Ola Geppert i Ioanni opowiadają o bliskości, która potrafi uzależniać i ranić

fot. Michał Miszczyszyn, materiały prasowe

Dwa głosy, jeden mikrofon i pokój, w którym przez dwa lata powstawała opowieść o bliskości, tęsknocie i emocjach, od których trudno się uwolnić. Ola Geppert i Ioanni stworzyli debiutancką EP-kę bez pośpiechu i bez gotowego przepisu na sukces. Sześć utworów układa się w jedną historię, którą najlepiej przeżyć od początku do końca.

Wszystko zaczęło się od dwóch osób i jednego mikrofonu

W czasach, gdy muzyka często powstaje w wielu studiach, przy udziale całych zespołów producentów i kolejnych osób odpowiedzialnych za poszczególne etapy pracy, Ola Geppert i Ioanni wybrali zupełnie inną drogę. Ich debiutancka EP-ka narodziła się w domowym pokoju, we dwójkę, przy jednym mikrofonie, fortepianie, klawiaturze i kilku podstawowych urządzeniach. Nie było pośpiechu ani presji, która odmierzałaby kolejne godziny w wynajętym studiu. Było za to dużo przestrzeni na przypadek, rozmowę i pozwolenie piosenkom, żeby pojawiły się wtedy, kiedy rzeczywiście były gotowe. Najlepszym dowodem jest tytułowe „To nie ja”, które dojrzewało przez dwa lata. Inny utwór powstał natomiast w zaledwie dwa dni, pod wpływem emocji po kłótni, która nawet nie dotyczyła artystów. Ten kontrast dobrze pokazuje charakter całego projektu. Piosenki nie miały być produkowane według ustalonego harmonogramu. Miały wydarzać się naturalnie. Z wyjątkiem pierwszego utworu teksty powstawały równolegle z muzyką. Ola przynosiła ze sobą zapisane w telefonie pojedyncze słowa i frazy, które wcześniej przykuły jej uwagę. Potem spotykała się z Ioannim, on siadał do fortepianu, ona zaczynała śpiewać i krok po kroku pojawiały się melodie. Czasem jednego dnia rodził się refren, czasem tylko fragment zwrotki, a reszta musiała poczekać. Dzięki temu na EP-ce słychać coś, czego nie da się łatwo zaplanować. Jest w niej pewna niedoskonałość, oddech i bliskość, które sprawiają, że słuchacz ma wrażenie uczestniczenia w czymś bardzo osobistym. Ioanni odpowiada za kompozycję, produkcję, miks i mastering, dzięki czemu cały materiał zachowuje spójny charakter, mimo że poszczególne utwory powstawały w różnym czasie i pod wpływem różnych emocji. Szczególnie ciekawa jest historia pierwszego utworu, który Ola nagrała jeszcze podczas pobytu na Erasmusie w Düsseldorfie. Początkowo miały to być jedynie cztery akordy i jej głos. Z czasem Ioanni rozbudował nagranie, a jego produkcyjne pomysły nadały kompozycji zupełnie nowy wymiar. W końcówce wokal Oli pojawia się nawet odtworzony od tyłu, tworząc brzmienie przypominające obcy język. To jeden z tych szczegółów, które pokazują, jak ważną rolę w tej muzyce odgrywa eksperymentowanie i uważne słuchanie tego, co może wydarzyć się pomiędzy dźwiękami.

Sześć utworów, jedna historia o bliskości

„To nie ja” nie zostało pomyślane jako przypadkowy zestaw piosenek. Sześć utworów tworzy zamkniętą opowieść, której osią jest bliskość. Ta potrafi dawać poczucie bezpieczeństwa, ale może też stać się źródłem uzależnienia, bólu i utraty własnych granic. Ola Geppert nie unika trudniejszych emocji. Jej sposób śpiewania jest delikatny, ale pod powierzchnią tej subtelności cały czas obecne jest napięcie. W jej muzyce spotykają się czułość i niepokój, pragnienie bycia z drugim człowiekiem i potrzeba zachowania własnej autonomii. To właśnie dlatego EP-ki warto słuchać jako całości. Dwa środkowe utwory zostały skonstruowane tak, aby przechodziły jeden w drugi, kiedy słucha się ich w odpowiedniej kolejności. Nie jest to więc tylko zabieg produkcyjny. Ma znaczenie dla całej narracji, która prowadzi słuchacza przez kolejne stany emocjonalne. Jednym z powracających motywów jest znikanie. Ola mówi o nim jak o pociągu mijającym stację, a ten obraz staje się jednym z najważniejszych symboli projektu. Pociąg pojawia się także na okładce zaprojektowanej przez artystkę, która sama jest absolwentką projektowania graficznego. To szczególnie osobisty motyw, bo przez lata jej własna droga prowadziła między Łodzią a Gdańskiem. W tej historii przemieszczanie się nabiera więc dodatkowego znaczenia. Jest oczekiwaniem, rozstaniem, ruchem i świadomością, że niektóre rzeczy mijają, zanim zdążymy je zatrzymać.

Artykuł powstał na podstawie materiału prasowego

Zapraszamy również do zobaczenia artykułów z cyklu Poznaj Muzyków.