Sowy są bardzo pamiętliwe, nie możemy nawet na nie unieść głosu, bo zapamiętają to na całe życie – wywiad z Anią, założycielką Sowiego Świata

archiwum prywatne Ani

Początki fascynacji Ani sowami wiążą się z przeprowadzką na wieś. To tam nie tylko słuchała ich nocnych koncertów, ale też po raz pierwszy zobaczyła je z bliska. Pragnęła dowiadywać się o sowach coraz więcej, aż w końcu była gotowa na to, by zostać opiekunką tych ptaków. Z czasem założyła sowiarnię Sowi Świat, a obecnie prowadzi warsztaty i spacery przyrodnicze oraz awiterapię z sowami. O tym, czego możemy nauczyć się od tych zwierząt, jak wygląda opieka nad nimi i budowanie relacji oraz jakie fakty o tych ptakach mogą być dla większości z nas zaskoczeniem, Ania opowiada w naszej rozmowie.

Zapowiedz siebie!

Ania – oczarowana, zakochana w swojej pasji miłośniczka sów. Osoba, która pokochała ptaki drapieżne.

Jak to się stało, że zainteresowałaś się sowami i zaczęła się Twoja przygoda z tymi ptakami?

Zaczęłam się interesować ptakami, kiedy przeprowadziłam się na wieś pod las. Nocami mieliśmy piękne koncerty, wtedy jeszcze nie wiedziałam, że to sowy. Zainteresowałam się nocnymi ptakami i tak odkryłam, że piękne dźwięki nocami wydają puszczyki. Później po kolei zaczęłam rozpoznawać inne gatunki. Potrafiłam latem w środku nocy otworzyć okno i słuchać sów. Byłam nimi oczarowana. Zaczęłam zbierać coraz więcej informacji na ich temat. Im więcej o nich wiedziałam, tym bardziej mnie fascynowały. Momentem przełomowym było zobaczenie płomykówki z bliska. To spotkanie sprawiło, że sowy przestały być dla mnie jedynie tajemniczymi głosami nocy, a stały się realnymi niezwykle fascynującymi istotami. Od tamtego spotkania wiedziałam, że chcę zagłębiać ich świat jeszcze bardziej, uczyć się o nich i być jak najbliżej. Zakochałam się w nich totalnie. Bardzo często jeździliśmy w to miejsce, gdzie była płomykówka, bo chciałam spędzać z nią jak najwięcej czasu.

Jak trafiły do Was sowy?

Najpierw były przygotowania. Budowanie wolier – uczestniczyłam we wszystkich etapach. W międzyczasie nawiązałam już znajomość z hodowcami, zrobiliśmy też kurs dotyczący ptaków drapieżnych. Każdy szanujący się hodowca nie odda pisklaka przypadkowej osobie, której nie zna. Musiałam też spędzić odpowiednią ilość czasu wcześniej z sową. Bardzo dużo wspierał mnie mąż, który od dawna interesował się ptakami drapieżnymi. W maju 2025 wykluła się nasza płomykówka – Czosnek. Kiedy miał 10 dni mogliśmy go odebrać. Największym wyzwaniem dla mnie na początku była jego specyficzna dieta. Sowy to drapieżniki a więc jedzą mięso. Początkowo mysie oseski, a z czasem już normalnej wielkości myszy, szczury oraz kurczaki jednodniowe. Wcześniej obcując z sową miałam już przygotowane jedzonko – teraz musiałam zająć się tym sama.

archiwum prywatne Ani

Dwa miesiące później pojawiła się szlarogłówka północna – Magister. Po Magistrze odebraliśmy od hodowcy Diunę – jastrzębia Harrisa. To było marzenie mojego męża. I na tym mieliśmy zakończyć, kiedy we wrześniu zadzwonił do nas hodowca i zapytał czy nie chcemy puszczyka brunatnego. Urzekła nas jego historia, bo ptak był po przejściach. Nie był to już pisklak, jak w przypadku Czosnka czy Magistra, ale już prawie w pełni opierzona sowa. Ptak w ciągu dwóch tygodni trzy razy zmieniał woliery. Przez to była zestresowana i totalnie nie ufała człowiekowi. Postanowiliśmy wtedy, że damy jej dom już taki na zawsze. Mieliśmy nadzieję, że zaufa w końcu ludziom. Zaufa nam – ten ostatni raz. I tak trafiła do nas Zuzia.

W grudniu pojechaliśmy do hodowcy po puchacza bengalskiego, w którym byłam zakochana równie mocno jak w płomykówce, kiedy tylko zobaczyłam go po raz pierwszy. Postanowiliśmy też założyć Sowi Świat – miejsce, w którym pasję połączyliśmy z edukacją. Nie mogliśmy zatrzymać swojej wiedzy o tych niesamowitych ptakach tylko dla siebie.

archiwum prywatne Ani

Sowy kojarzone są z mądrością. A czy według Ciebie są to ptaki wyróżniające się inteligencją?

Tak, sowy kojarzone są z mądrością i były od wieków tak kojarzone. W wielu kulturach sowy były postrzegane jako strażnicy granic między światami – dnia i nocy, życia i śmierci. Wierzono, że sowy widzą to, co ukryte. Sowa była symbolem Ateny – bogini mądrości. W bajkach sowy często występują jako ucieleśnienie wiedzy. Dlaczego sowa stała się symbolem mądrości? Dzięki swojemu spokojnemu wyglądowi, dużym oczom i nocnej aktywności uznawane były za symbol mądrości. Poza tym sowy obserwują i nigdy nie działają impulsywnie, co było odczytywane przez ludzi jako rozsądek. Według mnie sowy nie są głupimi ptakami. Oczywiście do krukowatych im daleko.

Czego my, jako ludzie, możemy nauczyć się od sów?

Od sów przede wszystkim możemy nauczyć się cierpliwości i uważności. Jak już wspomniałam, sowy nie działają impulsywnie – najpierw długo obserwują, słuchają, analizują otoczenie, a dopiero później podejmują działania. W dzisiejszym świecie, gdzie każdy się spieszy, żyjemy w wiecznym pędzie jest to bezcenna lekcja. Sowy uczą nas również doceniać ciszę. Ich cichy, bezszelestny lot pokazuje nam, że nie zawsze trzeba być głośnym, aby być skutecznym. Sowy pokazują, że czasem warto się zatrzymać, przeanalizować wszystko i poczekać na właściwy moment.

archiwum prywatne Ani

Kontakt z ptakiem uczy spokoju i delikatności. Sowy mają w sobie jeszcze jedną magiczną moc – przebywanie z nimi bardzo uspokaja i wycisza. Obserwowanie ich zachowań, oddechu i reakcji pozwala obniżyć tempo, poziom napięcia oraz skupić się na „tu i teraz”. Po kilku godzinach spędzonych z nimi czuję się odprężona, ton głosu mi się zmienia, czuję się spokojna i wyciszona. Nasze sowy biorą udział także w awiterapii.

Sowy są ptakami drapieżnymi. Jak więc wygląda opieka nad nimi i na co trzeba zwracać szczególną uwagę?

Sowy to bardzo wymagające ptaki. Potrzebują dużo czasu, cierpliwości i miłości. Tutaj nie możemy nic przyspieszyć. Sowy są też bardzo pamiętliwe, nie możemy na nie nawet unieść głosu, bo zapamiętają to na całe życie. Opieka nad nimi wymaga ogromnej wiedzy, doświadczenia i uważności. Kluczowe jest zapewnienie im odpowiedniej diety, warunków zbliżonych do naturalnych oraz spokoju. Sowy bardzo źle znoszą stres. Trzeba zwracać szczególną uwagę na ich zachowanie, kondycję i sygnały, które wysyłają. Nawet kolor odchodów ma ogromne znaczenie. Obserwujemy zatem sowę każdego dnia, ale i też wszystko co się dzieje wokół sowy. To ptaki, które nie wybaczają błędów, dlatego opieka nad nimi to przede wszystkim odpowiedzialność i szacunek do natury.

Jak zyskać sympatię i zaufanie sowy?

Nie możemy zrobić nic na siłę. Wszystko wymaga czasu i cierpliwości.

W jaki sposób, w codziennym kontakcie, budujecie relacje z Waszymi sowami?

Relacje z sową budujemy od jego najmłodszych dni, kiedy już trafia pod naszą opiekę. Wówczas rozpoczynamy proces imprintowania, czyli wdrukowywania sowy na człowieka. Podczas tego procesu pisklę uznaje człowieka za swojego „rodzica” lub przedstawiciela swojego gatunku. To my uczymy go wszystkiego, z czym zetknie się w dorosłym życiu. Zabieramy je w różne miejsca, pokazujemy świat, ludzi, inne zwierzęta. Po to, aby nie bało się niczego jako dorosły osobnik. Sowy to dość płochliwe zwierzęta. W taki sposób nawiązuje się między nami więź.

archiwum prywatne Ani

Trochę inaczej było z Zuzią, ona już nie była pisklakiem. Z nią zbudowanie więzi było o wiele trudniejsze, tym bardziej, że nie ufała ludziom. Tutaj potrzeba było bardzo dużo cierpliwości i wielu godzin przesiedzianych w wolierze, żeby przekonała się, że człowiek nie jest zły.

Sowy potrzebują, aby poświęcać im bardzo dużo czasu. Codziennie spędzamy z nimi każdą wolną chwilę. One też zabiegają o naszą obecność. Czosnek nie chce mnie wypuścić z woliery. Siada na moim ramieniu i nie chce odfrunąć. Siedzę z nim w wolierze godzinami, nawet kiedy jest zimno albo pada deszcz. Rozmawiamy, przytulamy się. Sowy okazują sobie miłość dzióbkami skubiąc się nawzajem. U nas to wygląda tak, że on skubie moje włosy delikatnie podśpiewując. Więź z nim jest bardzo silna. Tylko ja mogę wejść do jego woliery i z nim przebywać. Jeśli ktoś inny chce wejść, przyjmuje bojową postać i mnie broni. Wspólnie odbywamy treningi na wolnych pętach, czyli latamy bez żadnych zabezpieczeń. I tutaj nie mogę go jakkolwiek zmusić, żeby do mnie wrócił. To on sam musi chcieć przylecieć do mnie. To jest właśnie ta więź między człowiekiem a ptakiem drapieżnym, że ptak czuje się z nami dobrze i bezpiecznie.

archiwum prywatne Ani

Organizujecie też warsztaty dla dzieci. Co daje nie tylko najmłodszym, ale i dorosłym bliskie spotkanie z sowami?

Tak, organizujemy warsztaty przyrodnicze, awiterapię z sowami oraz spacery przyrodnicze. Pomagamy dzieciom i dorosłym w spektrum autyzmu, osobom chorym na depresję, dzieciom z zaburzeniami rozwojowymi i niepełnosprawnościami. Spotkania z sowami to coś więcej niż ciekawostka przyrodnicza. To doświadczenie działające na emocje i sposób patrzenia na świat. Dla najmłodszych często jest to pierwsze spotkanie z ptakiem drapieżnym. Spotkania takie uczą dzieci empatii, szacunku do zwierząt i do przyrody, pozostając w pamięci dzieci na długo. Często później piszą do nas rodzice, że ich dzieci w domach opowiadają o Czosnku albo o tym, żeby nie stosować trutek na myszy tylko żywołapki, ponieważ otrute myszki, trują także sowy.

archiwum prywatne Ani

Dorośli bardzo często przyjeżdżają do naszej sowiarni, gdzie w towarzystwie sów mogą w spokoju wypić kawkę, zjeść ciasto i przebywać z naszymi sowami. Podczas takich spotkań odpowiadamy na bardzo dużo pytań. Nasi goście są bardzo zainteresowani sowami, a my możemy o tych pięknych ptakach opowiadać godzinami. Dorosłym spotkania z sowami pomagają oderwać się od codziennego pośpiechu, obniżają napięcia i stres.

Współczesny świat coraz bardziej oddala nas od przyrody. Spotkanie z sową przywraca ten kontakt w sposób autentyczny i bezpieczny. Uczy, że człowiek nie jest ponad naturą, ale jest jej częścią. Dla wielu osób jest to moment refleksji, wzruszenia.

Zdarzają się jakieś nieprzewidywalne sytuacje podczas takich spotkań?

Oczywiście, że się zdarzają. Nie jesteśmy w stanie przewidzieć wszystkich reakcji ptaków, ale i dzieci. Czosnek bywa zazdrosny i zdarza się tak, że kiedy trzymam na rękawicy inną sowę, on niecierpliwi się i również chce do mnie. Więc często podczas takich zajęć, jedna sowa jest na rękawicy a druga na ramieniu. Sowy również nie kontrolują wypróżnień, więc… Podczas naszych spotkań bardzo lubimy, kiedy dzieci zadają pytania. Czasem odpowiadamy na pytania typu: Czy sowa ma język? Każde pytanie jest dla nas niezwykle cenne i cieszymy się, że dzieci pytają i chcą wiedzieć jak najwięcej.

archiwum prywatne Ani

Jeśli spotkamy sowę w środowisku naturalnym, czy można „czytać” jej mowę ciała?

Sowy w Polsce są pod ochroną. Należy wiedzieć, że nie każda sowa wychowuje swoje młode w gnieździe. Jest czas, kiedy pisklęta schodzą na ziemię. Są wówczas w fazie podlotów. Idąc na spacer do lasu i znajdując takiego podlota, absolutnie nie możemy jej dotykać ani co gorsza zabrać ze sobą do domu. One nie są, tak jak błędnie myślimy, opuszczone przez matkę. Matka jest w pobliżu i czuwa. A posiadanie dzikiej sowy w domu jest nielegalne.

Co do mowy ciała – to oczywiście. Sowy, kiedy czegoś się przestraszą, napuszają się i klikają dziobami, aby odgonić potencjalne zagrożenie. Najlepiej dać sowie spokój. Nie męczyć jej, nie podchodzić za blisko, nie robić zdjęć czy nagrywać filmów – tym bardziej z lampą błyskową, która może uszkodzić wzrok sowy.

W jednym z Waszych postów można przeczytać, że sowy lubią bawić się maskotkami. Czego większość z nas może nie wiedzieć o tych ptakach?

Sowy to niesamowite zwierzęta, a my ludzie wciąż tak mało o nich wiemy. W Polsce zamieszkuje 11 gatunków sów. Najmniejsza z nich to sóweczka a największym jest Puchacz. Sowy mają bardzo dobry wzrok, a ich oczy są nieruchome i skierowane do przodu. Sowie oczy mają więcej pręcików pozwalających na widzenie czarno-białe niż czopków umożliwiających widzenie kolorów, co sprawia, że sowy doskonale widzą w ciemności. Dzięki 14 kręgom szyjnym, zakres obrotu głowy u sów wynosi 270 stopni. „Twarz sowy”, czyli szlara również jest niesamowita. Szlara to taki talerz satelitarny, do którego kierowane są dźwięki do sowich uszu. Uszy sowy rozmieszczone są asymetrycznie – jedno wyżej, drugie niżej. Dzięki temu sowy są w stanie upolować mysz pod metrową warstwą śniegu. Sowy słyszą w trzech wymiarach. Kiedy widzimy na filmikach, jak młode sowy uroczo kiwają i kręcą główkami, w rzeczywistości uczą się korzystać ze zmysłu słuchu. Jeśli już jesteśmy przy pisklętach, to małe sowy nie śpią w pozycji stojącej. Pisklaki śpią na brzuszkach, ponieważ mają stosunkowo ciężkie głowy, a mięśnie szyi nie są jeszcze w stanie ich utrzymać.

archiwum prywatne Ani

Bezszelestny lot to kolejna supermoc sów. Dzięki specjalnej budowie skrzydeł, sowy latają bezszelestnie. Czego jeszcze nie wiemy? Nie wszystkie sowy robią tradycyjne „huuu huuu”, gama dźwięków sowy jest bardzo bogata.

Nie wszystkie sowy śpią w dzień. Ptaki te dzielimy na nocne, zmierzchowo-świtowe i dzienne. Rozpoznajemy je po kolorze oczu. Sowy o ciemnych oczach są sowami nocnymi, czyli aktywnymi i polującymi w nocy, a śpiącymi w dzień. Natomiast sowy o kolorze oczu pomarańczowym to sowy zmierzchowo- świtowe, które śpią w nocy. Sowy są bardzo terytorialne i często łączą się w pary na całe życie.

Największą bronią sowy są szpony i one faktycznie są bardzo ostre. Często jestem pytana czy nie boję się, że sowa mi wydziobie oko? Nie, nie boję się. Bardziej bałabym się o szpony, tym bardziej że u puchaczy uścisk szponów wynosi 2 tony. Poza tym, moje sowy nie mają po co atakować mnie w oczy lub gdziekolwiek. Moje sowy nie są nauczone polowania, nie są również agresywne.

Chciałabyś na koniec przekazać coś naszym Czytelnikom i Czytelniczkom?

Sowy to nie zabawki, ani nie świat Harrego Pottera. Posiadanie jej powinno być bardzo przemyślane. Jest to zobowiązanie na długie lata. Ptaki te żyją bardzo długo. Najstarszą płomykówkę jaką widziałam miała 37 lat, natomiast puchacz nawet do 80 lat. Dlatego zanim ktoś zdecyduje się na sowę, powinien mieć pełną świadomość odpowiedzialności, jaka się z tym wiąże. Zarówno pod względem czasu, wiedzy, jak i warunków bytowych. Pamiętajmy, że nie możemy jej oddać, kiedy nam się znudzi, bo bardzo źle znoszą stres.

Trzeba liczyć się z tym, że nie ma wyjazdów, wakacji, weekendów, a czasem zwykły wyjazd na zakupy musi być przemyślany, gdyż musimy wrócić o tyle szybko, aby wyjąć jedzenie z lodówki, bo nie może być zimne i zdążyć je nakarmić.

archiwum prywatne Ani

Zachęcamy Was do obserwowania profilu Sowi Świat na Instagramie i Facebooku, gdzie znajdziecie mnóstwo ciekawostek o codziennym życiu z sowami.

Zapraszamy także do przeczytania innych Rozmów.