Tytuł tego artykułu, chociaż ironiczny, niewiele mija się z prawdą. Kwiecień to istna mieszanka wybuchowa. Jeśli Atomówki powstały z cukru, słodkości i innych śliczności, to czwarty miesiąc tego roku składa się zarówno z małych bolączek, jak i wielu, wielu pięknych momentów, wydarzeń kulturalnych oraz społecznych. Ale, ale! Do rzeczy. Wszak 30 dni tego miesiąca, nie opisze się samo.
Witaj wiosno!
Widząc pączki roślin, zieleniącą się trawę i czując na stęsknionej twarzy promienie, jeszcze co prawda ziewającego słońca, można popaść w zachwyt. W kwietniu, kolory zdominowały codzienność, nieco na przekór memom o polskiej palecie barw. I chociaż ciepło nie do końca było zdecydowane, czy aby na pewno chce zostać na dłużej w Polsce, ostatecznie, pod względem pogody, było naprawdę całkiem przyjemnie.
Co prawda, przysłowiowy kwiecień-plecień dał się we znaki, ale któż z nas, wraz z nagłą zmianą temperatury, nie kaprysi? Dlatego też, za sprawą pogody, rozpoczął się również nasz ulubiony czas w modzie. Dlaczego? Na ulicy, każdego dnia, mijaliśmy sympatyków lata i morsowania, ubranych na cebulkę, zawsze ubezpieczonych przezornych i zmarzlaków, dla których to samo 20 stopni jest zupełnie inne teraz, niż latem. Drobna rada zatem, aby dostosowywać w przyszłym roku swoją odzież do temperatury odczuwalnej na własnej skórze.
Wiosenny rozkwit muzyczny
Oprócz przyrody, w kwietniu zakwitła też muzyka. I tak, 4 kwietnia, wśród nowości, znalazły się taneczne rytmy oraz słoneczna okładka płyty Wiktora Dyduły „Tak jak tutaj stoję”, czyli jego drugiego muzycznego dziecka. Co więcej krążek pokrył się złotem szybciej, niż Artysta podkręca swojego wąsa i został najlepiej sprzedającym się albumem w Polsce. Jak widać, odbiorcy i odbiorczynie nie wahali się i byli dużo bardziej zdecydowani na wsparcie oraz odsłuch, niż Wiktor i Kasia Sienkiewicz w piosence „Nie mówię tak, nie mówię nie”.
Kwiecień 2025 był też czasem, gdy światło dzienne ujrzały „Opuszki”. To odrodzenie natury, pozwoliło zatem odrodzić się też Asi Nawojskiej, która jak nikt inny, potrafi przeprowadzić słuchaczy i słuchaczki „Pomiędzy” poszczególnymi emocjami. I chociaż ona sama wielokrotnie na tej drodze miała „Zbolałe serce”, nikt nie powinien mieć wątpliwości, że ta Artystka to klasa sama w sobie. A kto nie był na pierwszym odsłuchu płyty, ten gapa. Ale i szczęściarz, bo już w maju, w Krakowie odbędzie się premierowy koncert TRASY NA OPUSZKACH. Będziecie? To wirtualna piątka dla Was!
Mało Wam muzyki? Dodajmy więc do tego najnowszy singiel KATHII i Lor „Rosa”, bo taka szlachetność w muzyce, to wciąż unikat. No i o wiośnie oraz lecie myśli się tak, jakby wcale nie miały tak szybko przeminąć, tylko trwać niczym oczekiwanie na ekipę remontową, podczas budowy domu.
Warto też wspomnieć, że Ignacy Puśledzki został znanym influencerem i tiktokerem. No dobra! Jeszcze nie takim całkiem znanym, ale mocno trzymamy kciuki za to, aby sytuacja szybko uległa zmianie, gdyż jego treści to istna muzyczna jazda bez trzymanki. W dodatku traktuje to na tyle poważnie, że postanowił kupić mikrofon dla lepszych doznań estetycznych. A teraz tak serio. Oglądajcie, bo może właśnie z tych treści video dowiecie się, czy Ignacy, W KOŃCU, weźmie się do pracy.
