IWER – słodko-gorzkie historie o uczuciach i emocjach

materiały prasowe

IWER to intrygujący projekt muzyczny Iwa Sadeckiego, nie do końca dający się sklasyfikować, nawet pod względem gatunku muzycznego. Muzyk czerpie z brudnego grania, w którym jest miejsce na niedoskonałość – zaplanowaną lub nie. Nie brakuje tu jednak również niecodziennych partii gitarowych, śpiewania w stylu starego rocka i ciekawych tekstów.

Chłopak z kapeli stawia na solowy projekt

Z muzyką bywa jak z tatuażem, często nie kończy się na pierwszym projekcie – wystarczy, że należy się do jednego zespołu, a zrodzi się potrzeba sięgania po więcej. W przypadku Iwo nie było inaczej. Jak sam przyznaje:

Moje początki były dość typowe – chodziłem do liceum, rzęziłem na taniej gitarze i założyłem z kolegami kapelę, która w miejscowym centrum kultury grała covery Nirvany i Red Hotów. Po wyjeździe na studia było kilka gitarowych składów, w których zazwyczaj pełniłem funkcję wokalisty/wokalisty i gitarzysty, a potem zamilkłem na wiele lat.

Najwyraźniej jednak ten czas „milczenia” był dla Artysty konieczny, bo powrócił ze zwiększoną siłą. Tym razem stawiając na swoją wizję twórczości, której wynikiem jest IWER.

IWER zrodził się z potrzeby samodzielnego tworzenia utworów i częściowo z tego powodu pierwsze single wypuszczone pod tą nazwą zostały zdominowane przez elektroniczne brzmienia. Na pewnym etapie jednak tęsknota za gitarowym graniem zwyciężyła i tak powstał materiał na EPkę „Muzeum histerii naturalnej”.

Poukładane pomieszanie z poplątaniem

Utwory, jakie słuchaczom proponuje IWER są unikatowe. Słychać w nich zarówno zamiłowanie do muzyki elektronicznej, grunge, ale też odnajdziemy brzmienia indie pop czy klasycznego rocka. Mimo to, całość brzmi poukładanie, a głos wokalisty także zdaje się być spoiwem między poszczególnymi dźwiękami. Każdy utwór to historia o emocjach, uczuciach i pozbywaniu się ich – tak za pomocą muzyki, jak i po prostu rozmowy. Są to numery, które zdecydowanie zasługują na to, aby dać im szansę i dowiedzieć się co ma do przekazania wokalista. Sam Iwo natomiast dodaje z przekąsem:

Chciałbym żeby odezwał się do mnie jakiś gigant telefonii komórkowej, któremu mógłbym sprzedać do reklamy utwór „Jak dobrze, że dzwonisz”. A potem jakiejś sieci fast foodów mógłbym opchnąć „Lepszy wers” – wprawdzie pod koniec refrenu śpiewam „musi nadejść w końcu lepszy wers”, ale na luzie mogę to zmienić na „musi nadejść w końcu lepszy kęs”, tylko zaproponujcie jakąś sensowną kwotę.

Po prostu IWER

Iwo to zdecydowanie typ niepokorny. Nie boi się być bezkompromisowy, a Jego muzyka wielokrotnie łamie utarte schematy. Samą twórczość można by porównywać do innych Artystów, natomiast absolutnie nie byłoby to współmierne. To muzyczny i wokalny freak, który w muzyce robi dokładnie to, co przynosi mu radość. Zapytałyśmy zatem Artystę, jak On sam zachęciłby do posłuchania swoich utworów.

Słuchajcie, duuużo się w tym kraju muzycznie dzieje poza zjawiskami typu niu mjuzik frajer, czy tzw. polską alternatywą, która z alternatywą nie ma nic wspólnego. Jednym będzie z tym stanem rzeczy dobrze, bo te playlisty to wygodne poletko, innym będzie z tym nie do końca ok, bo przecież musi być coś jeszcze. Po której stronie się opowiedzieć? Sami wiecie najlepiej.

Nam zatem nie pozostaje nic innego, jak zaprosić Was do tego patchworkowego świata dźwięków oraz śledzenia twórczości artysty na Instagramie, Spotify oraz na YouTube.

Zachęcamy Was także do zobaczenia innych artykułów z cyklu Poznaj Muzyków oraz do posłuchania playlisty z utworami wszystkich artystów.