Już po pierwszym muralu wiedziałam, że to jest to – wywiad z Kamilą Lipką

fot. Bartłomiej Chęciński

Kamila Lipka zmienia szare miejskie zakamarki i wnętrza domów, tworząc na nich pełne życia, abstrakcyjne murale. Jej prace nie tylko przyciągają uwagę intensywnymi barwami, ale przede wszystkim emanują pozytywną energią. Z wykształcenia architektka krajobrazu, z pasji – malarka. Kamila odnalazła swoją drogę w sztuce ulicznej. Jak zaczęła się jej przygoda z muralami? Czy da się pokonać lęk wysokości, by tworzyć na wielkoformatowych powierzchniach? I przede wszystkim, jak przypadek potrafi odmienić całe życie?

Zapowiedz siebie!

Hej, mam na imię Kamila. Maluję od zawsze, a od około 7 lat maluję murale, ściany elewacyjne i we wnętrzach. Moje prace najczęściej są abstrakcyjne i kolorowe. Nie uważam, że mural musi mieć jakiś przekaz. Moje są czysto dekoracyjne, a przynajmniej mam taką nadzieję, że dekoracyjne (śmiech). Bardzo się cieszę, że mogę łączyć moją pasję z pracą. Życzę tego każdemu. 

Dlaczego zdecydowałaś się malować właśnie murale?

Nie ja tak zdecydowałam. Los tak chciał. Serio, to przypadek. Około 7 lat temu aplikowałam do firmy muralowej „Good Looking Studio” na stanowisko grafika. Wysłałam portfolio, w którym były też moje „obrazy”. Teraz w życiu bym nikomu tego nie wysłała (śmiech), ale mimo wszystko, zapytali, czy nie chciałabym jednak spróbować pracować jako malarz, o ile zdam ich wewnętrzny egzamin z malowania. Oczywiście z wielkim entuzjazmem się zdecydowałam. Zdałam i już po pierwszym muralu wiedziałam, że to jest to, co chcę i będę w życiu robić. Regularnie pracowałam tam 5 lat. Malowałam co najmniej 2 murale w miesiącu. Były to głównie murale reklamowe, ale bardzo wysokiej jakości. Przeważnie realistyczne. Poznałam tam mnóstwo przezdolnych malarzy, od których bardzo dużo się nauczyłam. Nie pracuję tam już od 2 lat, ale myślę, że poza pracą w super jednoosobowej działalności „Kamila Lipka murale”, to była moja najfajniejsza praca. Bardzo ją doceniam i miło wspominam. 

archiwum prywatne Kamili

Ukończyłaś architekturę krajobrazu. Czy wiedza zdobyta podczas studiów, pomaga Ci dziś dopasować murale zewnętrzne i wewnętrzne do przestrzeni?

Może tak być, chociaż niewiele z tych studiów pamiętam. Od początku czułam, że to nie to. Jednak rzeczywiście, może tam nauczyłam się jak komponować rzeczy… Trochę też nauczyłam się Photoshopa, który czasami przydaje mi się, jak robię projekty. Jednak na pewno, dużo więcej dała mi praca w „Good Looking Studio” niż studia. 

Pamiętasz swoje pierwsze murale zewnętrzne i wewnętrzne? Co przedstawiały?

Nigdy nie zapomnę pierwszego muralu zewnętrznego, bo mam lęk wysokości, a ściana którą malowaliśmy miała około 250 m². Teraz już nie boję się malować na rusztowaniach. Uwielbiam to! Jednak za pierwszym razem było to przerażające. Malowałam wtedy reklamę, pracując dla „Good Looking Studio”. To był taki fajny kolorowy projekt, bardzo przyjemny do malowania i oczywiście, jak zawsze, miałam tam super ekipę, więc strach szybko minął. Natomiast nie jestem sobie w stanie przypomnieć, który był pierwszym wewnętrznym. 

Stawiasz na kolory. Twoje prace są wyraziste i zatrzymują uwagę. Jak zmieniał się Twój styl na przestrzeni lat?

Właściwie przez bardzo długi czas nie miałam swojego stylu i to było dużym problemem dla mnie. Dlatego też, nigdy nie mówiłam i nie mówię o sobie „artystka”. Bardzo nie lubię tego, że to słowo jest nadużywane. Naprawdę trzeba sobie na nie, według mnie. zasłużyć. Umiejętnościami i osiągnięciami. Ale od paru lat słyszę „coś takiego jak Ty malujesz” albo „coś w Twoim stylu”. Bardzo mnie to cieszy, że w końcu wiem, co chce malować i jestem już z czymś kojarzona. Chociaż najbardziej lubię malować portrety, ale uważam, że nadają się głównie na murale zewnętrzne, np. jako mural upamiętniający kogoś. We wnętrzach portretów nie maluję.  

archiwum prywatne Kamili

Na swoich mediach społecznościowych wyznałaś, że podczas jednego zlecenia zdecydowałaś, że już nigdy więcej nie będziesz malować na starej cegle. Jakiego wyzwania jeszcze nie podjęłabyś się?

I tu zacytuję złotą sentencję „nigdy nie mów nigdy”. Oczywiście od tamtej pory nie raz malowałam jeszcze starą cegłę. Mam takie podejście, że przyjmuję każde wyzwanie, o ile jest zgodne z moim sumieniem, gustem i opłaca mi się finansowo.

Myślisz, że kolory mogą wpływać na emocje ludzi?

Oczywiście! Widać to po twarzach ludzi, gdy jest szaro, buro, pada deszcz. Co innego jak świeci słońce i wszystko wydaje się ładniejsze, żywsze, bardziej kolorowe. Dlatego maluję takie kolorowe ściany, bo chciałabym, żeby ludzie częściej się uśmiechali. Ja mam bardzo dużo kolorów w mieszkaniu i super się w nim czuje. Na pewno kolory wpływają na emocje ludzi. Na szczęście coraz więcej osób ma tego świadomość i rezygnuje z „uniwersalnych”, szarych mieszkań na rzecz kolorowych. 

Jak reagują ludzie, gdy widzą Cię przy pracy na ulicy?

Jak widzą mnie przy ścianie to bardzo pozytywnie! Często zdarzało się, że ktoś się zatrzymał i powiedział „super”, czy, najczęściej słyszane przez muralistów – „WIELKI TALENT.  Fajnie, że ludziom podoba się to, co robimy i chcą nam to powiedzieć. To dodaje motywacji. Jednak inna sytuacja jest np. jak siadam koło kogoś w autobusie, w moim muralowym outficie. Chętnie zrobiłabym album przedstawiający miny pasażerów, ale nie wypada robić zdjęć. O! Ale właśnie wpadłam na to, że to by była dobra seria obrazów (śmiech). Kiedyś jak szliśmy na obiad w pracy, to jakaś starsza Pani nie widząc co malujemy, nakrzyczała na nas, że jesteśmy chuliganami i malujemy po zabytkach. (Zawsze maluję tylko ściany, które są do tego przeznaczone). Ale najśmieszniejsze było, jak Pani w sklepie, gdy widziała jak wyglądam, zapytała „co dla Pana?”. Żeby było jasne, wcale się nie dziwię, bo mam świadomość jak wyglądam w ubraniach do malowania. Szczególnie w zimę, gdy mam na sobie 3 kurtki, całe ubrudzone farbą.

archiwum prywatne Kamili

Gdybyś kiedyś miała namalować mural, którego motywem przewodnim byłoby życie Kamili Lipki, co by na nim się znalazło?

Zbiór moich najlepszych żartów (śmiech). A tak serio, to myślę, że większość moich murali trochę oddaje moje życie, bo jestem bardzo pozytywnie nastawioną do życia osobą. Na pewno więc byłby kolorowy i zwariowany. Myślę, że jestem też przykładem, że nie ma rzeczy niemożliwych i uważam, że marzenia powinno się spełniać, a nie tylko o nich mówić. Może w związku z tym, jakoś do tego mógłby nawiązywać, ale nie mam pojęcia jeszcze jak. 

Czy Kamila Lipka w wieku 15 lat, uwierzyłaby w to, co dziś robisz?

Na pewno uwierzyłaby, że maluję, bo to towarzyszyło mi od zawsze. Jednak wtedy też pewnie by zapytała, co to jest mural?

archiwum prywatne Kamili

Gdzie chciałabyś stworzyć swój mural w przyszłości, gdyby wszystko było możliwe?

Jakbyście zapytały mnie o to 2 lata temu, to od razu odpowiedziałabym, że w Mrągowie, w moim rodzinnym mieście. To zawsze było moim celem, ale już na szczęście udało się spełnić. Teraz bardzo chciałabym namalować coś w Azji, którą jestem zauroczona. Najlepiej w Japonii. Tam jeszcze nie byłam, ale planuję, lecieć pod koniec roku, więc może poproszę kogoś, żeby się zlitował nade mną i udostępnił mi jakaś ścianę, murek chociaż… 

Chciałabyś na koniec przekazać coś naszym Czytelnikom i Czytelniczkom?

Jeśli wytrwaliście do końca, to miło mi i dziękuję za uwagę. Mogę zabrzmieć jak coach z internetu, ale mimo wszystko chciałbym powiedzieć, że jak ktoś Wam mówi, że „ee, nie warto, ciężko się wybić, za duża konkurencja”, czy coś innego, to nie słuchajcie, tylko róbcie swoje. Ja jestem totalnym samoukiem, sama nauczyłam się malować, ale zawsze wierzyłam w siebie i miałam pozytywne nastawienie, że jak coś sobie zaplanuję, to się uda. A jak nie, to trudno! Będzie lepsze zlecenie i takie myślenie, systematyczność i ciężka praca, bardzo mi się opłaciły. Zatem wierzcie w swoje umiejętności i nie bójcie się wyzwań. 

archiwum prywatne Kamili

Zachęcamy Was do odwiedzenia i obserwowania Kamili na Instagramie.

Zapraszamy także do przeczytania innych Rozmów.