michał od kości wzrusza nowym singlem „Dzisiaj raczej nie sprzątam”

fot. materiały promocyjne

michał od kości nie boi się mówić o uczuciach. Tych trudnych, trudniejszych i skrywanych tylko dla siebie. „Dzisiaj raczej nie sprzątam” to najnowszy singiel Artysty o tym, że czasami jedyne co możemy sobie dać, to przestrzeń na rozmowy i przemyślenia, często uwierające bardziej niż codzienne obowiązki czy hałasy płynące ze świata.

michał od kości „Dzisiaj raczej nie sprząta”

„Dzisiaj raczej nie sprzątam” to deszczowe pianina w klimacie lo-fi i wokal prowadzący osobistą historię, zmieszany z przestrzenią refrenów. Tym razem nie ma miejsca na ironię i metafory, w których Michał uwielbia pływać. W najnowszym singlu jest dosłowność. Bo w tym utworze Michał chce być dobrze zrozumiany, bez niedopowiedzeń, bez obejść. Partie perkusyjne w utworze nagrał Jakub Kazimierz Tokarz, znany z takich projektów jak Jakub Skorupa czy WaluśKraksaKryzys. Z Kubą Michał miał już przyjemność zagrać premierowo koncert podczas Showcase’u Great September we wrześniu tego roku. Za miks i mastering odpowiedzialny jest znakomity producent Tomasz Kunysz. Jak sam Artysta przyznaje:

Trafił się dzień, kiedy to co sypało się na kark powoli, kapiąc z rytmem codziennych spraw, nagle przybrało na sile, łamiąc okoliczne kości i duszę. Wyszedłem z domu, chociaż pogoda też jakby załamana wraz z tym co załamało się w moich płucach. Nie dało to nic. Chciałem posprzątać, ale ciężko sprzątać w deszczu. Odpuściłem. A morze samo zabrało wszelkie wątpliwości.

Muzyka szuka wyjątkowych przypadków

michał od kości to człowiek ciekawy życia, dźwięków i analizujący otoczenie. Każdy kolejny singiel jest nową kartką z kalendarza, na którą przelewa swoje myśli. Jak sam przyznaje, szkic utworu „Dzisiaj raczej nie sprzątam” to poniekąd kwestia przypadku.

Zaczęło się od znalezienia starej klasycznej gitary w rodzinnym domu mojej Olgi. Niedoskonałości tego instrumentu jakoś mnie urzekły. Tak stworzyłem rdzeń utworu, przytłumiony, skromny. Następnie długo szukałem pianisty do nagrania wymarzonych partii klawiszowych. Proces poszukiwań na tyle mnie znudził i zmęczył, że nadałem sam sobie tytuł pianisty, mimo że nie jestem wybitnym muzykiem akurat na tym instrumencie i nagrałem to tak jak chciałem. Potrzeba matką wynalazku. Na końcu szybki telefon do perkusisty, Kuby Tokarza, z którym miałem już przyjemność zagrać na żywo na Great September – no i znowu okazało się, że jest on czarodziejem. Nagrał bębny i nadał finalnej przestrzeni całej piosence.

Efekt końcowy jest niezwykle wzruszający. A sam utwór to doskonałe wyjaśnienie, co oznacza jego artystyczny pseudonim, wywodzący się z miłości do słów, które kolekcjonuje „od kości aż po skórę”.

Artykuł powstał na podstawie materiału prasowego

Zapraszamy również do zobaczenia artykułów z cyklu Poznaj Muzyków.