Poznańskie Muzeum Pyry i Rogalowe Muzeum Poznania – w poszukiwaniu regionalnych smaków

Kolczyki w kształcie rogala
archiwum prywatne

Nie byłybyśmy sobą gdybyśmy w cyklu Zapowiedz miasto nie zabrały Was do muzeum. W przypadku Poznania nawet do dwóch! Bo uwierzcie – nie potrafiłyśmy zdecydować się na jedno z nich. Zresztą, dlaczego miałybyśmy się ograniczać? Tym bardziej, że w obu tych muzeach królują symbole tego miasta! Poznańskie Muzeum Pyry i Rogalowe Muzeum Poznania jak najbardziej zasługują na to, żeby powiedzieć o nich nieco więcej. To co, gotowi na kulinarną podróż w celu poznania historii regionalnych poznańskich smaków?

Poznańskie Muzeum Pyry – kraina ziemniakami płynąca

Zacznijmy więc na wytrawnie! Niewątpliwie Poznańskie Muzeum Pyry to raj dla wszystkich fanów ziemniaków i to pod każdą postacią. Na początku wizyty każdy uczestnik wybiera swojego własnego ziemianka i siada przy stole, na którym do dyspozycji są przyprawy – sól, słodka papryka i zioła. Podczas krótkiego wprowadzenia przez przewodnika do świata pyry, przyrządzamy ziemniaka według własnych preferencji. Następnie zawijamy go w folię i na pewien czas się rozstajemy. Wówczas ziemniak będzie się piekł, by po zakończonej wizycie w muzeum do nas powrócić. My zaś mamy czas na to, aby zgłębić się w historię pyry.

A historia tego warzywa jest bardzo ciekawa i burzliwa. Sięga jeszcze XVI wieku, kiedy to rozpoczęła się jego podróż z Ameryki Południowej, dzięki której teraz możemy rozkoszować się tym smakiem. Nie bez powodu Poznań nazywany jest Pyrlandią, gdyż jeśli chodzi o Polskę to właśnie w Wielkopolsce ziemniaki na skalę przemysłową przyjęły się najszybciej. Podczas zagłębiania się w krainę ziemniaka poznajemy też trochę podstawowych gwarowych zwrotów oraz dowiadujemy się jakie cuda można z pyr wyczarować. Odbywamy szybką podróż pełną skondensowanej wiedzy, podanej w humorystycznym i lekkim wydaniu. Posłuchałyśmy nie tylko o egzotycznym Peru, ale zobaczyłyśmy również układ Pyrocentryczny w przestrzeni kosmicznej. Jak na ziemniaki przystało, nie obyło się również bez wykopków.

Poznańskie Muzeum Pyry, plakat przedstawiający układ pyrocentryczny
archiwum prywatne

Cudowne jest to, że te opowieści są przekazane w sposób, za sprawą którego naprawdę słucha się ich z zaciekawieniem i wyczekuje kolejnych ciekawostek. Wszystko wzbogacone jest doznaniami wizualnymi, zapachowymi oraz smakowymi. Dzięki temu też najmłodsi zwiedzający mają okazję nie tylko dowiedzieć się czegoś nowego, ale także co nieco zapamiętać. Oprócz tego eskpozycja dopracowana jest w każdym szczególe, a zaaranżowany Bar „Pod Pyrą”, przedstawiający różnorodne dania, których głównym bohaterem jest ziemniak, przykuwa wzrok już od samego wejścia na wystawę.

Poznańskie Muzeum Pyry, przestrzeń zaaranżowana na Bar pod Pyrą, o ścianę oparte są talerze z atrapami dań z ziemniaków
archiwum prywatne

Wizyta w Poznańskim Muzeum Pyry kończy się odebraniem cieplutkiego, pachnącego, wyjętego prosto z pieca ziemniaka. I o ile pamiątka ta dosyć szybko znika, tak wspomnienia i genialne wrażenie, jakie robi to miejsce, pozostaje na długo! Z pewnością opuszczając muzeum Wasze myśli jeszcze długo będą krążyć wokół ziemniaków, a zniżka jaką otrzymacie do kilku miejsc oferujących ziemniaczane dania, pozwoli zaspokoić zaostrzony apetyt.

Poznańskie Muzeum Pyry na Instagramie i Facebooku

Rogalowe Muzeum Poznania – rozpływając się w słodkości

Po pyrach nadeszła pora na odrobinę słodkości. No dobrze, dużo więcej niż odrobinę, bo z krainy ziemniaka przenosimy się do miejsca pełnego białego maku, orzechów i rodzynek. Bo jeśli jesteśmy w Poznaniu to lepszego i bardziej tradycyjnego sposobu na osłodę niż rogale świętomarcińskie nie znajdziemy!

Przed wejście do muzeum wisi tabliczka: Rogalowe Muzeum Poznania
archiwum prywatne

Tutaj już od momentu przekroczenia progu rogalowa aura unosi się w powietrzu. Rogalowe Muzeum Poznania oferuje nie do końca muzealny sposób na poznanie tego wspaniałego wypieku, ale tak naprawdę wydaje nam się dużo lepszy i bardzo mocno działający na doznania.

Gdy kupiłyśmy bilety i niezwykle urocze rogalowe kolczyki, którym nie mogłyśmy się oprzeć, udałyśmy się do pięknej sali, zaaranżowanej na piekarnię, którą widzicie na zdjęciu.

Sala ze stołem, atrapą piekarnika i narzędziami potrzebnymi do przygotowania rogali
archiwum prywatne

Po wybiciu okrąglej godziny i zapełnieniu się ławeczek w sali, rozpoczął się pokaz prowadzony przez Rogalowego Mistrza oraz Poznaniaka – Wuja Binia. To był moment kiedy na naszych twarzach pojawił się uśmiech i wiecie co… nie znikał. Serio! Bawiłyśmy się tam super, a Panowie prowadzący stworzyli mega fajną i śmieszkową atmosferę. Na początek wybrano ochotników, którzy mieli stanąć za stołem i przy użyciu tradycyjnych narzędzi spróbowali swoich sił w procesie wypiekania rogali. W międzyczasie prowadzący opowiadali o składnikach i recepturze tych słodkości, a to wszystko w poznańskiej gwarze. No, może nie w całości, ale w tym muzeum także poznaliśmy nowe słowa, doskonale znane Poznaniakom. Oprócz tego obejrzeliśmy również multimedialną prezentacja o historii i dumach tegoż miasta.

Aby w pełni wykorzystać atrakcje w Rogalowym Muzeum Poznania zdecydowałyśmy się na pokaz rogalowy z koziołkami. Zatem na zakończenie wizyty miałyśmy jeszcze okazję zobaczyć słynne koziołki, na które jest idealny widok z okien muzeum.

Z muzeum wyszłyśmy z certyfikatami czeladniczymi oraz pysznymi rogalami świętomarcińskimi, a jednego z nich bardzo upodobała sobie także pewna pszczoła, o której mogliście przeczytać w poprzednim artykule o Poznaniu. Jednak bez dwóch zdań wizytę w Rogalowym Muzeum Poznania wspominamy bardzo przyjemnie i słodko!

Rogalowe Muzeum Poznania na Facebooku

Słono-słodkie doznania muzealne

Takim miejscom jak Poznańskie Muzeum Pyry i Rogalowe Muzeum Poznania mówimy ogromne TAK! Ciekawostki o tych kulinarnych symbolach oraz ich historie zostają tu podane w przyjemny sposób, a Panowie z wielkim zaangażowaniem, energią i świetnym poczuciem humoru przekazują wiedzę. Dodatkowo zostajemy wtajemniczeni w gwarowe zwroty, a nasze podniebienia są rozpieszczone smakami, z których słynie ten region. Czy może być lepiej? Raczej nie! Dlatego odwiedzając Poznań nie możecie ominąć tych miejsc! 🙂