Odważ się i noś – biżuteryjne propozycje dla dużych dzieci

biżuteria z talerzy, Bambi.
fot. Kamil Jasieński

Czy jest ktoś, kto świętuje Dzień Dziecka, nawet pomimo nieco starszego wieku? Jak coś, my zgłaszamy się pierwsze. Zawsze 1 czerwca robimy sobie drobne przyjemności, często kojarzące nam się z dzieciństwem. Bo w sumie, to dlaczego nie? I nie bójcie się, nie zapomniałyśmy dać Wam nieco pozytywnej energii. Tym razem, postawiłyśmy na ciekawe dodatki. Wyjątkowe i cudowne w swej przewrotnej prostocie. Oczywiście, wszystkie wykonane ręcznie, pięknie, z precyzją. Bo jak wiecie, zawsze wspieramy i będziemy wspierać rękodzielników. Także uwaga! Przygotujcie się na olbrzymią paletę barw, pomysłowość i nietuzinkowość.

Biżuteria z talerzy

Zaczynamy od tej rękodzielniczki, której pracę wybrałyśmy, jako zdjęcie wyróżniające do tego wpisu. Biżuteria z talerzy to jedno z ciekawszych połączeń, na jakie się natknęłyśmy. Łączy w sobie tak naprawdę modę, ciekawy design, wyjątkowość, a tym samym autorka prac – Magda Ziółkowska, pokazuje nam w jaki sposób możemy wykorzystać coś, co dla wielu wydawałoby się już niepotrzebnym elementem. Często bowiem, surowiec którego używa Magda, ląduje w naszych koszach, bo przecież nic się już z niego nie da zrobić. A jednak!

Skąd jednak u Artystki pomysł na biżuterię z talerzy?

Fragmenty stłuczonych naczyń znalazłam w ziemi – wzór tak mnie zachwycił, że postanowiłam zrobić z nich kolczyki. I tak kilkanaście lat temu zaczęła się moja przygoda z biżuterią z talerzy. Byłam wtedy jeszcze studentką Wydziału Rzeźby warszawskiej ASP i krok po kroku opracowywałam technikę obróbki porcelany, tak, żeby stłuczonym fragmentom nadać zamierzony kształt. Odkryłam, że mogę wykorzystać nie tylko talerze, ale i kubki, filiżanki – praktycznie każdy rodzaj naczynia, jeśli tylko ma jakiś wzór. Właśnie wzory zachwyciły mnie najbardziej – od kwiatowych, przez ludowe, po minimalistyczne i geometryczne. Na naczyniach pojawiają się czasem również postacie z bajek, czy wizerunki zwierząt. – mówi Magda

Widząc te kolczyki, naszyjniki, broszki – wiedziałyśmy, że te prace muszą pojawić się w naszym wpisie, który pokaże się w okolicach Dnia Dziecka. Te unikatowe przedmioty mają duszę, której tak naprawdę nie da opisać się słowami. Za każdym elementem stoi historia. I to historia człowieka, firmy, a niekiedy wręcz nawet Polski czy kinematografii. Sentymentalny powrót do przeszłości to również kolejny element, na który Magda zwraca uwagę.

Od znajomych i klientów otrzymuję stłuczkę i z jej fragmentów tworzę naszyjniki, kolczyki, pierścionki, broszki, bransoletki. Poznałam tradycję polskiej ceramiki użytkowej i przekonałam się, że wiele osób ma do niej sentyment. Moje prace wywołują wspomnienia i skojarzenia – klienci wspominają, że jakiś wzór pamiętają z przedszkola, z domu rodzinnego, z kolonii, albo z działki u babci. Czasem również przynoszą mi takie pamiątki z dzieciństwa i proszą o przerobienie starego spodeczka na komplet biżuterii. Moja technika jest więc nie tylko sposobem na nadanie drugiego życia zniszczonemu przedmiotowi, ale czasem również na podróż w czasie. 🙂 Mi również praca dostarcza dziecięcej radości, kiedy mogę zgromadzone kawałeczki wysypać na podłogę i wybrać te, z których akurat chciałabym coś stworzyć.

I powiedzcie, czyż to nie jest dobry pomysł na to, aby zawsze mieć przy sobie wspomnienia? Warto tu również dodać, że jeżeli macie w swoich zbiorach coś, co było kiedyś ulubionym kubkiem babci, mamy lub po prostu, czuliście do czegoś przyciąganie, ale z niewiadomych przyczyn się stłukło – piszcie śmiało do Magdy. Na pewno wspólnie znajdziecie sposób na to, aby to jeszcze ocalić.

Artystkę znajdziecie zarówno na Instagramie, jak i Facebooku.

Kolorowe, filcowe broszki

Te broszki na pewno już u nas widzieliście. Zarówno na Stories na naszym Instagramie, jak również w naszym poprzednim wpisie, dzieliłyśmy się z Wami naszymi zdobyczami. Prace tej Artystki da się rozpoznać tak naprawdę na odległość. Są kolorowe, niekiedy zabawne, ale również bardzo często dotyczą sztuki czy postaci historycznych.

Kto stoi za tymi broszkami, które zawładnęły sercami zarówno naszymi, jak i Waszymi? Autorką tych prac jest 35 letnia Ewelina, mama 10 letniego chłopca. Sama o sobie mówi, że jest optymistką i ten optymizm na pewno wszyscy jesteśmy w stanie dostrzec w kolorowych pracach. Do swoich pasji zalicza fotografię, naturę i podróże. Jak zatem to się stało, że zaczęły powstawać jej prace z filcu?

Moja przygoda z filcem zaczęła się jakiś czas temu. Na początku było szycie do szuflady, dla znajomych. Gdy moje prace zaczęły już być dopracowane pokazałam je światu. Bo jakby nie patrzeć, byłam osobą, która nie potrafiła w ogóle szyć i była na bakier z igłą. Pracą i wytrwałością doszłam do swojego własnego, kolorowego stylu. Szycie jest moją odskocznią od dnia codziennego, bo gdy chwytam za igłę przenoszę się w swój filcowy świat, a w swoje prace wkładam całe swoje serce. – przyznaje Ewelina.

Uważamy również, że w kwestii zarówno broszek, jak i zakładek do książek, musimy coś dodać. Ewelina realizuje bowiem także zamówienia, które wymyślimy sobie sami. Marzeniem jednej z nas była broszka z logo ulubionego zespołu. Artystce wystarczyło zdjęcie, a widok samej broszki, gdy tylko do nas dotarła, zapierał dech w piersiach. Więc jeżeli macie wizję, nie możecie znaleźć nigdzie takiego wzoru – piszcie do Eweliny.

Rękodzielniczkę znajdziecie zarówno na Instagramie, jak i na Facebooku.

Muszelki w roli głównej

Jako naczelne przewodniczki podmorskiego świata, nie mogłyśmy przejść obojętnie obok tych dzieł sztuki, które wykonane zostały z muszelek. To, co wyprawia ta Artystka, to spełnienie marzeń każdego, kto w dzieciństwie ukochał sobie w sposób szczególny, np. syreny. A dzięki komu wiemy, że warto śledzić profil myShell na Instagramie? Proszę państwa, oto sprawczyni zamieszania, z produktem tejże marki. 😉

Skoro już wiemy, że Maja jest dobrą influencerką, dowiedzmy się również co do powiedzenia na temat własnej marki ma jej przedstawicielka.

Aby się odnaleźć trzeba się pogubić. Czasem to co złe, można przeistoczyć w dobre. Tak to się zaczęło dwa lata temu. Nie będę wchodzić w szczegóły, ale marka, którą tworzę, jej zamysł, zrodził się w bardzo ciężkim dla mnie czasie. Są w życiu chwile, gdy nie wiesz. Po prostu nie wiesz, w którą stronę ruszyć. Jesteś pogubiona. My kobiety dobrze znamy tę tematykę… Wtedy ważne jest, aby nie przeoczyć znaków jakie są nam dane jako drogowskazy. Tak zrobiłam też i ja. Pamiętam ten dzień dokładnie! Wtedy pierwszy raz tak naprawdę zajrzałam w głąb siebie. Spojrzałam w stronę słońca i rozpoczęła się moja osobista podróż. Dziś pragnę przedstawić swoją autorską słoneczną markę – myShell.

Mimo że utworzona w momencie ciężkim dla twórczyni, marka myShell cieszy się ogromnym powodzeniem wśród klientek. Każdy kolejny produkt jest czymś zupełnie wyjątkowym.

MyShell to mikro firma, która wciąż się  rozwija, a produkty, które wychodzą spod moich rąk mają przywoływać uśmiech. Ciepłe promienie słońca, beztroskie wspomnienia z najpiękniejszych chwil, gdy czułaś się wolna i szczęśliwa. Marka, którą tworzę, pomaga nie tylko zaklinać szarą rzeczywistość, ale kreować radosną teraźniejszość i patrzeć w słoneczną przyszłość. Wszystkie jesteśmy córkami Matki Natury. Tak jak te muszle niepowtarzalne i po prostu piękne w swej prostocie. Nigdy o tym nie zapominajmy! Każda z nas jest wyjątkowa, stąd myśl przewodnia marki „You are unique”. Ponieważ tak właśnie jest. – dodaje na temat własnej marki Rękodzielniczka.

Czy zatem potrzeba piękniejszego opisu tego, dlaczego właśnie markę myShell wybrałyśmy jako jeden z przykładów produktów, które mogą obudzić w nas dziecko?

W ofercie myShell znajdziemy, m.in. bransoletki, naszyjniki czy opaski. Każda z nich jest wyjątkowa i niepowtarzalna.

Markę możecie znaleźć na Instagramie.

Lemon Lovely, które dobrze znacie

W tym przypadku nie będziemy rozpisywały się zbyt wiele. Dlaczego? Ponieważ jakiś czas temu na Zapowiedz ukazał się wywiad z Anią z Lemon Lovely, która jest odpowiedzialna za to całe, słodkie biżuteryjne zamieszanie. Ponadto, bardzo dobrze pamiętamy o tym, jak biżuteria ta przypadła Wam do gustu.

Kiedyś znalazłyśmy z siostrą biżuterię w kształcie jedzenia w internecie, na jakiejś zagranicznej stronie… i tak się zaczęło. U nas nie było takiej biżuterii. Kupiłyśmy kilka kostek modeliny i zaczęłyśmy kombinować. Moja siostra odpadła dość szybko, a dla mnie modelina stała się ulubionym hobby i ostatecznie biznesem. 😉 Do tej pory najbardziej lubię lepić pastelowe słodkości. Sprawiają mi najwięcej radości, są odskocznią od codziennych problemów. Bardzo lubię w mojej biżuterii właśnie to, że wywołuje uśmiechy na twarzach moich klientek. – powiedziała nam Ania w wywiadzie, który w całości możecie przeczytać, gdy klikniecie TU. Znajdziecie tam również dużo więcej ciekawych prac i przepięknych zdjęć prac, w pastelowych kolorach.

To wszystkie nasze propozycje dla tych większych dzieci z okazji Dnia Dziecka i nie tylko. Pamiętajcie, 1 czerwca to tylko umowna data. Dziecięcą radość powinniśmy mieć w sobie zawsze. A jeżeli jej nie możemy znaleźć, być może właśnie prace przedstawionych przez nas rękodzielników sprawią, że pojawi się u Was dziecięca radość. 😉

U nas trochę tak to działa. 😉