Elektryzujący indie rockowy singiel „Ciało elektryczne” Michała Kisielewskiego opowiada o przyciąganiu między ludźmi z różnych światów różniących się klasą społeczną, charakterem i doświadczeniem. To historia napięcia, fascynacji i nieoczywistej bliskości, która rodzi się mimo dzielących ich różnic. Relacja bohaterów rozwija się jak impuls, którego nie da się zatrzymać, jakby działał poza logiką codzienności i społecznych granic.
„Ciało elektryczne” — najnowszy singiel Michała Kisielewskiego — brzmieniowo jest bliżej eksplozji niż kalkulacji. Szybka perkusja, bezkompromisowe gitarowe uderzenia; a dla tych, którzy sięgają uszami głębiej, funkowy bas i organy właściwie ocierające się o gospel. Indie-rockowy charakter przeplata się u niego z nowoczesną produkcją, tworząc intensywną, choć bezpretensjonalną całość.
Dzika indie-rockowa energia, skrzące się od pożądania organizmy, coś dla zodiakalnych świrów i walka klas w jednym numerze? Proszę uprzejmie. Ten szybki, eksplozywny kawałek ma w sobie to wszystko. Ma też przewrotny tekst, adekwatnie napisany językiem elektrycznego napięcia – komentuje Kisielewski.
Tekstowo numer sprawnie gra językiem fizyki i elektrycznego napięcia — pożądanie pokazane jest przez pryzmat grawitacji, między przeciwieństwami iskrzy. Kisielewski celuje w alternatywę i indie-rockowy mainstream, pozostawiając przestrzeń zarówno dla surowej energii, jak i emocjonalnej wrażliwości. Nie próbuje być bezpieczny — zamiast tego uderza swoją unikalną dziwnością i charakterem.
Przede wszystkim to jednak bardzo romantyczna historia – o spotkaniu przeciwieństw: w charakterze, na tle klasowym, a nawet zodiakalnym, jeżeli ktoś wierzy w takie rzeczy. Każdy wyczyta z niej pewnie coś innego, osobistego dla siebie. Najważniejsze, że dziewczyna, o której to napisałem nie wie, że to o niej… choć może się domyślać – dodaje, śmiejąc się.
Informacja prasowa od No Lekko
Zapraszamy również do zobaczenia artykułów z cyklu Poznaj Muzyków.









Tutaj możesz zostawić komentarz: