Podróże natura i samotność od lat wyznaczają kierunek twórczości Niklasa Paschburga. Nadchodząca EP „L’Écho de Bretagne” to świadomy powrót do fortepianu i muzycznej ciszy.
Podróże i introspekcje
Muzyczna ścieżka Niklasa Paschburga od zawsze była głęboko związana z podróżami, naturą i introspekcją. Na swoim koncie artysta ma już kilka albumów i EP-ek, ścieżki dźwiękowe do filmów, remiksy i kolaboracje z takimi artystami jak RY X, Ásgeir czy Bryan Senti. Jego brzmienie łączy neoklasycyzm, elektronikę, ambient i popowe kompozycje.
Artysta jest również silnie związany z polską sceną muzyczną. Współpracował chociażby z Hanią Rani, z którą nagrał utwór „Winter Born”, oraz wyprodukował ostatni album Dobrawy Czocher „Dreamscapes”. Paschburg zremiksował również kompozycję „Blue” duetu Youth Novels oraz jest odpowiedzialny za ścieżkę dźwiękową polsko-niemiecko-duńskiego dokumentu „Drzewa milczą” w reżyserii Agnieszki Zwiefki. Film opowiada o szesnastoletniej Kurdyjce, która trafia na polsko-białoruską granicę podczas rodzinnej ucieczki z Iraku.
Poprzednie dzieło Niklasa, EP-ka „Mexican Alps”, było pierwszym albumem niemieckiego producenta, na którym artysta nie wykorzystał swojego ulubionego instrumentu, fortepianu. Nadchodzące wydawnictwo Paschburga „L’Écho de Bretagne” jawi się przy tym jako bezpośrednia odpowiedź na tę sytuację.
To właśnie brak fortepianu zrodził potrzebę stworzenia nowej płyty, która dla kontrastu stawia ten, tak ważny dla mnie instrument, w samym centrum – wyjaśnia Niklas.
Nowa EP-ka Niklasa Paschburga zostanie wydana 26 marca 2026 roku nakładem wytwórni Nettwerk Music Group. To album równie istotny, co intensywny, zbudowany z ciszy, przestrzeni i powolności. Muzyka, która nie goni za siłą, lecz za prawdą. Na „L’Écho de Bretagne” artysta kontynuuje swoje poszukiwania samotności na łonie natury, podobnie jak na albumie „Svalbard”, jednak tym razem podejmuje jeszcze bardziej radykalny wybór. Całkowicie odłącza się od internetu i wyłącza na jakiś czas smartfona, aby w pełni zanurzyć się w swojej nowej muzyce.
Wyjątkowe nie-zbiegi okoliczności
Wynająłem stary domek w Paimpol w Bretanii, gdzie stał fortepian koncertowy. Kiedy tam dotarłem, odkryłem, że instrument nie tylko ma ponad sto lat, ale jest też nieznanej marki i nigdy nie był restaurowany, co nadało mu niepowtarzalnego charakteru. Proces oswajania się z jego niełatwą obsługą był naprawdę fascynujący. Miałem przy sobie laptopa i telefon, na wszelki wypadek, ale postanowiłem je wyłączyć. Zapragnąłem, aby „L’Écho de Bretagne” było dziełem w pełni analogowym, nawet w sposobie nagrywania. Chyba nigdy nie byłem w swoim życiu tak spokojny, jak w tamtych dniach w Paimpol. Chociaż pracowałem nad bardzo konkretnym projektem i nie miałem zbyt wiele czasu, ten okres był bardziej relaksujący niż jakiekolwiek wakacje — opowiada Niklas.
Odnosząc się do decyzji o chwilowym oderwaniu się od życia, które wymaga od nas ciągłego bycia online, artysta opisuje ją jako eksperyment zarówno twórczy, jak i ludzki. Nie obyło się jednak bez trudności…
Wypożyczyłem magnetofon szpulowy na tyle mały, żeby móc zabrać go ze sobą w podróż, ale po nagraniu sesji na fortepianie zdałem sobie sprawę, że nie działa poprawnie — dźwięk był zniekształcony, pełen trzasków. Zaniepokoiłem się, bo nie miałem w pobliżu żadnego większego miasta, gdzie mógłbym znaleźć technika. Na szczęście zorientowałem się, że problem tkwi w starych szpulach, które ze sobą przywiozłem. To był jedyny moment, kiedy musiałem włączyć internet i zamówić nowe szpule. Ponieważ mój telefon był wyłączony, nie mogłem śledzić przesyłki. Pewnego dnia zapytałem więc lokalnego kuriera, który nic o tym nie wiedział, ale od tamtej pory widywaliśmy się codziennie i rozmawialiśmy. To właśnie oznacza bycie offline: ponowne nawiązanie kontaktu z ludźmi wokół, nawet obcymi. To dzięki temu kurierowi dowiedziałem się, gdzie ostatecznie trafiły moje taśmy. Pomógł mi je nawet odzyskać, pisząc mi instrukcję na skrawku papieru — dodaje.
Dodatkowy element, który czyni nową EP-kę Niklasa Paschburga wyjątkową to fakt, że L’Écho de Bretagne zostało nagrane w całości na żywo; wszystkie utwory są improwizowane i zostały zarejestrowane wraz z wszelkimi niedoskonałościami. Efektem tego podejścia jest czyste, głęboko organiczne i autentyczne brzmienie, które zostało celowo zachowane, aby dać słuchaczowi wrażenie występu na żywo w jego własnym salonie. Dotyk palców na klawiszach, oddech drewna, napięcie wibrującej struny – wszystko to stało się częścią albumu. Nie ma tu żadnej konstrukcji, schematu — czysta ekspresja. Najnowsze dzieło artysty to zbiór melodii i nastrojów, odzwierciedlających stan duszy. Schronienie przed upływającym czasem. Przerwa od świata.
Materiał prasowy od Będzie Ciężko
Zapraszamy również do zobaczenia artykułów z cyklu Poznaj Muzyków.









Tutaj możesz zostawić komentarz: