NATA rozgrzewa jesienno-zimowy czas singlem „Wasabi” i zapowiada debiutancki album „TABU”

fot. materiały prasowe

Czy letniaki mogą skutecznie rozgrzać jesienną szarość? NATA – znana dotąd jako połowa duetu Córy – udowadnia, że tak. Jej nowy singiel „Wasabi”, wydany dokładnie w dniu jej urodzin, to pulsująca, pełna kolorów podróż przez najbardziej energetyczne miejsca na mapie współczesnej popkultury. Od tajskich plaż, przez nowoorleański karnawał, aż po świt w berlińskim clubbingowym labiryncie – NATA serwuje utwór, który wciąga intensywnością i zmysłowością. A wraz z premierą singla startuje preorder długo oczekiwanego, pierwszego solowego albumu „TABU”, zaplanowanego na luty 2026 roku.

„Wasabi”: energetyczny manifest na przekór jesieni

Nowy singiel NATY to dowód na to, że muzyczne „letniaki” wcale nie muszą poddawać się kalendarzowej logice. „Wasabi” pulsuje od pierwszej sekundy, łącząc nowoczesne R&B, afrobeat i trap w brzmienie, które z powodzeniem mogłoby stać się hymnem ciepłych wieczorów. W rzeczywistości jednak pełni rolę dużo bardziej przewrotną: przenosi słuchacza w świat, w którym nawet listopadowa aura nie jest w stanie przytłumić życiowej energii. NATA w tekście przywołuje miejsca, w których barwy i emocje mają zupełnie inną dynamikę niż to, co widzimy dziś za oknem. Spontaniczne loty, imprezy pełne rytmu, plażowe „full moon party”, a także powroty z berlińskich klubów o poranku – każdy z tych obrazów tworzy własną, wielobarwną paletę. Za brzmienie odpowiada ponownie Tailor Cut, z którym wokalistka i raperka konsekwentnie buduje własny muzyczny język. Ich współpraca procentuje – kompozycja jest spójna, świeża i wyróżnia się wśród jesiennych premier pewnością, że dźwięk może działać jak światło.

„TABU” – opowieść o odzyskanej autentyczności

Start preorderu albumu „TABU” to dla NATY moment szczególny. Artystka podkreśla, że jej solowa ścieżka zaczęła się od „Bastionu”, ale prawdziwym punktem zwrotnym było stopniowe wyzbywanie się autocenzury.

Rok temu wypuściłam mój pierwszy solowy singiel „Bastion”. To była długa droga, podczas której chciałam uwolnić się od autocenzury. Nie okazało się to wcale takie łatwe, ponieważ przez wiele lat starałam się dostosować, stłumić to, co czuję, i wpisać się w tzw. normę. Dlatego chciałam na tym albumie pokazać, że można odczuwać intensywnie, że można być posklejanym z wielu części, że nasza autentyczność nie jest jednowymiarowa i płaska. Możemy być ekstremalni, wrażliwi i pełni kontrastów – i właśnie to jest w nas piękne i wyjątkowe. Myślę, że sporo słuchaczy odczuwa podobnie, a na mojej płycie każdy znajdzie coś dla siebie, coś, co być może pomoże przełamać własne tabu.

Wszystko wskazuje na to, że debiutancki album NATY będzie nie tylko muzycznym wydarzeniem, lecz także osobistym statementem, który otwiera nowy etap w jej karierze – odważniejszy, dojrzalszy i konsekwentnie autorski.

Materiał prasowy

Zapraszamy również do zobaczenia artykułów z cyklu Poznaj Muzyków.