Life in plastic, it’s fantastic
Niczym walizka, która spadła na nas w pociągu, siniacząc nasze ciała, jak grom z jasnego nieba, media społecznościowe zalały zdjęcia wygenerowane przez AI. Okazało się, że w kwietniu niemal wszyscy zapragnęli zamieszkać w pudełku niczym Barbie i Ken. Co ciekawe, nie chodziło o to, jak sztuczna inteligencja widzi ludzi, lecz jak oni sami chcieliby być postrzegani. Ze starannie dobranymi atrybutami, strojami i hasłami. I trudno się dziwić — media społecznościowe to przecież nic innego jak gablotki, do których wkładamy starannie wyselekcjonowane wersje samych siebie. A jeśli komuś spodoba się nasz zestaw dodatków, chętnie dorzuci nas do swojej kolekcji obserwowanych.
Skoro już o atrybutach mowa – jednym z nich są skarpetki i warto kupować nie tylko te dobre jakościowo, ale też czyniące dobro. Tu odsyłamy do akcji Many Mornings. Z dwóch powodów. Pierwszy z nich, to szalone wzory, kolory oraz super jakość. Po drugie – na stronie marki trwa właśnie wyjątkowa akcja, w ramach której możemy kupić skarpetki zaprojektowane przez znane osoby, m.in.: Jurka Owsiaka, Vogule Poland czy Okuniewską. Na jaki cel zostanie przekazany dochód ze sprzedaży? Różny! Wybrali go sami projektanci. Wsparcie dla kotów, seniorów, psychoedukacja nastolatków? Sprawdźcie koniecznie!
Głusi mają głos!
Podpisy, ankiety, ciągła walka. Ileż można? To pytanie zadają sobie osoby niesłyszące w Polsce, a 4 kwietnia przemaszerowały ulicami Warszawy, aby zwrócić uwagę na sytuację Głuchych. Postulaty? Świadczenie finansowe dla Głuchych, poprawa dostępności czy poszanowanie prawa do Polskiego Języka Migowego.
Nie powinno tak być, że osoby z jakąkolwiek niepełnosprawnością muszą prosić państwo o pomoc. Niestety, rzeczywistość jest inna. Dlatego warto głośno mówić o tym problemie, pisać o nim i szerzyć świadomość na ten temat.
Można też zacząć zmieniać świat od swojego otoczenia. I tak, Kwiat Jabłoni postanowił sprawić, aby koncerty w ramach „Turnus Tour” były dopasowane do potrzeb każdego turnusowicza. Zdecydowanie na Bookingu trasa ta miałaby 10/10 pod względem udogodnień, a w prezentacji o otwartości i empatii koncertowe fotki zajęłyby jedne z pierwszych slajdów. Wykonywane utwory były bowiem tłumaczone na Polski Język Migowy, nie zabrakło specjalnych sektorów dla osób z niepełnosprawnościami, a i o osobach z epilepsją czy nadwrażliwością na światło, zadbał zespół ze swoją ekipą. Fajnie? Nawet bardzo! I mamy nadzieję, że takich akcji-reakcji na potrzeby drugiego człowieka, będzie tylko więcej! Tym bardziej że problemy ze słuchem ma i będzie miało coraz więcej osób. Dlatego też cieszą takie inicjatywy, jak również panele o niedosłuchu w branży muzycznej i nie tylko, podczas np. NEXT FEST.

