Dla większości z nas przedmiot, bez którego nie wyobrażamy sobie życia, a jednak – nie przywiązujemy do niego aż tak dużej uwagi. Dla Patryka to całe życie. Swój pierwszy czajnik dostał od rodziców kiedy miał tylko dwa lata. Jego fascynacja tym sprzętem rosła z upływem czasu, chociaż sam przyznaje nie wie dlaczego to właśnie czajniki grają tak ważną rolę. Swój wolny czas przeznacza na poszukiwanie nowych wyjątkowych perełek, a wynajduje je nawet na złomach czy wysypiskach śmieci.
Zapowiedz swoją kolekcję!
Hej, mam na imię Patryk i od ponad 18 lat zbieram czajniki – każdego rodzaju: elektryczne, gazowe, PRL-owskie. Czajnik to rzecz, którą prawie każdy posiada i używa codziennie. Dla mnie to jednak coś więcej niż tylko przedmiot. To moja pasja, której poświęcam każdą wolną chwilę, aby powiększać kolekcję coraz bardziej. Nie wiem co wywołuje we mnie tak dużo emocji, gdy widzę czajnik. Nie da się opisać tego uczucia, ale jest niesamowite. Napędza mnie do dalszego działania i pracy. Kocham czajniki za to, że są czajnikami i mogą być tak różnorodne – w kształcie, kolorze, we wzorach. Nie potrafię dokładnie wyjaśnić, dlaczego akurat czajniki wzbudziły tak duże emocje i przywiązanie, ale chyba nigdy się tego nie dowiemy. Taki się urodziłem.

Co wchodzi w skład Twojej kolekcji?
W moim zbiorze znajdują się różnorodne czajniki. Kolekcja liczy już ponad 1000 sztuk – elektryczne, gazowe, metalowe, emaliowane, aluminiowe, w różnych kolorach i wzorach. Każdy z nich to dla mnie coś wyjątkowego. Czajnik codziennego użytku, tak prosty dla większości ludzi, dla mnie staje się przedmiotem, z którym wiążę wspomnienia i swoje życie. Kocham wyobrażać sobie, co taki czajnik mógł już przejść, kto miał go w rękach, gdzie się znajdował. Lubię analizować jego stan – ilość kamienia w środku, zniszczenia – i odnawiać go: myć, czyścić, przywracać mu dawny blask.
Jak to się zaczęło?
Moja historia zaczęła się bardzo wcześnie. Od dziecka ciągnęło mnie do kuchni i sprzętów kuchennych. Najpierw były patelnie, ale szybko minęła mi ta fascynacja. W wieku dwóch lat dostałem swój pierwszy czajnik od rodziców oraz pierwszy czajnik elektryczny od dziadka. I tak już zostało – z każdym dniem pojawiało się ich coraz więcej. Wolałem bawić się czajnikami niż zabawkami. Gdy miałem 6 lat, zacząłem być chyba już świadomy, że to właśnie jest to, co kocham i co chcę kontynuować. Dziś mam 20 lat, a pasja trwa nadal.


W mojej rodzinie krąży nawet legenda, że pasja do czajników zaczęła się jeszcze wtedy, gdy moja mama była ze mną w ciąży i w pracy „zobaczyłem” czajniki stojące za nią – w tamtym momencie zaczęła się moja miłość.
Z jakimi reakcjami na Twoją kolekcję się spotykasz?
Reakcje ludzi na moją kolekcję są bardzo różne. Najczęściej jest to zdziwienie i niedowierzanie. Niektórzy po pierwszym szoku są zafascynowani i uśmiechnięci, że można nawet kolekcjonować czajniki. Zdarza się jednak, że spotykam się z brakiem akceptacji czy wyśmiewaniem. Nigdy mnie to jednak nie zniechęciło – zawsze byłem wytrwały i wierny swojej pasji.
W jaki sposób najczęściej te zbiory do Ciebie trafiają?
Czajniki najczęściej kupuję sam. Wyszukuję je na różnych stronach internetowych, w grupach, na złomach czy wysypiskach śmieci. Bardzo często zdarza się też, że znajomi lub rodzina, którzy wspierają mnie w mojej pasji, dają znać, gdzie mogę znaleźć czajniki lub sami mi przynoszą. Zdarzało się, że ktoś przyniósł mi zepsuty czajnik, którego już nie potrzebował pod bramę, ale najczęściej to ja sam poświęcam mnóstwo czasu, żeby je wyszukać i zdobyć.

Które egzemplarze są Twoimi ulubionymi?
Moimi ulubionymi czajnikami są te PRL-owskie z firmy Światowit Myszków, która działała od 1899 roku. Są dla mnie najważniejsze i najbliższe sercu. Chyba dlatego, że pamiętam właśnie czajnik Światowit z dzieciństwa, który dostałem od swojej wychowawczyni z przedszkola. Kocham je za ich kształt, kolory i różnorodne wzory. Właśnie na ich poszukiwanie poświęcam najwięcej czasu.
Jaka jest najbardziej wyjątkowa historia związana z Twoją kolekcją?
Z czajnikami Światowit Myszków wiąże się też moja najbardziej wyjątkowa historia. Od zawsze miałem kilka egzemplarzy – np. pewien czajnik okresu PRL, który dostałem od Pani Marysi z przedszkola. Pewnego dnia zobaczyłem ogłoszenie kobiety, która sprzedawała 10 takich czajników po swojej krewnej, pracującej w tej fabryce. Niestety spóźniłem się i został tylko jeden. Przez dwa tygodnie nie mogłem spać. W tamtym momencie obiecałem sobie, że zdobędę każdy model tego czajnika. Z kilku sztuk zrobiło się 70, a potem – zupełnym przypadkiem – dostałem od mojej babci, bardzo ważnej dla mnie osoby, kolejny czajnik. Akurat właśnie z Myszkowa. To ogromna pamiątka dla mnie. Teraz mam już ponad 220 egzemplarzy z tej fabryki – i nie zamierzam się zatrzymywać!

Zachęcamy do zobaczenia innych artykułów z cyklu Kolekcjonerzy.









Tutaj możesz zostawić komentarz: