To jakiś kosmos! Niesamowita energia na koncercie Wiktora Dyduły w Krakowie

Wiktor Dyduła
fot. Zosia Zija & Jacek Pióro

Niezwykle precyzyjna perkusja, elektryzujące brzmienie gitar i klawiszy oraz wyjątkowa barwa głosu. 21 października w Krakowie miał miejsce koncert, który na pewno na długo zapadnie w pamięci osobom, biorącym w nim udział. Wszystko za sprawą Wiktora Dyduły i jego pierwszej trasy koncertowej „Pal Licho!”. Kraków przepełniły wówczas utwory z debiutanckiej płyty Artysty. Charyzma, emocje i poczucie humoru wokalisty zaś, pozwoliły uczestnikom koncertu lepiej zrozumieć sens wykonywanych przez zespół utworów.

Koncert u bardzo zdolnych znajomych

Koncert Wiktora Dyduły był jednym z tych, które przeżywa się w zupełnie inny, dosyć niepowtarzalny sposób. Obserwując muzyków, ma się poczucie, że zna się ich kilka lat i odbyło się wspólnie z nimi niejedno spotkanie. Tworzą oni bowiem atmosferę totalnego luzu, okraszonego rollercoasterem emocji. W wielu momentach widać także wdzięczność Wiktora za to, że chcieliśmy celebrować z nim niezwykle ważny dla niego samego etap na muzycznej ścieżce. Dlatego też, przez cały koncert, a trwał on prawie 2 godziny, czuć było olbrzymie zaangażowanie, które rozpoczęło się wraz z pierwszymi dźwiękami.

Do swojego muzycznego świata, Wiktor Dyduła wprowadził nas utworem „Struś”, który także jest numerem wejściowym debiutanckiego albumu. Kolejność pozostałych piosenek również była podobna, jak ma to miejsce na płycie. Mogliśmy też posłuchać 2 numerów, których jeszcze nie znajdziemy w sieci. Niektóre, tak jak, np. „Santorini”, zyskały zupełnie inny, niepowtarzalny klimat. I to jest właśnie w koncertach najpiękniejsze, że Artysta wraz z zespołem za każdym razem brzmi nieco inaczej.

W Krakowie, obok wokalisty mieliśmy okazję usłyszeć również towarzyszących mu muzyków, w składzie: Piotr Pluta, Jarek Kucharczyk, Michał Piotrowski oraz Wojtek Seńko. To naprawdę świetni instrumentaliści. Wszystko brzmiało tak, jak w dobrze naoliwionej maszynie. Widoczny był także wzajemny szacunek do siebie, wszystkich, którzy stali na scenie.

Charyzma, wokal czy muzyczna jakość? Co jest siłą Wiktora Dyduły?

Wiktor wkroczył na polską scenę muzyczną, stawiając olbrzymie kroki do przodu. Natomiast w każdy z nich uwierzyło już wiele osób. Dlaczego? Co jest siłą tego Artysty? Owszem, Wiktor posiada wyjątkową barwę głosu, a utwory z płyty „Pal Licho!” są na tyle unikatowe, że każdy z nich mógłby zagrzać swoje miejsce w zupełnie różnych gatunkowo stacjach muzycznych. Nie można odmówić mu również wyjątkowej charyzmy i trafnego żartu sytuacyjnego. Jest jednak coś, co nie zawsze widać na pierwszy rzut oka – skromność, otwartość i szacunek do innych ludzi. Zdarza się, że pierwsze płyty muzyków, zwłaszcza z historią podobną do Wiktora Dyduły, są jak pierwszy naleśnik. Niby coś tam można uratować, ale trzeba zrobić kolejne, aby jeść je z przyjemnością. W przypadku „Pal Licho!” taki problem nie istnieje. Bez względu na to, czy wokalista śpiewa o nieszczęśliwej miłości, otwieraniu się na nowe możliwości czy po prostu – kryzysie ćwierćwiecza, jest to na swój sposób inne, ale i dobre jednocześnie.

Niesamowity gość specjalny

Gdy w zapowiedziach trasy zobaczyłyśmy, że gościem specjalnym na koncercie w Krakowie będzie Wiktor Waligóra, bardzo się ucieszyłyśmy. Na żywo jednak wykonanie „Ikara” okazało się na tyle bezbłędne, że oczy wielu osób w magiczny sposób pokryły się mgłą. Zestawienie dwóch światów, obydwu Wiktorów, współgrało ze sobą idealnie. W kwestii szacunku Wiktora Dyduły do innych osób, o którym wspominałyśmy wyżej, warto też zauważyć i docenić jeden moment, który miał miejsce na koniec koncertu. Publiczność zaczęła wówczas skandować imię wokalisty. Ten zaś, zaprosił na scenę Wiktora Waligórę, z którym raz jeszcze wykonali wspólnie piosenkę „Ćwierć wieku”. Zrobili to tak dobrze, że z wrażenie wypadł nawet kabel z mikrofonu. 🙂

Czy warto wybrać się na koncert Wiktora Dyduły?

Zdecydowanie! „Pal Licho!” to pierwsza trasa Artysty i z pewnością nie tylko z każdą kolejną trasą, ale i z każdym kolejnym koncertem będzie jeszcze lepiej. Ciekawie jest patrzeć na rozwój Wiktora oraz na to, jak staje się artystą przez duże „A”. Wierzymy, że w przyszłości może pokusić się o sprzedaż dużych stadionów. Jednak póki co, z czystym sumieniem możemy polecić Wam wybranie się na ostatni koncert w ramach obecnej trasy: 18.11 – Lublin (bilety znajdziecie na livenation.pl). Dla nas, koncert w Krakowie na pewno nie będzie ostatni!

Zobacz także inne artykuły z cyklu Zaplątani w kulturę.

Zapraszamy również do przeczytania naszej rozmowy z Wiktorem.