„Nie umiem się bać” to utwór, który musiał poczekać na właściwy moment. LISS napisała go kilka lat temu, jednak dopiero teraz jego słowa nabrały dla niej nowego znaczenia. Powrót do piosenki stał się początkiem kolejnego etapu artystycznej drogi – bardziej świadomego, odważnego i opartego na tym, co dziś naprawdę rezonuje z wokalistką. To historia o tym, że czasem trzeba przestać się zatrzymywać i po prostu ruszyć dalej.
„Nie umiem się bać” – piosenka, która musiała poczekać
LISS to wokalistka, autorka tekstów i muzyki oraz producentka, która przez lata rozwijała się w różnych muzycznych projektach. Pisała piosenki zarówno dla siebie, jak i innych artystów, współpracowała z producentami i stopniowo budowała doświadczenie, które dziś pozwala jej spojrzeć na własną twórczość z zupełnie innej perspektywy. „Nie umiem się bać” jest pod tym względem ważnym momentem – po raz pierwszy LISS pokazuje muzykę, za którą odpowiada również producencko. Od pierwszego pomysłu, przez pracę nad kompozycją i tekstem, aż po finalne brzmienie utwór jest częścią jej autorskiej wizji. Co ciekawe, sama piosenka powstała kilka lat temu i przez długi czas pozostawała w szufladzie. W momencie, gdy została napisana, była gotowa jako utwór, ale nie był to jeszcze odpowiedni moment na jej publikację. LISS wróciła do niej dopiero wtedy, gdy miała już przygotowany materiał, z którym chciała rozpocząć nowy etap. Wtedy okazało się, że tekst, który powstał wcześniej, zaczął mówić o jej aktualnej sytuacji znacznie mocniej niż kiedykolwiek wcześniej. „Ta piosenka była już gotowa, tylko ja nie byłam jeszcze gotowa jej wydać. Kiedy do niej wróciłam, nagle wszystko zaczęło się zgadzać. Pomyślałam: dobra, teraz już nie ma na co czekać” – mówi LISS. Właśnie dlatego „Nie umiem się bać” stało się czymś więcej niż kolejnym singlem. Utwór można potraktować jako symboliczny początek – decyzję, żeby przestać odkładać własną muzykę na później i w końcu zrobić krok w stronę tego, co od dawna czekało na realizację. To także opowieść o momencie, w którym wewnętrzne „ale” przestaje być wystarczającym powodem, żeby czegoś nie robić. LISS nie przedstawia jednak gotowej recepty na odwagę. Zamiast tego zostawia słuchaczowi przestrzeń na własne odczytanie tekstu i emocji. Najważniejsza myśl utworu powraca niemal jak mantra, przypominając, że czasem nie trzeba mieć pewności ani odpowiedzi na wszystkie pytania. Wystarczy przestać czekać na idealny moment.
Alt-pop, osobista produkcja i nowy etap LISS
Muzycznie „Nie umiem się bać” porusza się na styku alt-popu i synth-popu. To melodyjny, współczesny i emocjonalny numer, który korzysta z charakterystycznej dla tego nurtu równowagi między popową przystępnością a bardziej alternatywnym podejściem do brzmienia. Produkcja nie przytłacza jednak samej historii – przeciwnie, pozwala wybrzmieć melodii, wokalowi i emocjom zawartym w tekście. Za współprodukcję singla odpowiada Łukasz Zitans, gitarzysta i producent współpracujący m.in. z Edytą Górniak, Nataszą Urbańską i Kasią Cerekwicką. Za miks i mastering odpowiada Marcin Gajko. Dla LISS „Nie umiem się bać” jest jednocześnie kolejnym krokiem w dotychczasowej muzycznej drodze. Artystka ma na koncie współpracę z Wojtkiem Pilichowskim, Wojtkiem Olszakiem, Mateuszem Krautwurstem i Arkiem Koperą, a także współtworzyła projekt Syncdrifters. Tym razem jednak centrum projektu stanowi jej własna wizja i muzyka, nad którą może mieć pełną kontrolę także od strony producenckiej.
Materiał prasowy
Zapraszamy również do zobaczenia artykułów z cyklu Poznaj Muzyków.









Tutaj możesz zostawić komentarz: