Wiedzieliśmy, że zachowując jeden wystrój szybko wpadniemy w rutynę – wywiad z Justyną Moder, założycielką kawiarni NOEL ciacho&kawa

archiwum prywatne Justyny

Mikołajowa, dyniowo-jesienna, paryska, a może z motywem Harrego Pottera? Kawiarnia NOEL ciacho&kawa nie zamyka się w jednym stylu. Wraz z porą roku zmienia się tu wystrój, dopracowany w każdym calu, a wśród deserów pojawiają się tematyczne słodkości, które zachwycają smakiem i wyglądem. Nic więc dziwnego, że to miejsce pokochali lokalni stali bywalcy, jak i turyści odwiedzający Kraków. Skąd u Justyny zrodził się pomysł na stworzenie takiej kawiarni, czy aranżując wnętrze myśli o tym, jak będzie prezentować się na zdjęciach – nieodłącznym elemencie wizyty dla wielu osób oraz jak wygląda proces tworzenia nowych wypieków?

Zapowiedz siebie!

Największa fanka świąt, celebrująca każdą chwilę miłośniczka wypieków. Prywatnie żona najwspanialszego męża Franka, mama Karmela – rudowłosego goldena i Kici. Każdy miesiąc jest dla mnie piękny i niezwykły, ale tylko grudzień jest tak wzruszający. Miłośniczka gór, przemierzająca codzienność na rowerze.

Skąd pomysł na stworzenie cukierni zmieniającej wystrój w nawiązaniu do sezonu czy pory roku?

NOEL to zespół niezwykle kreatywnych ludzi. Kiedy powstawała cała koncepcja wiedzieliśmy, że zachowując jeden klasyczny wystrój szybko wpadniemy w rutynę. Bardzo tego nie chcieliśmy, zależało nam na tym, aby wciąż się rozwijać, tworzyć coś nowego, innego. Ta wizja pozwala naszym cukiernikom tworzyć nowe smaki, rozwijać się i stawiać sobie nowe wyzwania. Mi daje możliwość spełnienia się przy wymyślaniu nowych dekoracji. Kocham ten proces i jego nieprzewidywalność w tworzeniu. Zawsze nas czymś zaskoczy. Mam przy tym ogromne wsparcie bliskich mi ludzi. Mają anielską cierpliwość do moich, często niewykonalnych pomysłów i pomagają mi je zrealizować.

archiwum prywatne Justyny

Uważasz, że estetyka kawiarni zmienia sposób, w jaki ludzie doświadczają smaku?

Zdecydowanie tak, dla mnie jedzenie nie jest po prostu zaspokojeniem potrzeb egzystencjalnych. Jedzenie to emocje, chwile i niezwykłe momenty które kształtują nas na resztę naszego życia. Sama jestem tego przykładem. Pamiętam jak od dziecka zawsze między godziną 10:00 a 11:00, co by się nie działo – robiliśmy przerwę na deser. To był nasz „święty rytuał” z Babcią i Mamą. Zostawiliśmy pracę na wsi i siadaliśmy latem w ogrodzie przy drewnianym stole pijąc herbatę czy kawę w towarzystwie wcześniej przygotowanego placka drożdżowego z konfiturą Babci. Do dziś w tych samych godzinach robimy tą przerwę, na kawę i ciacho. Bez tego rytuału nie wyobrażam sobie dnia.

archiwum prywatne Justyny

W Noel wielu z naszych gości odwiedza nas regularnie, o podobnych porach czy w wybrane dni. To przemiłe uczucie kiedy np. jest czwartek, przychodzisz do pracy i wiesz, że dziś przyjdzie wyjątkowa Para, która zawsze przychodzi w ten dzień rano. Są niezwykli, uprzejmi, uśmiechnięci i zakochani. Wiesz co piją – mają tu swój zwyczaj, wiesz, że są wykładowcami na pobliskiej uczelni, patrzysz, uśmiechasz się i chcesz wierzyć, że w ich wieku będziesz mieć równie piękną relację w życiu.

Ile czasu zajmuje Wam przygotowanie cukierni do kolejnego sezonu? Jak długo pracujecie nad wystrojem, a jak długo nad smakami i pomysłami na wypieki?

Wszystkie wystroje wstępnie planujemy na początku roku. Pracę nad kolejnym zaczynamy zaraz po montażu poprzedniego. To bardzo złożony proces i nie zawsze wszystko pójdzie po naszej myśli, czasami trzeba zmienić plany. Podobnie wygląda to na cukierni. Szefowa cukierni Marlena wraz z szefową produkcji Dominiką planują wszystko jak najwcześniej to możliwe. Początkowo powstają pomysły na desery. Na ich smaki oraz wygląd. Następnie zamawiamy z różnych miejsc produkty i testujemy. Powstają próbne desery, które czasami zaskakują nas smakiem pozytywnie, a czasami negatywnie i trzeba szukać dalej. Zawsze jest jakiś deser, który ma po kilkanaście prób i wersji. Dopiero po akceptacji wszystkich z zespołu wprowadzamy go do oferty. Nasi mężowie i partnerzy to nasi najwięksi krytycy i na koniec to oni jeszcze konstruktywnie dodają swoje uwagi, które wprowadzamy w życie. Wiemy, że nie da się dogodzić wszystkim, ale staramy się, aby nasze wypieki smakowały jak największej ilości naszych gości.

archiwum prywatne Justyny

Jaką rolę w przestrzeni odgrywają kolory? Czy kojarzysz je z konkretnymi smakami lub emocjami?

Kolory są dla nas kluczowe. Naszą bazą jest czerwień mikołajowa – główny kolor marki. Nie w każdym motywie uda się ja przemycić, jednak zawsze staramy się, aby była obecna chociażby w naszych czerwonych fartuszkach. Oczywiście każda pora roku ma swoją charakterystyczną kolorystykę, z którą ją kojarzymy i na tym się opieramy. Kiedy przychodzi jesień bazujemy na pomarańczach, bordo, brązach i czerni. Na wiosnę budzimy się do życia wraz z naturą, jasnymi odcieniami zieleni, kolorami pąków kwiatów i błękicie nieba. To dla nas ważne, aby żyć w zgodzie z każdą porą roku i wykorzystywać sezonowe produkty, owoce.

Czy mimo zmian w wystroju, jest jakiś flagowy produkt cukierniczy, po którego wracają klienci?

Jak najbardziej – DESER NOEL – to nasz flagowy deser – wszystko co nasi cukiernicy kochają najbardziej, zamknięte w kształcie czerwonego prezentu. Idealny jako upominek dla kogoś bliskiego i samego siebie przez cały rok. W środku skrywa ręcznie robioną pralinę z orzecha laskowego, wkładkę z karmelizowanego banana, brownie z prażonymi orzechami laskowymi. Całość otula mus na bazie mlecznej czekolady.

archiwum prywatne Justyny

Traktujecie Wasze wypieki jak małe dzieła sztuki?

Oczywiście, to bardzo pieczołowita praca, wymagająca skupienia i dbałości o każdy detal. Wszystkie desery powstają od podstaw, wykonane ręcznie przez pasjonatów tego rzemiosła. Wiele z ich elementów jest malowana ręcznie, rzeźbiona i pęsetą nakładana na każdy deser. Dlatego tak ważne jest dla nas ich późniejsze, odpowiednie spakowanie jak i transport – aby dojechały na Wasze stoły w idealnym stanie.

Czy od zawsze inspirowały Cię filmy, obrazy i sztuka?

Inspiruje mnie życie. Ludzie, ich zainteresowania i historie. Obrazy i sztuka są mi bliskie od dzieciństwa, kiedyś dużo malowałam przez co łatwiej dziś odnaleźć mi się w obecnej pracy. Szybko wizualizuję pomysły i przelewam je na szkicownik.

„Noel” to bardzo instagramowe miejsce. Tworząc przestrzeń myślisz o tym, jak coś będzie wyglądało na zdjęciach? A może skupiasz się na doświadczenia tu i teraz, a popularność w social mediach to tylko „efekt uboczny”?

Zdecydowanie to drugie. Tworząc Noel nie zakładałam, że to będzie miejsce instagramowe. Chcieliśmy z mężem stworzyć miejsce, w którym możemy oderwać się od szarej codzienności, przenieść do nieco bardziej bajkowego świata. Na co dzień nie prowadzimy obecnie współprac na mediach społecznościowych. Bardzo nam miło oczywiście jak ktoś nas odwiedzi i zrobi sobie pamiątkowe zdjęcie czy filmik i oznaczy naszą cukiernię. To niezwykle miłe, że ktoś poświęca czas aby nagrać taki filmik i docenia naszą pracę włożoną w wykonanie deserów i dekoracji. Bardzo za to zawsze dziękujemy zarówno twórcom, jak i każdemu z gości, którzy nas oznaczą.

archiwum prywatne Justyny

Gdybyś miała opisać Noel trzema smakami, jakie by one były?

Karmel. Orzech laskowy. Wanilia.

Czy w Noel nie było jeszcze jakiegoś wystroju, a bardzo Ci się marzy? Jaki byłby wtedy motyw przewodni?

O tak! Peaky Blinders – kocham ten klimat. Marzą mi się ściany pomalowane na czarno, desery w kształcie cygara. Niezwykła muzyka lat 20. XX wieku. Byłoby wspaniale !

Chciałabyś na koniec przekazać coś naszym Czytelniczkom i Czytelnikom?

Zapraszam Was do odwiedzenia naszych cukierni w obu lokalizacjach przy ul. Kazimierza Wyki 10 jaki i Alei 29 listopada 69. Będzie nam niezwykle miło Was ugościć. Serdecznie zapraszamy.

My również zachęcamy Was do odwiedzenia kawiarni NOEL i spróbowania pysznych deserów, a także do obserwowania profilu na Instagramie.

archiwum prywatne Justyny

Zapraszamy także do przeczytania innych Rozmów.