T.Love publikuje singiel „Piąteczek” przed premierą nowego albumu

fot. materiały prasowe

T.Love prezentuje „Piąteczek”, ostatni singiel zapowiadający nadchodzący album zespołu. Kompozycja dołącza do serii wydawnictw poprzedzających premierę, a jej publikacja to jednocześnie zapowiedź trasy koncertowej, podczas której zespół zaprezentuje nowe utwory publiczności w całej Polsce. „Piąteczek” kontynuuje charakterystyczne brzmienie T.Love, łącząc energię rockową z refleksyjnymi tekstami, które stały się znakiem rozpoznawczym grupy.

T.Love z kolejnym singlem zapowiadającym płytę

Po zadumie „Księżyca nad Rakowcem” T.Love zrzuca płaszcz melancholii i odpala petardę. „Piąteczek” to czysty rock’n’rollowy uśmiech: krótki dystans do świata, długi wieczór przed nami i zero planów na jutro. Ten numer nie udaje niczego więcej — celebruje moment, w którym rzeczywistość robi się lżejsza o kilka problemów. Jest luz, jest ironia, jest ten charakterystyczny T.Love’owy błysk w oku. „Piąteczek” ma potencjał, żeby wbić się w obieg jako nieoficjalny hymn weekendu: prosty, chwytliwy i gotowy do powtarzania w nieskończoność. Piątek właśnie zaczął grać głośniej! 

Po 8 latach wrócił do naszego składu Magilla – Maciek Majchrzak i przyniósł ze sobą bardzo T.Love-owy kawałek „Piąteczek”. W pracy nad kompozycją i aranżacją wspomógł go Perkoz. Radość ponownego twórczego spotkania naturalnie zawibrowała! Jestem pewien, że to poczujecie. Nasz nowy singiel zapowiada 13. album studyjny Orajt, który premiery doczeka się – nie inaczej – w piąteczek 13. marca! Jesteśmy mega podjarani płytą i trasą koncertową – czuję, że będzie Orajt! Do zobaczenia na koncertach Kochani! – Wasz Muniek.

„Piąteczek” został wzbogacony teledyskiem w reżyserii Wojciecha Skrzypczyńskiego, który wraz z domem produkcyjnym Graffiti Films, podjął się współpracy z legendarnym zespołem. 

W czasie burzy mózgów z zespołem T.Love pojawił się pomysł, aby opowiedzieć o konsekwencjach „udanego piątku”. Przyszedł mi do głowy obraz, który widziałem nie raz w piątkową noc – zresztą kto z nas nie spotkał w życiu kogoś mocno „zmęczonego imprezą”? Pomyślałem o opowieści o „Piąteczku” z perspektywy tego, co dzieje się już po zabawie – z powrotu do domu i konsekwencji szampańskiej zabawy. Połączyłem to z fenomenem patostreamerów, którzy dość mocno odbili się na krajobrazie światowego internetu. Dla mnie taki stream to opowieść nie o nich samych, a o potrzebach widzów i przekraczaniu pewnych granic – opowiada o pracy nad klipem reżyser.

Materiał prasowy Polydor Records Poland 

Zapraszamy również do zobaczenia artykułów z cyklu Poznaj Muzyków.