PKP w stronę NEXT FEST
Święta, praca, wyjazdy. A do tego dwie imprezy muzyczne, w których miałyśmy okazję uczestniczyć i „poddawać się fenomenom”, niczym w piosence „Ultramaryna” zespołu EKHTO. Początek kwietnia to Fryderyki, ale i sezon chorobowy w pełni. Niczym kwiaty na wiosnę, w organizmie jednej z nas na dobre dwa tygodnie, po braniu leków, rozgościła się mięta. Tej samej mięty natomiast nie poczuł jednak Zalewski do współczesnego rapu, natomiast Fryderyki poczuły ją do niego, tytułując tym samym mianem „Artysty Roku”. Na zewnątrz wiatr i deszcz, a w TAURON Arenie gorąca atmosfera, w związku z nagrodami i występem Maty 2.0, który najpierw zszokował publiczność, w niektórych wywołał irytację, a na końcu poddał refleksji i lękom, czy aby na pewno tak nie będzie wyglądała przyszłość muzyki w Polsce, już za kilka lat. Tudzież jutro, bo kto wie, czy za rogiem, nie czeka scena z artystą-robotem.

Koniec tego miesiąca, to zaś festiwal NEXT FEST. Po Wielkanocy, z brzuchami wypełnionymi babkami, mazurkami i majonezem, nastał czas na bycie Korzeniowskim i Martą Kruk. Zanim jednak razem z innymi uczestnikami i uczestniczkami zaczęłyśmy ćwiczyć dance cardio do Shamy, Leona Krześniaka czy Natalii Kukulskiej, cytując wielkiego artystę Zeonona Martyniuka – „los chciał z nami grać w pokera” i miałyśmy istne „Oszukać przeznaczenie” wersja PKP. Gdyby to było matematyczne zadanie, brzmiałoby mniej więcej tak: „Janek jedzie pociągiem z prędkością x, podnosząc do góry walizkę ważącą bardzo dużo. Nie udało mu się jej wrzucić na bagażownik. Oblicz siłę i prawdopodobieństwo, że walizka spadnie na dwie pasażerki, uszkadzając im palec, ramię oraz kark”. Ten sam pociąg pozwolił nam jednak dostrzec coś pięknego – miłość do pracy. Jechała bowiem z nami Pani konduktorka, która wyznała, że kocha swoją pracę, dlatego też nie denerwuje się i poczeka na dokumenty od pasażerki, usilnie próbującej odszukać je w swojej torebce, tyle, ile będzie trzeba. Natomiast za muzyczną oprawę na trasie Kraków-Poznań, zadbał ktoś, kto nie wyciszył swojego telefonu i na cały wagon rozległ się fragment, kultowego już dziś utworu „Pokonamy falę”. I chociaż uśmiechy nie poszły po pasażerach niczym fala nazywana meksykańską, nasze humory zdecydowanie uległy poprawie.
Niestety nieco pechowa aura postanowiła nam jeszcze trochę potowarzyszyć w hotelu. W okolicach godziny 2:30 w nocy, byłyśmy zmuszone zmieniać pokój, bo klimatyzacja postanowiła się zbuntować i nie dać się wyłączyć, ani nawet podnieść temperatury o 1 stopień do góry, co sprawiło, że trzęsłyśmy się niczym galaretka w serniku na zimno, co mama jej nie kazała jeść wcześniej, bo „na święta”, a później jeść, bo „się zmarnuje”. Ot, ahoj przygodo!
Poza tym, NEXT FEST był bardzo udany! Idealnie dopełnił i podsumował nasz kwiecień. Bo tak jak podczas tego festiwalu, czwarty miesiąc roku wypełniała praca, muzyka, inspirujące rozmowy i relacje. A to wszystko potrzebne jest nam nie tylko w pracy, ale przede wszystkim w życiu codziennym. Dlatego zachęcamy Was by spróbować spojrzeć czasem na swoje życie z boku, zatrzymać się i po prostu… dostrzegać. To właśnie najważniejsza lekcja spostrzegawczości, jaką przyniósł nam kwiecień. Wszak każdy miesiąc to kolejna składowa życia, na które trzeba być otwartym.









Tutaj możesz zostawić komentarz: