Jeszcze kilkanaście lat temu, modne było stwierdzenie „Nie czytasz książek? Nie idę z Tobą do łóżka!”. Dziś zapewne można by zmienić ten slogan i założyć konto w social mediach – „Nie pijesz alkoholu? Nie jesteś Polakiem”. I chociaż brzmi to jak żart, przez wielu jest traktowane śmiertelnie poważnie, a za taką decyzją – zawsze musi stać „standardowy” powód, jak ciąża, przyjmowanie leków itp. – wszak dla zdrowotności to raczej wypada wypić, niż odmówić sobie alkoholu całkowicie.
„Bez alkoholu. Bez tradycji.”
Pije ojciec, pije dziadek, pije babcia i prababcia. Tylko ta obecna moda to jakaś dziwna, ludzie już całkiem powariowali – jeśli oczekujecie tu takich stwierdzeń, z przykrością informujemy, pojawią się one jedynie w żartobliwej formie. Czytacie więc na własną odpowiedzialność.
Zacznijmy zatem od początku. Trudno jest być bowiem osobą niepijącą w kraju, gdzie alkohol stanowi jeden z punktów udanej imprezy i jego spożywanie wiąże się wręcz z tradycją. Od narodzin, aż do śmierci – bliscy i znajomi bywają dziabnięci. Słynny kieliszek wódeczki wyśpiewywany jest w piosenkach o polskości, jak romantyczna randka to tylko z butelką wina, a nowy rok to oczywiście szampan, zapijany drinkami.
No i fajnie – chciałoby się rzec. Wszak wszystko jest dla ludzi! I rzeczywiście, jest to prawda, ale dlaczego to nie działa w drugą stronę? Przebywający na imprezie abstynent, dostanie milion pytań o powód swojego niepicia – zaczynając od ciąży, chorób, przyjmowanych leków, kończąc na tym, czy nie pije, bo miał problem z alkoholem. A często jedynym problemem z alkoholem, jaki ma, jest ten, że nie ma ochoty po niego sięgać. I, o zgrozo! Robi to dla zdrowotności.
Ranga alkoholu jest obecnie tak wysoka, że nie jest wstydem pić bez umiaru, ale już nie pić, owszem. Najśmieszniejsze jednak jest to, gdy niepijącego zapyta się o powód niepicia, sugerując walkę z uzależnieniem. Nie spytalibyśmy przecież osoby niepalącej, czy nie chce zapalić, bo była uzależniona od nikotyny.
„Ale ze mną się nie napijesz?”
Wesele, godzina 2:19, wujek ewidentnie lubiący imprezy rodzinne i ceniący sobie rodowód, siada przy osobie w wieku 18+ i zadaje pytanie retoryczne – „Ale ze mną się nie napijesz?”. Często odmawiając i zasłaniając ręką kieliszek lub szklankę, stojące przed taką osobą, naraża się ona na wykluczenie. W tym przypadku, krótkotrwałe. Jednak bardzo cyklicznie następujące, przy okazji wesel, urodzin, świąt, a nawet pogrzebów. Trzeba również przyznać, że niezbyt grzecznie byłoby wówczas przytoczyć dowody naukowe mówiące o negatywnym wpływie alkoholu na ludzki organizm i porównywanie tego do sytuacji, w której ktoś zmuszałby drugiego człowieka do wdychania włókien azbestu, które są uznawane za rakotwórcze. Zgodnie z dzisiejszą wiedzą, nikt nie chciałby tak postępować. A te dwie sytuacje, wcale się od siebie tak bardzo nie różnią.
Nie ma bowiem czegoś takiego, jak lampka wina czy kieliszek dla zdrowotności. Już jakiś czas temu, WHO, czyli Światowa Organizacja Zdrowia, podała informację, że nie istnieje coś takiego, jak bezpieczna ilość alkoholu, nie wpływająca na stan zdrowia człowieka. Oznacza to, że nawet jedna wypity kieliszek, potrafi wzburzyć nasz organizm, niczym nagazowany szampan. Co więcej, dane na ten temat mówią jasno – połowa wszystkich istniejących nowotworów przypisywanych spożywaniu alkoholu w Europejskim Regionie, jest spowodowana lekkim lub umiarkowanych jego spożywaniem, czyli mniej niż 1,5 litra wina, mniej niż 3,5 litra piwa lub 450 mililitrów mocnych alkoholi tygodniowo.
Alkohol jest toksyczny, psychoaktywny i uzależniający. Międzynarodowa Agencja Badań nad Rakiem już dziesiątki lat temu sklasyfikowała go również jako substancję rakotwórczą, umieszczając go w grupie pierwszej, obok promieniowania, azbestu i tytoniu.
Kieliszek dla zdrowotności? Niekoniecznie!
Wódeczka na ból brzucha, koniaczek na gardło i naleweczka na złamane serce. Te przykłady tak mocno zakorzeniły się nie tylko w naszej codzienności, ale i popkulturze, że często nie wyobrażamy sobie życia bez alkoholu. Głupio jest nie pić, gdy wszyscy piją, wszak uznają, że jest się dziwnym. Dodatkowo pan doktor Stasio z przychodni dziadka Teofila mówił, że kieliszeczek nie tylko można, ale i trzeba wypić. Na rozgrzanie, na lepsze krążenie i trawienie. Niestety i w tym przypadku jest to nieprawda.
Ponownie z pomocą przychodzi wyżej wspomniane WHO, które sklasyfikowało spożywanie alkoholu na trzecim miejscu wśród czynników zagrażającym zdrowiu człowieka. Co więcej, osoby pijące bardzo często borykają się z innymi skutkami ubocznymi picia takimi jak: problemy ze snem, na tle psychicznym itd.
Alkohol toksycznie wpływa na:
- układ krążenia (np. zaburzenia rytmu serca w postaci migotania i trzepotania przedsionków),
- układ nerwowy (np. zmiany zanikowe móżdżku i mózgu, zanik szarej substancji mózg oraz pamięci),
- układ pokarmowy (np. przewlekłe stany zapalne błon śluzowych jamy ustnej, przełyku, żołądka i dwunastnicy),
- układ moczowy (np. niewydolność nerek, wzrost stężenia kwasu moczowego we krwi i związane z tym objawy dny moczanowej),
- układ oddechowy (np. zwiększona podatność na przeziębienia i infekcje górnych dróg oddechowych),
- układ hormonalny (np. zaburzenia w wydzielaniu testosteronu i estrogenu),
- układ immunologiczny (alkohol znacznie go osłabia).
Sięgając więc po kolejny kieliszek, warto mieć tego świadomość.
Od jednego kieliszka nie umrzesz?
Wszystko zależy od interpretacji. Owszem, nie umiera się po spożyciu jednego kieliszka, ale ten jeden kieliszek może wywołać w nas brak koncentracji, nerwowość czy zaburzenia widzenia. To z kolei, ma kolosalne znaczenie w przypadku, gdy po jego wypiciu osoba decyduje się siąść za kierownicą. W 2024 roku doszło do 21528 wypadków drogowych, zginęło 1881 osób, a obrażenia odniosło 24825 osób. Policja zatrzymała zaś 91300 kierowców, którzy byli pod wpływem alkoholu. Było 1201 wypadków, gdzie sprawcami okazały się osoby pod wpływem alkoholu, liczba ofiar wynosiła 151, a rannych 1428. W porównaniu z 2023, nastąpił wzrost o 592 w kwestii wszystkich wypadków i spadek o 12 osób, biorąc pod uwagę ofiary śmiertelne. Liczba rannych zaś wzrosła o 700.
Do tego dodajmy zgony, pogorszenia stanów zdrowia itd. spowodowane spożyciem alkoholu. Czy to oznacza, że najlepiej nie pić wcale alkoholu? Pod kątem zdrowia – owszem. Natomiast absolutnie nie twierdzimy, że niespożywanie alkoholu jest jedyną drogą. Natomiast warto mieć świadomość tego, czym jest alkohol, jakie konsekwencje zdrowotne może mieć jego nadużywanie lub regularne spożywanie. Niestety o tym wciąż mówi się mało, a reklamy napojów alkoholowych wylewają się wręcz z każdego miejsca w internecie. Na szczęście jednak coraz więcej osób podejmuje ten temat publicznie.
Zatem zależałoby nam, żeby z tego artykułu popłynął jeden wniosek. Jeśli ktoś chce, niech pije. Jeśli nie, niech nie pije. Natomiast warto uszanować decyzję zarówno jednej, jak i drugiej strony, Ten artykuł przedstawia punkt widzenia osób rezygnujących w alkoholu, będących obecnie w mniejszości i powstał po to, aby coraz bardziej normalizować kwestię niespożywania alkoholu.









Tutaj możesz zostawić komentarz: