Szydełkomaniaczka kolorująca dziecięcy świat

szydełko
źródło: archiwum prywatne Joanny Rosek - Koper

Szydełko w jej rękach to niemalże różdżka. Potrafi wyczarować nim wspaniałe, artystyczne dzieła, które bardzo często swoim spojrzeniem rozczulą nawet największego twardziela. Nie wierzysz? To zobacz co na ten temat mówi nasza rozmówczyni.

Zapowiedz siebie!

Nazywam się Asia i jestem szydełkomaniaczką. Kto szydełkuje ten wie, że odkąd weźmiesz szydełko w dłoń nigdy nie będziesz miał nudy, ani wolnych środków w portfelu. Ale po kolei… Z wykształcenia jestem nauczycielem i oligofrenopedagogiem. Od kilku lat jednak jestem w domu z moimi dziećmi. Mam dwójkę cudownych urwisów i wspaniałego męża. Nie znoszę siedzieć w jednym miejscu, dlatego rozciągnięty w czasie urlop wychowawczy to dla mnie ogromne wyzwanie. Kocham Zumbę, jazdę na rowerze i generalnie lubię, gdy coś się dzieje.

Jak to się stało, że szydełkujesz?

źródło: archiwum prywatne Joanny Rosek – Koper

Od zawsze to we mnie siedziało. Szydełkowała moja babcia, moja mama… Wreszcie jak przebywałam z synkiem na macierzyńskim postanowiłam coś z tym zrobić i poszłam na kurs z podstaw szydełka. Od 4 lat to już uzależnienie, choć początki nie były łatwe. Często jak mi coś nie wychodziło to ciskałam szydełkiem w kąt. Ale uparciuch ze mnie, więc po czasie wracałam i ćwiczyłam. Pewnego dnia trafiłam na cudowną akcję „Ośmiorniczki dla wcześniaków” i przepadłam totalnie. Ośmiorniczki to były moje pierwsze maskotki. Bardzo zaangażowałam się w ten projekt, zostałam nawet z koleżanką koordynatorem akcji w Białymstoku. Prowadziłam warsztaty dla wolontariuszy. Zorganizowałam nawet wspólne warsztaty z drużyną futbolu amerykańskiego Lowlanders. Rewelacyjnie wyglądali ci wielcy faceci z szydełkiem w ręku. Ja śmieję się z tego, że szydełko to taka moja terapia. Każdy kto mnie zna czasami mówi: „Aśka Ty takie ADHD a szydełkujesz, no koniec świata”. Coś w tym jest, szydełko wymaga cierpliwości i skupienia i poza nim ciężko te dwie cechy u mnie zaobserwować, bo wszędzie mnie pełno.

Nie makrama, nie hafty, a szydełko? Dlaczego?

źródło: archiwum prywatne Joanny Rosek – Koper

Haft był kiedyś już i myślę, że nie jest to jeszcze zamknięty temat. Do makramy też wzdycham od jakiegoś czasu, choć póki co nie mam za bardzo możliwości potrenować, ponieważ moje dzieci bardzo chętnie mi w tym „pomagają”. A szydełko? Może też dlatego, że moje dzieci mówią: „mamuuusiuu zrób mi żabkę”, no i mama robi. Uśmiech dziecka to najlepsza odpowiedź na to pytanie. Taka czarownica ze mnie, macham patykiem, mruczę pod nosem i powstaje z kłębka coś co ma ręce i nogi.

Mówi się, że robienie na drutach i szydełkowanie to zajęcie dla starszych Pań. Zgadzasz się z tym?

Owszem, spotkałam się z takimi docinkami, ale mam to gdzieś, robię to co kocham. Mam taki komfort, że mogę tym obdarować swoje dzieci, dzieci znajomych. Zajmuję się głównie maskotkami, a dzieci je uwielbiają. Chętnie poszydełkowałabym sobie ze starszą Panią, na pewno nauczyłaby mnie splotów, o których nie mam jeszcze pojęcia.

Czym dla Ciebie jest poczucie estetyki?

źródło: archiwum prywatne Joanny Rosek – Koper

Jeśli chodzi o szydełko to oczy mnie szczypią gdy widzę na jarmarkach maskotki z dziurami, w które wejdzie mały palec. Nie rozumiem jak można takie zabawki dać dziecku. Pozostając w tym temacie, to przede wszystkim zwracam uwagę na materiały, z których są wykonane, musi to być dobrej jakości włóczka i wypełnienie z atestem. Swoim pracom poświęcam bardzo dużo czasu i jestem bardzo upierdliwa, jeśli chodzi o detale. Najgorsze w tym wszystkim jest zszywanie, śmieję się zawsze, że jeden fałszywy ruch, jeden milimetr w nie tę stronę i misio wygląda na lekko zdziwionego.

Kolory mają znaczenie?

źródło: archiwum prywatne Joanny Rosek – Koper

Dla mnie zdecydowanie tak. Preferuje pastele i stonowaną kolorystykę, choć zdarzyło mi się zaszaleć z kontrastami. Miałam sytuację, że klient poprosił mnie o wykonanie maskotki, miał być to różowy jednorożec, piszę miał być, bo odmówiłam. No nie zrobię niczego, czego nie czuje.

Czy któraś z wykonanych przez Ciebie prac jest Twoją ulubioną?

W zasadzie w każdą z maskotek wkładam mnóstwo serca, ale taką moją naj naaaj są szopy, no kocham te zwierzaki. Patrzą tak na mnie tymi, jak to mówi mój przyjaciel, podbitymi oczyskami.

szydełko
źródło: archiwum prywatne Joanny Rosek – Koper

Skąd czerpiesz pomysły na nowe projekty?

Jest mnóstwo artystów, którzy opracowują swoje autorskie wzory, można je po prostu kupić. Choć ja zawsze w każdym dodaje też coś od siebie i robię według własnych potrzeb. W szydełku jest też coś takiego, że mimo iż 3 osoby wykonują zwierzaka z tego samego wzoru, to i tak u każdej z nich wyjdzie on trochę inaczej. Każdy ma inną rękę. Lubię wymyślać, lubię eksperymentować i tworzyć coś nowego. Mam też swoje projekty, które tworzyły się metodą prób i błędów, aż w końcu osiągnęły zadowalające mnie proporcje.

Czym według Ciebie Twoje prace wyróżniają się na tle innych?

szydełko
źródło: archiwum prywatne Joanny Rosek – Koper

Nie wiem co odpowiedzieć na to pytanie, ponieważ nigdy nie porównywałam się z innymi. Robię to co lubię i umieszczam na swoim profilu. Od jakiegoś czasu sporo czasu poświęcam też na fotografowanie moich pac. Gromadzę gadżety, które przydadzą mi się do zdjęć. Dywaniki, podkładeczki, koraliki i kwiatki, mój mąż śmieje się, że traktuje to prawie jak fotografię noworodkową, z tą różnicą, że nie znam się na fotografii.

Zrobić i zaprezentować innym na Instagramie. Ktoś wskazał Ci tę drogę, czy sama zdecydowałaś, że to ten czas, aby wyjść z cienia?

źródło: archiwum prywatne Joanny Rosek – Koper

Moja koleżanka kiedyś mi powiedziała: „Aśka, to piękne co robisz, powinnaś swoją stronę założyć”. Założyłam, choć nie miałam o tym fiołkowego pojęcia. Na przestrzeni tych 4 lat moje prace ewoluowały. To, co kiedyś myślałam, że jest ok, teraz wydaje mi się takie jakieś pokraczne. Traktowałam to raczej jako pamiętnik, taki „dziennik z budowy”. To cudowne, że jest tyle osób, które są ze mną, którym podoba się to, co robię. Bardzo im za to dziękuję. W tych czasach kiedy świat tak pędzi, znajdują chwilę, żeby zatrzymać się przy mojej pracy i coś do mnie napisać.

Czy Twoje prace budzą zainteresowanie głównie wśród rodziców, którzy chcą obdarować nimi swoje pociechy? A może nie ma jednej głównej grupy odbiorców?

Tak, głównie to prezenty dla dzieci. Choć miałam kiedyś wyzwanie, pewna pani, poprosiła mnie o wykonanie podkładek pod talerze dla Hrabiny z Niemiec, ponieważ jechała do niej w odwiedziny. Dostałam wskazówki, że to bardzo dystyngowana starsza pani i na pewno coś wymyślę. Taaak… to było wyzwanie, stresowałam się ogromnie. No ciężko było mi postawić się w miejscu Hrabiny. Na szczęście efekt zadowolił i zamawiająca i obdarowaną.

Skąd decyzja o przekazaniu własnego dzieła na WOŚP?

szydełko
źródło: archiwum prywatne Joanny Rosek – Koper

Z WOŚPem jestem zawsze całym sercem i wspieram. Często ofiaruje swoje prace na aukcje charytatywne. Bardzo dużo dostaje takich próśb, nie jestem w stanie obdarować każdego, ale staram się jak mogę. Po raz pierwszy w tym roku zrobiłam coś na WOŚP, do tej pory chyba się stresowałam, że może nikt nie będzie potrzebował mojej pracy, nie będzie chętnych, nie wiem. Efekt przerósł moje najśmielsze oczekiwania. Jestem zachwycona, że tak piękna kwota wsparła konto fundacji. Z nieukrywanym wzruszeniem wykonywałam tę maskotkę i wiem, że odtąd będę robiła je na każdy finał.

Zobacz Joannę Rosek-Koper na Instagramie i na Facebooku.

Zobacz też inne nasze Rozmowy.