Czy warto od najmłodszych lat zapoznawać dzieci ze światem kultury? Z pewnością! Jednak jak do tego podejść, aby wzbudzić ich zainteresowanie? Martyna Rejkowicz dzięki materiałom edukacyjnym, które tworzy, m.in. książkom, puzzlom, malowankom czy grom edukacyjnym – pokazuje znane obrazy oraz przedstawia historię popularnych artystów i malarzy z zupełnie innej perspektywy. Skąd pomysł na taką działalność? Dlaczego warto edukować dzieci w kontekście sztuki oraz jak i kiedy wprowadzać je w ten świat?
Zapowiedz siebie!
Nazywam się Martyna Rejkowicz, jestem żoną, mamą trzech córek i prowadzę wydawnictwo edukacja-dzieci.pl, w którym promuję ideę zabawy sztuką.
Kto Ciebie wprowadził do świata sztuki i kultury?
Od kiedy pamiętam, byłam związana z muzyką i sceną. Grałam na pianinie, gitarze, śpiewałam na wszystkich możliwych konkursach, występowałam w przedstawieniach, prowadziłam gale. Zawsze miałam grafik wypełniony po brzegi i próbowałam czego tylko się dało. Nigdy jednak nie było w moim życiu malarstwa. Będąc na studiach, chodziłam z narzeczonym do teatru, opery i na różne koncerty. Często mijaliśmy muzeum, ale nigdy nie przyszło nam nawet do głowy, aby tam wejść. To była dziedzina przysłonięta jakąś kurtyną w naszym już wspólnym życiu. Więc w świecie szeroko pojętej kultury i sztuki funkcjonowałam i bardzo sobie to ceniłam, ale malarstwa tam nie było wcale.
Skąd pomysł na taki rodzaj edukacji najmłodszych, w kontekście sztuki?
Wszystko zaczęło się podczas pandemii kiedy zamknięte zostało przedszkole moich córek. Zaczęliśmy z mężem prowadzić coś na kształt edukacji domowej. Postawiliśmy na kilka dziedzin, w tym taką, o której nie miałam pojęcia i sama chciałam ją poznać, czyli malarstwo. Przypomniałam sobie o zabawie, którą uwielbiałam w dzieciństwie, czyli szukaniu różnic. Przygotowałam córkom kilka takich zadań, ale z obrazami i dodałam je do naszego edukacyjnego grafiku. Tak wszystko się zaczęło. Dziewczyny chciały więcej i więcej, dopytywały o obrazy, autorów. Ja zaczęłam coraz więcej czytać i temat mnie pochłonął. Zaczęłam szukać materiałów edukacyjnych, które mogą mi pomóc w ciekawy sposób zaprosić dzieci do świata sztuki, ale nic takiego nie znalazłam.

Od jakiego wieku warto edukować dzieci w kwestii świata kultury?
Dziś widzę jak bardzo ten świat ubogaca mnie i moje dzieci, jak otwiera, daje wiele perspektyw i uwrażliwia. Natomiast ja zaczęłam w wieku 28 lat i wiem, że nigdy nie jest za późno.
W jaki sposób rodzice lub opiekunowie dziecka mogą to robić?
Mogę tylko powiedzieć, jak ja to zrobiłam, gdy w wieku 28 lat postanowiłam pokazać dzieciom malarstwo, nie mając o nim pojęcia. Kojarzyło mi się z wielkimi białymi salami, sztywnymi ludźmi, ekscentrycznymi artystami i czymś bardzo niedostępnym. Zaczęłam małymi krokami: od zabawy. Najpierw w szukanie różnic na obrazach i słuchanie krótkich wykładów o tych dziełach razem z dziećmi, a potem, książki, puzzle, gry. Na deser: wizyty w muzeach. W pewnym momencie okazało się, że świat sztuki nie jest niedostępny, tylko był po prostu obcy. Dziś wplatam sztukę w codzienność.

Dlaczego warto edukować dzieci, od najmłodszych lat, w kontekście sztuki? W jaki sposób takie podejście może wpłynąć na rozwój naszego społeczeństwa?
Wychowanie młodego człowieka to jest sztuka! Wychowanie go na świadomego dorosłego, ciekawego świata, kreatywnego, zaradnego, pewnego siebie wymaga zaangażowania rodzica. Uczymy dzieci kluczowych umiejętności, języków, zdrowego odżywiania, zarządzania finansami, aktywności fizycznej i wielu innych rzeczy. Dodanie do tego wszystkie sztuki jest łatwiejsze niż się wydaje, ale kiedy dobrze dobierze się narzędzia. Ja te narzędzia dostarczam.

Jakie błędy najczęściej popełniają rodzice, chcąc nauczyć dziecko współudziału w kulturze?
Jestem przeciwniczką infantylizowania treści dla dzieci. Z mojego doświadczenia wynika, że ciężko jest przebodźcować dzieci sztuką. Nie trzeba wyrzucać wszystkich książek, gier, puzzli czy płyt, które ma się w domu, aby zacząć przygodę ze sztuką. Można zacząć małymi krokami, dodać do kolekcji książek taką, które jest inna niż wszystkie, do których dziecko jest przyzwyczajone. Na kreskówki i bajkowe postaci dziecko natknie się na pewno. Na sztukę nie natknie się bez udziału mądrego nauczyciela, rodzica lub dziadka. Trzeba zrobić pierwszy krok.

W jaki sposób rozmawiać z dziećmi o sztuce trudnej, np. obrazującej rozlewy krwi?
W malarstwie jeszcze nie doszłyśmy z córkami do tego etapu. Dziewczyny od lat występują w Operze Wrocławskiej, uwielbiamy spektakle czy balet i tutaj kilka takich trudniejszych oper oglądałyśmy. Według mnie ważne jest to, aby po wszystkim nie zostawić dziecka z mętlikiem w głowie, ale porozmawiać o tym, co oglądałyśmy i przeanalizować różne zachowania.
Czy muzea, instytucje kultury i galerie sztuki są przygotowane na odwiedziny najmłodszych?
W ciągu tych czterech lat mojego „siedzenia w temacie” widzę zmianę, ale nie wszędzie. Nie ma spójnego podejścia narzuconego od góry, każda instytucja jest inna, inaczej zarządzana. Są miejsca, gdzie dzieci mogą wypożyczyć walizkę detektywa i wykonywać zadania podczas zwiedzania. Brzmi świetnie, prawda? W tym samym muzeum jednak, gdy wejdzie się z dzieckiem bardziej „żywiołowym” i młodszym, to obsługa już od progu zaznacza, że będzie za nami chodzić i nie spuści nas z oka. Polecam nie przejmować się tym zupełnie.

Czy obrazy wielkich Artystów, mogą być interesujące dla dzieci w wieku 3+?
Gdyby nie zainteresowanie moich dzieci malarstwem właśnie w takim wieku, pewnie prowadziłabym dziś inną firmę i miałabym inną misję. Mogą i są, jednak wiele dzieci nie ma szansy ich poznać, bo dla rodziców taka tematyka wydaje się niezbyt interesująca. Rodzice niestety często sami ogranicząją swoje dzieci, nie wierzą w nie i uproszczają przekaz.
Od jakiego Artysty, polecałabyś rodzicom rozpoczęcie przygody ich dzieci z obcowaniem ze sztuką?
Nigdy od jednego. W moim sklepie promuję różnorodność, obcowanie z wieloma stylami. Po krótkim czasie, dzieci już same rozpoznają, który obraz namalowała Olga Boznańska, a który Vincent van Gogh. Są już tak opatrzone z tymi dziełami, że to po prostu wiedzą. Moi klienci zazwyczaj na start wybierają puzzle dla maluchów (jest tam 6 obrazów), kartonową, malutką książeczkę do liczenia, którą traktują jako album do przeglądania i drewniane klocki z obrazami. Kilka obrazów się powtarza w tym zestawie i to jest klucz – dzieci podziwiają swoje ulubione obrazy w różnych kontekstach.

Na swoim Instagramie wspominasz również, że Twoje puzzle i malowanki z obrazami, są wykorzystywane także podczas terapii, np. osób będących w spektrum autyzmu. Jak myślisz, dlaczego stały się one wsparciem dla terapeutów?
Po wielu rozmowach i wymienionych mailach z terapeutami, mogę tylko powtórzyć za nimi, że długo szukali takich produktów na rynku. Dziękują mi często za to, że dorosłe osoby np. z demencją, nie muszą układać infantylnych obrazków, zupełnie niedopasowanych do ich wieku.
Czy chciałabyś na koniec przekazać coś naszym Czytelniczkom i Czytelnikom?
Tak! Sztuką można się bawić 🙂
Zapraszamy Was do odwiedzenia strony internetowej edukacja-dzieci.pl oraz Instagrama Martyny.









Tutaj możesz zostawić komentarz: