Dominika Gamroth o potrzebie ciepła w singlu „Zimne ręce”

fot. materiały prasowe

Jesień daje się we znaki? Dominika Gamroth proponuje muzyczne antidotum. Jej nowy singiel „Zimne ręce” łączy indie rockową energię z opowieścią o poszukiwaniu ciepła i bliskości. To kolejna premiera artystki, która nie zwalnia tempa i dostarcza brzmień idealnych na chłodniejsze dni.

Gdy życie zaczyna nas uwierać

Najnowszy utwór Dominiki Gamroth to brzmieniowa kontynuacja jej poprzedniego singla „Dorośnij”. „Zimne ręce” ponownie zabierają nas w nostalgiczną podróż do początków polskiej sceny indie-rockowej, gdzie na przełomie lat 90. i 2000. prym wiodły takie zespoły jak Myslovitz, Hey czy Coma. Subtelne balladowe zwrotki piosenki konsekwentnie budują napięcie, prowadząc do emocjonalnej kulminacji, w której elektryzujące gitarowe riffy dają upust emocjom.

Tych ostatnich nigdy nie brakowało w twórczości Dominiki Gamroth i nie inaczej jest tym razem. „Zimne ręce” to piosenka o momentach, w których życie zaczyna nas trochę uwierać. Niby nie dzieje się nic złego, ale czasem zwyczajnie czujemy, że czegoś nam zaczyna brakować, potrzebujemy jakiejś zmiany — innego miejsca, rytmu, powietrza, a może innych uczuć…

Chodzi o pewne zmęczenie powtarzalnością, ale w tym wszystkim jest też lekkie poczucie winy, bo skoro w teorii wszystko jest w porządku, to niby dlaczego w środku wciąż czegoś nam brakuje? Jednocześnie to nie jest piosenka o ucieczce ani o jakimś końcu — raczej o pozwoleniu sobie na tęsknotę za czymś, czego nie potrafimy jeszcze nazwać. „Zimne ręce” są symbolem tego stanu i wyrazem potrzeby, żeby ktoś ogrzał te nasze pragnienia. To opowieść o dochodzeniu do świadomości, że najpierw trzeba jednak samemu przyznać się do tego, że nam zimno. Ciepło nie przychodzi nagle i nie rozwiązuje wszystkiego. Ono krąży gdzieś w przestrzeni wokół nas, np. w czyjejś obecności, w myśli, że można mieć gorszy dzień i nadal wierzyć, że jutro będzie trochę lżej. Ten tekst jest pełen metafor i dla każdego może oznaczać coś innego. Chciałabym, abyście zinterpretowali go na swój sposób — opowiada Dominika Gamroth.

„Zimne ręce” nieprzypadkowo mają swoją premierę o tej porze roku, kiedy wiele osób będzie miało właśnie „zimne ręce” i będzie potrzebować „słońca więcej”. To jak kubek ciepłej herbaty z miodem na zagubienie w codzienności. Utwór powstał we współpracy z Jędrzejem Skibą, współtwórcą zespołu Pełnia oraz gitarzystą projektu Dezydery. Artyści stworzyli wspólnie również poprzednie single Dominiki — debiutanckie „Kropki” oraz późniejsze „Tatuaże”.

Co wiadomo o Dominice Gamroth?

Dominika Gamroth to wokalistka z Opola, która w swojej twórczości łączy subtelną wrażliwość z osobistymi refleksjami. Jej utwory są pełne emocji i autentyczności, a zamiast podawać gotowe odpowiedzi, artystka pozostawia przestrzeń na indywidualną interpretację słuchaczy. Inspiracje czerpie z codziennych doświadczeń i własnych przeżyć, tworząc muzykę, z którą łatwo się utożsamić. Wierzy, że każda piosenka może opowiadać wiele odmiennych historii, w zależności od tego, kto jej słucha. Choć w jej twórczości wyraźnie słychać rockowy sznyt, artystka stroni od krzykliwej ekspresji i wyszukanych riffów. Artystka zadebiutowała zaledwie kilka miesięcy temu balladowym singlem „Kropki”. Kolejny utwór, „Tatuaże”, ukazał bardziej energetyczną, rockową odsłonę Dominiki Gamroth. Wokalistka konsekwentnie buduje swoją pozycję na polskiej scenie muzycznej, czego dowodem są jej kolejne single — „Dorośnij” oraz najnowsze „Zimne ręce”.

Materiał prasowy od Będzie Ciężko

Zapraszamy również do zobaczenia artykułów z cyklu Poznaj Muzyków.