W twórczości Karoliny Charko, nic nie jest oczywiste, proste, łatwe w klasyfikowaniu. Dzięki temu, rozbudza w człowieku lawinę myśli, emocji i poczucia, że mimo tak wielu odkryć, wciąż ogrom muzycznego piękna przed nami.
Talent, który musiał trochę poczekać
Głos Karoliny Charko zatrzymuje. Bez względu na to, co wykonuje, potrafi zwrócić na siebie uwagę odbiorcy. Słychać w nim emocje, drżenie serca, powietrze. Jest lekki, delikatny, ale z zadziorem, co pozwala śpiewać Artystce, dokładnie to, co sobie zamarzy. I tak też się dzieje, bo nadchodzący, debiutancki album Karoliny, będzie niezwykle eklektyczny. Znajdziemy na nim zarówno subtelne ballady, jak i bardziej wyraziste, energetyczne, a nawet często niepokojące brzmienia. Do współpracy nad każdym utworem z płyty, Artystka zaprosiła innego współproducenta. Nie boi się eksperymentów. Czerpie z różnych gatunków, łączy kontrasty, balansuje między intymnością a siłą wyrazu. Jej muzyka ma w sobie coś filmowego, obrazowego, jakby każde nagranie było opowieścią zamkniętą w dźwięku. Ta twórczość jest pełna wewnętrznej wolności. Jak zatem Karolina wspomina swoje muzyczne początki?
Oczywiście, jako dziecko, zawsze lubiłam śpiewać. Byłam w jednej, drugiej, trzeciej szkole muzycznej, więc śpiewanie i muzyka zawsze były blisko. Ale jeśli chodzi o początki pracy nad płytą, to wszystko rozpoczęło się ponad 2,5 roku temu. Wysłałam demówki do pierwszego z producentów, czyli Roberta Cichego. Wybrał z kilku jedną, która urzekła go najbardziej. I tak już poszło! Z kolei pierwszym ukończonym utworem był trzeci singiel „Tańcz Tańcz”. Jest to też pierwszy raz, kiedy moja muzyka nabrała dynamicznego i popowego charakteru. Zanim jednak demówki poszły w ruch, to minęła dekada zbierania ich do szuflady i siebie w sobie, żeby znaleźć na to odwagę – wyznaje Karolina Charko.
Album w drodze
Czasami do pełni odwagi i pewności siebie, brakuje tej drugiej osoby, która doceni, wesprze i wskaże drogę. Karolina Charko zarówno na swojej muzycznej, jak i życiowej ścieżce, spotkała Piotra Lato.
Pierwszą osobą, której puściłam swoje demówki, był Piotrek Lato, który zresztą bardzo mocno pomógł mi, by tę odwagę w sobie znaleźć. Pamiętam, jak napisał mi, że już po przesłuchaniu pierwszej wiedział, że „jest bardzo dobrze”, a po przesłuchaniu pierwszych pięciu wiedział, że nieważne, co dalej, ale z tego już „będzie album!”
To był początek niesamowitej przygody, która wciąż trwa, a jej efekty zachwycają nas już od pierwszych dźwięków utworów. Coraz mocniej zanurzamy się w świat Karoliny oraz historiach opowiadanych nie tylko głosem czy melodią, ale też ciszą między dźwiękami.
Na swoim Spotify napisałam, że to materiał, który powinien zadowolić zarówno sympatyków wyraźnych i chwytliwych melodii, chórków ze starych filmów Disneya, melodyki z filmów Jamesa Bonda, punk-westernowych gitar, delikatnych synthów i niepokojących rytmów, wciągających jak wir wodny! I to chyba akuratny opis! Ale gdybym tak miała powiedzieć coś o piosenkach, to „MOST” jest dziwny, wręcz niepokojący, klimatyczny i bardzo rytmiczny. „LETARG”, chociaż bazuje na świetnej groove’owej perkusji, jest bardzo melodyjny, lżejszy (ale nie lirycznie), niemal delikatny… Śmieszne jest to, że ma w sobie tak dużo cudownego ruchu, a mówi akurat o bezruchu. „TAŃCZ TAŃCZ” – energetyczny, popowy, w sam raz do radia. Mówi natomiast o stanie, z którego uciec można tylko, luzując hamulce i wypuszczając, wykrzykując skumulowaną energię. Utwory, które będą ukazywały się w następnej kolejności, będą rozmaite – raz bardziej chilloutowe, raz smutne, a raz nawet przytulą się do rapu (śmiech). Będzie kolorowo! – mówi o swojej twórczości Karolina Charko.
I z całą pewnością, tych kolorów można się spodziewać, biorąc pod uwagę dotychczasowe wydawnictwa Artystki. Te utwory są jak członkowie rodziny. Z pozoru każdy jest inny, ale razem tworzą całość wypełnioną dobrostanem i miłością.
Przyszłość Karoliny Charko
Obecnie jesteśmy świadkami rozkwitu Artystki, która już pierwszymi singlami złapała za serce słuchaczy i słuchaczki. A to dopiero wprowadzenie, pozwalające poznać wrażliwość, emocje Karoliny oraz sposób patrzenia na muzykę. Każdy utwór to osobna opowieść, niosąca ze sobą szczerość i intymność.
Jakie plany ma Karolina Charko na przyszłe miesiące?
Najbliższa moja przyszłość to siedem singli i płyta pod koniec roku. Kolejnym etapem będzie zebranie zespołu, zgłaszanie się na festiwale i granie koncertów. W międzyczasie będę wracała do demówek, które nie miały szans na dokończenie i będę łapała nowe pomysły tak, aby ta pierwsza płyta była początkiem czegoś stałego i długofalowego. Mamy też wspólne plany z Piotrem (bardziej folk/country) – na pewno kiedyś zrobimy płytę w duecie.
Jak przyznaje sama Karolina, jej muzyka wypływa prosto ze środka. Teksty, które pisze są bardzo obrazowe. Słuchając utworów wokalistki, można przeżywać z nią każdy krok, wyobrażać sobie poszczególne ścieżki i współodczuwać to, co chce nam przekazać.
Moja muzyka wynika mocno ze mnie, ze środka, jest tekstowo i muzycznie właśnie… taka bardzo MOJA. Myślę, że jest wyjątkowa dla mnie i dla moich bliskich. Natomiast wiem, że warto muzykę gdzieś umiejscowić dla kogoś, kto czyta o mnie po raz pierwszy, więc… Uwielbiam nastroje zespołów Fink, Jamie Woon, Bon Iver, Ruben Hein czy Billie Eilish – są bardzo klimatyczni, nowocześni, niepodrabialni i odważni. Uwielbiam też Little Dragon, Selah Sue, Beady Belle, Mutemath, Yebba i Loupe – elektroniczne brzmienia, dużo nietypowych rytmów, szczypta szaleństwa, ogólna energetyka. Kocham też za liryczną melancholię Lizzy McAlpine, Staszka Soykę, stary Coldplay. Można zaryzykować stwierdzenie, że jeśli lubicie wrażliwość, delikatność, nienachalną kobiecość, czyli Kaśkę Sochacką, Darię ze Śląska czy Lane del Rey to polubicie i moje piosenki. Niemal za każdym razem glos wspomnianych wyżej artystów chwyta mnie za serce, mam nadzieję, że i mój głos będzie elementem, który będzie zatrzymywał przy mojej muzyce. No i… oddaję muzyce całe serce, pot, łzy, emocje i kryzysy. Pracuję nad nią bardzo rzetelnie, na serio myślę o tym, żeby robić to przez kolejne 20, 30 lat.
Mimo że Artystek i Artystów niezależnych jest coraz więcej, Karolina wyróżnia się ciepłem, sprawia wrażenie bycia w zupełnie innym wymiarze i przekazywaniem myśli w sposób oryginalny, przyciągając tym samym uwagę, o czym świadczy rosnąca liczba słuchaczy i słuchaczek. A jak zachęciłaby do posłuchania swojej twórczości?
Raczej nie należę do ludzi ekstrawertycznych i goniących za fleszami, mam spory kłopot z uzewnętrznianiem się, ale muzyka jest we mnie tak mocna, na szczęście, że pozwoliła na to, żebyśmy się teraz w internetowym świecie spotkali. Mam nadzieję, że potem w realu na koncertach.
My też bardzo na to liczymy i trzymamy kciuki za to, aby kariera Karoliny nabierała jak najszybszego tempa. Wierzymy, że wielkie sceny czekają na nią z otwartymi ramionami!
Zachęcamy też do odwiedzenia kanału Karoliny na YouTube i Spotify oraz profilu na Instagramie.
Zapraszamy również do zobaczenia innych artykułów z cyklu Poznaj Muzyków oraz posłuchania playlisty z utworami wszystkich Artystek i Artystów.









Tutaj możesz zostawić komentarz: