Leo Pik, wokalista, autor tekstów, gitarzysta i producent z Borów Tucholskich, porzucił stabilną pracę w banku, by w pełni poświęcić się muzyce. Teraz prezentuje „Hipnotyczny sen” – trzeci singiel zapowiadający jego debiutancki album, którego premiera planowana jest na 2026 rok. Utwór to energetyczna, letnia propozycja, w której pulsujące rytmy i gitarowe brzmienia splatają się z opowieścią o marzeniach i odwadze, by pójść własną drogą.
W piosence „Hipnotyczny sen” Leo opowiada o pogoni za tym, co choć dzieje się w wyobraźni, mimo wszystko chwilami wydaje się przedostawać do świata rzeczywistego („Wariant niby mój, czy potrzeba więcej słów?”). Podmiot liryczny sprawia wrażenie uległego wobec ulotnej iluzji („na zawsze może już tak zostać…”), ale też wie, że to tylko jego wyobraźnia, która „jak ogień spala od środka” i raczej nie ma szans na happy end.
Ten krótki, bo niespełna dwu i pół minutowy utwór może być odbierany jako ogólny szkic przypadkowych scen z filmu, który prawdopodobnie każdy widział nie raz – jednak zapamiętał go na swój indywidualny sposób, jak rano pamięta się sen minionej nocy.
Muzycznie nagranie charakteryzują energia i nadzieja. Mocne riffy gitar elektrycznych, smugi syntezatorów i bit perkusji zachęcają do falowania w ich rytmie. W gruncie rzeczy okazuje się, że główny bohater żyje w abstrakcyjnym świecie pełnym płonnych nadziei, którego „kolory tłumi gwiezdna szarość” i „wśród milionów scen” jest niczym więcej, jak tylko tytułowym, hipnotycznym snem.
Otoczeni wszechobecną burzą informacji, jesteśmy hipnotyzowani obrazami, które dzisiaj mieszczą się na ekranie wielkości paczki papierosów. Czasami te obrazy są uzależniające jak zakazane używki, a może nawet jeszcze bardziej. Coraz częściej trudno odróżnić prawdę od fikcji. Mamy coraz mniej czasu na to, by na spokojnie przemyśleć swoje życie, swoje czyny i zaniechania, by w zgodzie z sobą odpowiedzieć na pytanie – co jest dla mnie w życiu ważne? – bo nowe bodźce czekają na uwagę. Osobiście nie lubię używek i stanu umysłu zakłóconego ich działaniem, ale to nie znaczy, że nigdy nie próbowałem. Zdarza się, że człowiek przywiązuje się emocjonalnie do wyobrażenia pewnych sytuacji, postaci, wydarzeń globalnych i sam pisze w swojej głowie scenariusze różnych wariantów rzeczywistości. Tak czy inaczej, warto cieszyć się wolnością, bardziej cenić wzajemny szacunek niż złośliwość, abstrakcyjnie postrzegać rzeczywistość, która mimo wszystko – raczej nas łączy niż dzieli. Nie raz przeżyłem swój hipnotyczny sen, ale moment przebudzenia się z niego zawsze był motywacją, by powstać, skupić się na własnym rozwoju, a nie użalać się nad losem – wyjaśnia Leo Pik.
Materiał prasowy
Zapraszamy również do zobaczenia artykułów z cyklu Poznaj Muzyków.









Tutaj możesz zostawić komentarz: