Peter Padou zabiera nas poza granice czasu w utworze „Rabbit and Time”

fot. Malwina Stachowiak, materiały prasowe

Są takie chwile, w których rozum milknie, a my po prostu pozwalamy się prowadzić przeczuciu. Trudno je nazwać, jeszcze trudniej opisać, ale często to właśnie one wyznaczają kierunek naszych najważniejszych podróży. Padou w utworze „Rabbit and Time”, zapowiadającym album „Quantum Dust”, próbuje uchwycić tę ulotną przestrzeń pomiędzy tym, co czujemy, a tym, czego jeszcze nie potrafimy zrozumieć. To muzyka, która przenosi w zupełnie inny wymiar. Pełen subtelności, nostalgii i niezwykłego ciepła.

Tam, gdzie intuicja wyprzedza rozum

„Rabbit and Time” jest muzycznym spotkaniem z czymś trudnym do uchwycenia. To intuicja, która pojawia się po cichu, zanim zdążymy poukładać myśli i znaleźć racjonalne odpowiedzi. Peter Padou zaprasza nas do świata, w którym można zaufać pierwszemu impulsowi i pozwolić sobie na podążanie nieznaną ścieżką. Królik, tajemniczy posłaniec ścigający się z czasem, staje się symbolem tego wewnętrznego głosu, który często wie więcej, niż jesteśmy gotowi przyznać. Muzyka prowadzi nas przez tę opowieść bez pośpiechu, z niezwykłą delikatnością. Jest w niej coś filmowego, niemal onirycznego – jakbyśmy na moment znaleźli się poza codziennością, w przestrzeni, gdzie czas płynie inaczej, a emocje nabierają wyraźniejszych kształtów.

„Rabbit and Time” otwiera drzwi do „Quantum Dust”. Albumu, który narodził się podczas artystycznej rezydencji Padou w BOSCO Studio we Włoszech. Trzynaście solowych kompozycji fortepianowych powstało tam w zaledwie dwa dni, w dużej mierze dzięki improwizacji i zaufaniu pierwszej myśli. Czternasty utwór artysta nagrał już po powrocie do Polski, łącząc brzmienie pozytywki z syntezatorem Roland Juno-6. Padou sam odpowiadał za miks i mastering, nie próbując wygładzać niedoskonałości. I właśnie w tej decyzji tkwi wyjątkowa siła projektu. „Quantum Dust” przypomina, że najpiękniejsze rzeczy nie zawsze powstają z precyzyjnego planu. Czasem wystarczy zatrzymać ulotną iskrę, zanim zniknie.

Kto kryje się za pseudonimem?

Peter Padou, czyli Piotr Paduszyński, to niezależny pianista, kompozytor i artysta tworzący muzykę na pozytywkę. Porusza się na styku neoklasyki, muzyki filmowej i elektroniki, a improwizacja pozostaje jednym z najważniejszych elementów jego twórczego języka. Jest autorem dwóch solowych albumów – „Prześwit” i „Zorze” – oraz czterech EP, w tym „Liminal Spaces”, nagranego we współpracy z Tomaszem Mreńcą. Debiutancki album przyniósł mu zwycięstwo w plebiscycie WARTO „Gazety Wyborczej”, a jego muzyka trafiała do polskich i zagranicznych rozgłośni, w tym amerykańskiego KEXP. Padou występował m.in. podczas Piano City Milano, dzielił scenę z Andreą Vanzo i Claudio Constantinim, a w 2026 roku jako pierwszy polski artysta został zaproszony na rezydencję twórczą do BOSCO Studio. Stworzył również ponad sto kompozycji i aranżacji na pozytywkę, przygotowywał melodie na zamówienie Dawida Podsiadły i Zalii, a także występował z Orkiestrą Męskiego Grania, zespołami LemON i Lor oraz Fukajem i Zalią. Podczas Colours of Ostrava 2026 każdego dnia otwierał na głównej scenie koncerty LP, Paris Paloma i Lorde. „Rabbit and Time” pokazuje jednak Padou z wyjątkowo osobistej strony – jako artystę, który potrafi zamienić trudne do nazwania przeczucia w dźwięki. I być może właśnie dlatego tak łatwo odnaleźć w tej muzyce własną historię.

Materiał prasowy od No Lekko

Zapraszamy również do zobaczenia artykułów z cyklu Poznaj Muzyków.