Rozczarowanie to rodzaj odczarowania – wywiad z Natalią Kwiatkowską z Cheap Tobacco

materiały promocyjne

Słuchanie twórczości Cheap Tobacco przypomina oglądanie wielkoformatowych obrazów pełnych barw oraz detali, które intrygują i na długo zostają w pamięci. Każdy element niesie własną historię i znaczenie, budując emocjonalną przestrzeń dla odbiorców. Najnowszy album zespołu „Wschody i zachody” jest zbiorem opowieści przepełnionych wrażliwością, uważnością i drobnymi gestami bliskości. To płyta o relacjach, emocjach oraz akceptacji tego, co przynosi życie. Co kryje się za jej tytułem? W jaki sposób rozczarowanie może stać się źródłem ulgi i dlaczego pogodzenie się z rzeczywistością pozwala spojrzeć na nią inaczej? Te pytania, osadzone w rockowym brzmieniu, składają się na wyjątkowo poruszającą całość.

Zapowiedz siebie!

Jedyna uśmiechnięta wokalistka w Polsce! A tak serio – mam wrażliwość osoby pochodzącej z natury, z Bieszczad. Ale temperament bywa zadziorny. Dlatego kocham śpiewać różne rzeczy. I pomimo rockowej muzyki w zespole, przemycam tę delikatność i wrażliwość w tekstach czy melodiach.

Tworzysz teksty, które pokazują niezwykłą wrażliwość. Co najmocniej ją ukształtowało?

Chyba po prostu życie. Piotr Machalica na takie pytanie odpowiedział „Proszę Pani – to trzeba najpierw nażyć”. U mnie chyba jest podobnie. Przeżywam coś lub obserwuję. Doświadczam i później o tym piszę. A wachlarz doświadczeń życiowych mam całkiem szeroki (śmiech). Wrażliwość chyba bierze się z tych trudniejszych chwil, to one mają wpływ na naszą twórczość. To one gniotą i to je właśnie chcemy „uwolnić” i puścić poprzez pisanie. Ja uwielbiam dotykać tekstami tych czułych, wrażliwych punktów. Poruszać człowieka i skłaniać do refleksji. Do spojrzenia w głąb siebie. Przytulenia samego siebie.

Utwór „Bez słów” to opowieść o porozumieniu dusz, „A co jeśli” powstało z refleksji i tęsknoty, natomiast „Biegnij ze mną” to Twoja własna definicja partnerstwa. Jak często zdarza Ci się analizować rzeczywistość, którą obserwujesz?

Mogę z pewnością stwierdzić, że aż za często (śmiech). Kocham obserwować. Słuchać. Patrzeć jak wiele nas ludzi łączy mimo powierzchownych różnic. Jak robimy podobne uniki, uciekamy, czasem udajemy. Jak staramy się, żeby było dobrze, dajemy z siebie wszystko. Staramy się układać te puzzle zwane życiem. I te obserwacje bardzo pomagają mi pisać i zwracać uwagę na te podobieństwa w piosenkach.

„Ot tak” to singiel o rozczarowaniu. Warto czasami się rozczarować?

Dla mnie akurat to było dobre rozczarowanie. Stanęłam pod ścianą, zapaliłam papierosa i poczułam wszechogarniające mnie rozczarowanie. Dosłownie wszystkim. Uznałam je, zobaczyłam i wtedy wydarzyło się coś pięknego. Zrozumiałam, że to jest dobre. Że rozczarowanie to jakiś rodzaj „odczarowania”. To szansa, żeby zobaczyć rzeczy, sytuacje, ludzi, takimi, jakimi są. Możemy wtedy się z nimi realnie zmierzyć i coś zrobić. Bo widzimy coś, co jest, a nie co sobie wyobrażamy, czy oczekujemy, że będzie takie, a nie inne. Rozczarowanie pokazuje prawdę. I może to nie jest przyjemne, ale na pewno potrzebne. Bo dopiero wtedy można przestać płonąć, idąc pod wiatr.

Czy najnowszy album „Wschody i zachody” jest dla Was niczym pamiętnik?

Każdy album to trochę forma pamiętnika, bo zapisujemy się w nim my i nasze historie z danego czasu. Dzisiaj jesteśmy inni niż wtedy, kiedy nagrywaliśmy pierwszy album. I to słychać. Jak zmieniamy się jako ludzie, a razem z nami zmienia się nasza muzyka. Dodatkowo w tekstach odbijają się wydarzenia, które miały na mnie wpływ w danym czasie. Ciekawe przeżycie – posłuchać swoich piosenek po latach i zauważyć jak wiele się zmieniło.

Co dokładnie uosabiają wschody i zachody w Waszej twórczości?

Przez ostatnie lata dużo się wydarzyło skrajnie rożnych sytuacji. Mieliśmy sporo wzlotów, ale równie dużo upadków. Płyta miała się ukazać dużo wcześniej, ale ciągle coś się rozsypywało, przesuwało. Byliśmy już kilka razy u progu załamania, chcieliśmy się poddać.

Na szczęście udało się pozbierać i dokończyć album, z którego jesteśmy bardzo dumni i zadowoleni, bo to piękna płyta. Więc te tytułowe „Wschody i zachody” to nasze codzienne wzloty i upadki, nieskończona sinusoida, fala, którą jest życie. Podobno linia prosta jest pogwałceniem praw natury, więc ta fala to po prostu naturalna kolej rzeczy.

Wasze utwory w ogóle są pełne metafor i ukrytych znaczeń, przekazów. Czy łatwiej Wam w ten sposób podejść do przekazywania emocji?

To po pierwsze dziękuję, bo zawsze mam wrażenie, że piszę dosyć łatwym, bezpośrednim językiem, a faktycznie czasem, kiedy wracam do swoich tekstów to sobie myślę „kurczę jest w tym poezja”. Więc dziękuję za zauważenie tego. Ja lubię wielowymiarowość tekstów. Przecież każdy odbiera, rozumie i filtruje taki tekst piosenki przez siebie. Przez doświadczenia swojego życia, więc może być tak, że każdy odbierze je nieco inaczej. I to jest piękne. Tutaj trudno o jednoznaczne określenie „Co poeta miał na myśli”. Kocham to, że niektórzy pomyślą – aha, kolejna piosenka o miłości. A inni pomyślą – ok, to jest piosenka o relacji z samym sobą. Ciekawe (śmiech). Twórca jest przekaźnikiem i jego misją jest poruszanie i mówienie o emocjach trudnych do wypowiedzenia. Pomaga w ten sposób przeżywać. To jest magia.

Płyta „Wschody i zachody” to wiele refleksji, rodzących pytania, ale też odpowiedzi i podpowiedzi, że we wszystkich rozważaniach nie musimy być sami. Takie było jej założenie?

Tak. Ja bardzo wierzę w to, że my ludzie, jesteśmy do siebie podobni. Niezależnie od religii jaką wyznajemy, czy od poglądów politycznych. W środku każdy z nas ma duszę, mniej lub bardziej pokiereszowaną. Zakładamy maski, bronimy się, atakujemy – wszystko po to, żeby uniknąć bólu. A w środku po prostu wołamy o akceptację, bycie zauważonym, docenionym. Kochanym. Pękają nam serca, a potem znów zakochujemy się do szaleństwa. Więc ten album jest o nas wszystkich. Nie jesteśmy sami w tych wschodach i zachodach, chociaż w trudnym czasie często człowiek czuje się zupełnie sam.

Jak to wygląda, gdy gotowe utwory trafiają do słuchaczy? Często ich odbiór jest inny niż emocje, które Wam towarzyszyły przy ich powstawaniu?

Najczęściej nawet mocniejszy. Często ktoś mówi mi, czy pisze o piosenkach, i przedstawia swoją interpretację czy odbiór emocjonalny. To jest tak piękne i głębokie, że zawsze się wzruszam. Jak bardzo ważna może być dla innych nasza piosenka, jak może komuś pomóc. Podnieść kogoś na duchu.

A czego Ty szukasz słuchając muzyki? Odpowiedzi czy ukojenia?

Ostatnio coraz częściej ukojenia. Ale to chyba przez ten intensywny świat, w którym żyjemy. Natomiast uwielbiam zaczynać dzień ze starymi soulowymi piosenkami. Aretha, Marvin Gaye to jest muzyka, która dodaje mi skrzydeł. Kocham słuchać polskich piosenek i przede wszystkim ich tekstów. Uwielbiam wyłapywać podobieństwa tematów poruszanych w piosenkach – jak piszemy o podobnych sprawach, ale każdy swoim językiem, w swoim stylu.

Jakie najbliższe plany ma na przyszłość Cheap Tobacco?

Przede wszystkim ruszamy w trasę promującą nowy album, zagramy sporo koncertów, zaczynamy 5.03 w Toruniu, potem Gdynia, Warszawa, Łask, Gliwice, Wrocław, Kraków i sporo innych – najlepiej sprawdzić nasze sociale lub stronę www.cheaptobacco.pl. A co dalej – zobaczymy 🙂

Chciałabyś na koniec przekazać coś naszym Czytelniczkom i Czytelnikom?

Nowa płyta jest o sercu, które pękło ale, idąc za słowami Leonarda Cohena, którego kocham – tylko po to, aby przez te pęknięcia i szczeliny wlało się światło. Więc jeśli kiedykolwiek to Was spotka, pamiętajcie o świetle.

Zachęcamy Was do wysłuchania albumu „Wschody i zachody”, a także do śledzenia Cheap Tobacco na Instagramie.

Zobacz także inne Rozmowy oraz artykuły z cyklu Poznaj Muzyków.