Chłopcy z miasta – dorośli faceci z niesfornymi temperamentami

materiały promocyjne

W tym projekcie zdecydowanie nie brakuje gitar. Jest łobuzersko, nieokrzesanie i jednocześnie bardzo lirycznie. Chłopcy z miasta to zespół stworzony z miłości do zabawy. I chociaż wszyscy członkowie do twórczości podchodzą bardzo poważnie, nie zatracają w sobie tej iskry, która kiedyś pchnęła ich w stronę kreatywną i muzyczną.

Oni po prostu chcieli grać!

Jeśli kogoś ciągnie do muzyki, żadna siła nie zatrzyma go przed podążaniem za dźwiękiem. Spotkanie Jakuba Trzeciaka i Jarosława Stefańczyka w zespole grającym covery zakończyło się pragnieniem stworzenia czegoś wspólnie. Jak wspomina Jakub:

Ja grałem na saksofonie, Jarek na perkusji. To dzięki temu projektowi się poznaliśmy. Przyszedł taki dzień, gdzie stwierdziliśmy, że fajnie byłoby grać coś swojego. Wtedy zacząłem zabawę z napisaniem pierwszej piosenki. Wcześniej wydawało się, że po prostu nie potrafię, ale gdy usiadłem przy pianinie, zacząłem się zastanawiać i harmonizować moje pomysły. Okazało się, że wena sama przyszła.

Wena ta zapoczątkowała projekt o nazwie Chłopcy z miasta. Obecnie wraz z Jakubem zespół tworzą: Jarosław Stefańczak, Paweł Stępień, Marcin Błasiak oraz Maciej Gładysz. I chociaż początki twórcze nie należały do najłatwiejszych, dziś Jakub stara się nie opuszczać na krok swojej gitary, bo nigdy nie wie, kiedy niespodziewanie pojawi się pomysł na utwór. Wtedy chwyta za dyktafon i od razu rejestruje muzyczną myśl.

Na początku ciężko było mi się podzielić swoją twórczością, ale Chłopcy z miasta, którzy uwierzyli w powodzenie tego projektu, napędzili mnie do napisania ponad 30 utworów, które zamierzamy sukcesywnie wydawać.

Mężczyźni, chociaż w sercu wciąż chłopcy

Ich teksty są bardzo dojrzałe, a jednocześnie dotykają uniwersalnych problemów. Sprawdziłyby się zarówno na playlistach dla czterdziestoletnich singli, osób w związkach, jak i nastolatków wkraczających w dorosłość. Utwory opowiadają o bliskości, miłości, lęku i próbie zrozumienia siebie. W połączeniu z gitarowymi brzmieniami, niczym z lat 90. i emocjonalnym wokalem, całość daje poczucie powrotu do najlepszych czasów muzyki rockowej, ale w bardzo świeżym i współczesnym wydaniu. To rock’n’roll, który udowadnia, że dziś też można mocniej szarpnąć po gitarowych strunach i wciąż brzmieć delikatnie.

Twórczość zespołu jest idealnie sklejona z podejściem chłopaków do życia. Jak przyznaje Jakub:

Choć jesteśmy dorosłymi, dojrzałymi facetami, wciąż drzemią w nas nieokrzesani chłopcy, którzy zamierzają się podzielić muzycznie swoimi przemyśleniami dotyczącymi życia. A mniej oficjalnie… Mamy okropne, czasami aż za ostre poczucie humoru, ale przynajmniej jesteśmy fantastycznymi facetami, z którymi nie można się nudzić.

Wszystko się może zdarzyć…

Z pewnością nudzić się Chłopcom z miasta nie pozwalają również nieprzewidywane sytuacje. Jak wspomina Jakub:

Mam taką historię z naszej znajomości z Jarkiem, który jako perkusista podczas jednego z coverowych koncertów wbił w metronom tempo 141 zamiast 114. To było najszybsze Should I stay or should I go, jakie kiedykolwiek słyszałem. Muszę przyznać, że publiczność pod sceną świetnie się odnalazła.

W twórczości grupy odnajdą się też ci, którzy nie tylko lubią szaleństwo na scenie i pod nią, ale też miłośnicy prostoty w muzyce. Utwory nie są przekombinowane. Teksty zdecydowanie pozwalają się z nimi utożsamić i zrozumieć, że wiele osób ma tak jak my. Jak przyznają chłopcy:

To twórczość dla wszystkich, którym w obecnej muzyce popularnej brakuje gitar, w rockowej melodyjności, a także tych, którzy doceniają nieoczywistą i niepragmatyczną warstwę liryczną.

Tym bardziej że niewydanych utworów zespół ma jeszcze całkiem sporo. W tym również tych, które pokochała publika na koncertach, ale czekających na swoją kolej do wydania na streamingach. Jakub wspomniał o historii jednego z numerów, stworzonego niezwykle szybko w warunkach miejskich. Wszak to Chłopcy z miasta.

Jeden z utworów został napisany w zasadzie w jedną noc. Byłem wtedy na festiwalu Kazimiernikejszyn, natchniony dniem koncertowym wyszedłem z hotelu ok. godziny 2 i przechadzając się ulicami Kazimierza Dolnego, spisałem cały tekst i melodię, a gdy wróciłem koło godziny 5 i złapałem za gitarę, numer już w zasadzie był gotowy. Pokazałem go chłopcom (bo nie chłopakom), Jarek przygotował aranż, wszyscy zgodnie stwierdziliśmy, że ten numer to typowy stadion. Mogę zdradzić, że wydamy go najprawdopodobniej na przełomie marca/kwietnia. Wszyscy go uwielbiamy i mam nadzieję, że Wy też polubicie!

Ta historia pokazuje, że inspiracja zespołu wciąż rodzi się z emocji, chwili i miasta. Dokładnie tam, gdzie bije ich muzyczne serce. A skoro najlepsze piosenki nadal rodzą się w ich przypadku nocą, między koncertami i miastem, jedno jest pewne – Chłopcy z miasta wciąż mają jeszcze wiele do powiedzenia.

Zachęcamy też do odwiedzenia kanału zespołu Chłopcy z miasta na YouTube i Spotify oraz obserwowania muzycznych działań zespołu na Instagramie.

Zapraszamy również do zobaczenia innych artykułów z cyklu Poznaj Muzyków oraz posłuchania playlisty z utworami wszystkich Artystek i Artystów.