Kolor, charyzma i odwaga w byciu inną. Borons to artystka, która nie pokazuje odbiorcom wyłącznie swojej twórczości, ale również wnętrze przypominające środek czarodziejskiego kapelusza. Do końca nie wiadomo, co z niego wyciągnie i właśnie to jest absolutnie fascynujące, nieprzewidywalne i trzymające w napięciu. Jej twórczość wymyka się oczywistym schematom.
Od MTV po własne piosenki
Co zobaczylibyśmy po wejściu do wehikułu czasu, gdybyśmy chcieli prześledzić drogę muzyczną Borons? Prawdopodobnie małą dziewczynkę, wpatrzoną w teledyski na MTV czy VIVIE. Jak sama Artystka wspomina:
Kochałam teledyski na równi z piosenkami – chyba fascynowało mnie to, że popkultura to jeden wielki bal przebierańców, tylko z większym budżetem, a ja bale przebierańców uwielbiałam.
Będąc nastolatką tworzyła wiersze po angielsku, które wrzucała na Tumblera, chociaż jeszcze nieco nieśmiało, modląc się, aby nie dotarły do jej znajomych. Pierwszy przełom nastąpił, kiedy zbliżała się do 20 roku życia. Wówczas jej kolega, zasugerował, że teksty, które pisze, mogłyby stworzyć idealną parę z muzyką.
Odkurzyłam keyboarda, który przez dziesięć lat stał w piwnicy i zaczęłam kłaść słowa na trzy akordy, które pamiętałam. Śpiewałam tak, jakby słoń mi nadepnął na ucho, więc moje numery śpiewała najlepsza przyjaciółka Marta. Ale cały czas coś mi nie grało: to były moje uczucia, więc to ja powinnam je śpiewać. Zaczęłam się zatem uczyć śpiewać.
Gazu dodałam bliżej trzydziestki po dużym rozstaniu. Zamieszkałam pierwszy raz od lat na swoim i zostałam sam na sam (+dwa koty) z całą tą burzą, która zawsze się we mnie kotłowała. Oparcie w rodzinie i w przyjaciołach miałam ogromne, ale ujście musiałam znaleźć sama. Pomyślałam, że nie mam nic do stracenia, #yolo, i wypuściłam pierwszą piosenkę.
Nie brakuje przesady i wrażliwości
Borons sama o sobie mówi, że „jest człowiekiem z natury przesadzonym”. I rzeczywiście znajduje to odzwierciedlenie zarówno w jej wizerunku, jak i warstwie wizualnej. Tekstowo, również możemy odnaleźć dość wyraziste frazy, czasem śmieszne, innym razem mocno dosadne. To wszystko sprawia, że raz trafiając na jej twórczość, nie da się nią nie zainteresować. Może szokować, wywołać sympatię lub wydawać się nadto ekstrawagancka. Jednak na pewno nie jest niezauważalna.
Usłyszałam, że moja teatralność jest przesadzona i nieautentyczna, ale u mnie działa to dokładnie odwrotnie: dopiero kiedy przesadzam, wychodzi ze mnie to, co naprawdę czuję, w skali, w jakiej to czuję.
Mimo to, pod warstwą brokatu, makijażem i często teatralnym uśmiechem, kryje się zagubienie, wrażliwość i potrzeba rozmowy o tym, co totalnie potrafi podgryzać serca i głowy nas wszystkich. Doświadczamy bowiem pożegnań, rozstań, poczucia samotności czy totalnego bycia niezrozumianą jednostką dla większości. Z tą różnicą, że dla Borons idealnym medium do wyzbycia się tej energii, stała się twórczość muzyczna.
Całe życie czułam się w środku niezrozumiana i nie widziałam wokół nikogo, kto ma w sobie tyle uczuć bez ujścia. Sztuka jest dla mnie wyjściem do ludzi, z całą tą moją „zbyt dużą” osobowością i wszystkimi trupami z szafy naraz. Więc kiedy ktoś mówi „widzę cię”, to jest dosłownie to, po co to robię.
W przypadku słuchania i oglądania Borons możemy poczuć się jak przeniesieni do alternatywnej rzeczywistości. Trochę bajkowej, innym razem przepełnionej goryczą i historiami, które spotykają nas na co dzień. Choć z perspektywy świata mogą wydawać się błahe i nieistotne, dla nas potrafią urosnąć do rangi czegoś naprawdę wielkiego. Borons pokazuje je w sposób przerysowany, ale dzięki temu niezwykle bliski i prawdziwy.
Borons a pokonywanie barier
Droga Borons to idealny przykład tego, że jeśli jest się zdolnym o czymś marzyć, to równie dobrze, można to marzenie spełnić. Trzeba tylko znaleźć na to sposób. Jak przyznaje Artystka:
Od początku wiedziałam, że pomysł nie wystarczy. Miałam w głowie piosenki, teledyski, estetykę, ale praktycznie zero narzędzi. Nie umiałam śpiewać, nie miałam kontaktów ani budżetu. Uczyłam się od zera, a lekcję o pieniądzach dostałam dosłownie pierwszego dnia: „kochana, tutaj złotówką jest tysiąc złotych”. Szczerze to wszystko, czego dowiaduję się o przemyśle muzycznym, mieści się w najgorszym wypadku kategorii „disappointed, but not surprised”… Może jestem ogólnie ciut zblazowana, ale sama mechanika tej machiny mnie nie szokuje. Ale daję lewą stopę, że jeszcze coś mnie w tym wszystkim zaskoczy.
Po czym dodaje, że mimo wszystko najbardziej jest dumna z tego, że przestała się bać.
To lata terapii i sporo pracy nad sobą, głównie nad nieprzejmowaniem się tym, co pomyśli random albo kolega z gimnazjum. I z tego, że w dorosłym życiu, z etatem i całą resztą, mam coś, co daje mi taki drive, bo zdaję sobie sprawę, że to nie jest częste. Uczę się przelewać emocje w mechanizmy, które mi nie szkodzą, a akurat ten mechanizm da się wrzucić na YouTuba.
Zdecydowanie w przypadku Bornos „oryginalność” to określenie trafione w punkt. To trochę tak, jakby pośrodku morza, w totalnej ciemności, ujrzeć mocne słońce, które za kilka chwil zajdzie, ale na moment magicznie rozjaśni niebo, wbrew wszystkiemu, co do tej pory wiedzieliśmy. Artystka wspomina jednak, że nie wszystkim w branży jej wielobarwność przypadła do gustu.
Chciała mnie podpisać A&R, która otworzyłaby przede mną naprawdę dużo drzwi. Odmówiłam, bo nie było ich zgody na moją estetykę. To trochę tak, jakby dać malarzowi płótno, pędzel i wodę, ale nie dać farb: niby da się coś stworzyć, ale nie o to chodzi malarzowi.
Kolor pudrowego różu
Opowieści snute przez Borons przywodzą na myśl kolor pudrowego różu. Pełno jest w nich nadziei, optymizmu i wiary w lepsze jutro, ale zdecydowanie stoi za nimi dużo kurzu, pudrowania rzeczywistości i prób przykrycia tego, co boli, uwiera i nie daje o sobie zapomnieć. Ten róż nie jest niewinny ani cukierkowy, jest kolorem nakładanym na szarość codzienności, sposobem na oswojenie rzeczywistości, która nie zawsze daje powody do uśmiechu. Jeśli dodamy do tego makijaż klauna, w którym występuje Artystka, otrzymujemy dokładny obraz tego, jak często czujemy się, przeżywając codzienność. To właśnie w pęknięciu między uśmiechem a smutkiem kryje się największa siła tych opowieści. Borons nie próbuje przekonać nas, że będzie dobrze. Raczej pokazuje, że nawet w świecie pełnym bólu i absurdów wciąż możemy znaleźć powód, by się uśmiechnąć.
Zachęcamy do odwiedzenia kanału Borons na YouTube i Spotify oraz obserwowania jej muzycznych działań na Instagramie.
Zapraszamy również do zobaczenia innych artykułów z cyklu Poznaj Muzyków oraz posłuchania playlisty z utworami wszystkich Artystek i Artystów.









Tutaj możesz zostawić komentarz: