W świecie alt-popu łatwo zatracić subtelność w natłoku efektownych produkcji, ale Sabina Szewczyk udowadnia, że emocje mogą być prawdziwe nawet w minimalistycznym wydaniu. „Smutas” to utwór, w którym cisza i przestrzeń stają się równie wymowne co słowa.
„Smutas” – minimalizm, który uderza emocjami
Na polskiej scenie alternatywnego popu coraz trudniej o prawdziwe emocje, które nie brzmią przesadnie patetycznie. Sabina Szewczyk udowadnia jednak, że nadal można powiedzieć bardzo wiele, używając przy tym niewiele środków. Jej nowy singiel „Smutas” to intymna, chłodna i bezkompromisowa opowieść o relacji, która oddaliła się tak bardzo, że nie ma już do czego wracać. Produkcja Krzysztofa Mandrysza jest minimalistyczna, ale niezwykle sugestywna – surowe syntezatory, charakterystyczny bas i wokal tworzą przestrzeń, w której każda fraza wybrzmiewa intensywniej niż krzyk. Sabina nie flirtuje z radiową lekkością ani łatwymi refrenami, zamiast tego proponuje klimat, który wciąga powoli.
Alt-popowa prawda bez zbędnego hałasu
Sabina Szewczyk konsekwentnie buduje swój własny język – oszczędny, emocjonalny i głęboko osadzony w estetyce alt-popu. Jej utwory trafiały na playlisty New Music Friday, Alternatywna Polska, Fresh Finds oraz EQUAL Polska, co potwierdza rosnące zainteresowanie jej twórczością. „Smutas” jest najbardziej surową odsłoną artystki do tej pory, momentem, w którym emocje stygną, a między dwojgiem ludzi zostaje już tylko kosmiczny dystans. To nie dramatyczne rozliczenie ani popowa deklaracja siły, lecz opowieść o naturalnym oddalaniu się od siebie i próbie pogodzenia się z własną przestrzenią. Każdy element aranżacji, od minimalnych dźwięków po wokal, jest dokładnie przemyślany, by oddać stan emocjonalnego wyobcowania i introspekcji.
Materiał prasowy
Zapraszamy również do zobaczenia artykułów z cyklu Poznaj Muzyków.









Tutaj możesz zostawić komentarz: