Grudzień kiedyś vs dziś, czyli jak zmienia się nasze postrzeganie zimy?

Dawniej magiczna atmosfera, wyczekiwana już na długo przed nadejściem ostatniego miesiąca roku, spływająca na nas tak po prostu… magicznie! Dziś grudzień jest nieco bardziej głośny, stresujący, napędzany konsumpcjonizmem, intensywny i często męczący. Bo trzeba przygotować prezenty, zrobić zakupy na święta i wyrobić się z domknięciem roku w pracy. Jednak ta magia nadal gdzieś jest, tyle, że kiedyś świat robił ją za nas, a teraz sami ją sobie musimy stworzyć. Z ogromnego zamiłowania do tego szczególnego okresu w roku, zapytałyśmy kilka z naszych Rozmówczyń i kilku Rozmówców jak ten czas grudniowy wygląda u nich i… okazało się, że z odpowiedzi tych wyłania się coś wspólnego.

Kiedyś: śnieg, światła i poczucie, że wszystko wydarza się samo

Przybywała wraz z pierwszym śniegiem, zapachem choinki czy pisaniem listu do Świętego Mikołaja. Kiedyś magia jakby tworzyła się sama!

Krzysiek dorastał w latach 80. w niewielkiej miejscowości, gdzie zima naprawdę była zimą – pełną śniegu i z lodowiskiem wylanym na szkolnym boisku, na którym spędzało się popołudnia. A po lekcjach rządziła wyobraźnia i dobra zabawa. „Odgrywaliśmy walki na planecie Hoth z „Imperium kontraatakuje”!” – wspomina.

archiwum prywatne

Grudzień w dziecięcym świecie był ekscytujący i beztroski zarazem. Żaneta pamięta go jako czas pełen niespodzianek oraz wyjątkowych wydarzeń. Taki, na który czekało się cały rok. Wypełniony okazjami do celebrowania, gdyż świętowała nie tylko Mikołajki i Boże Narodzenie, ale też imieniny i urodziny.

U Mikołaja zaś cały ciężar rodzinnej atmosfery przesunięty był na początek miesiąca i to właśnie na 6 grudnia przypadała tradycja obdarowywania się prezentami. Dlatego do dziś zwyczaj otwierania upominków po Wigilii jest dla niego obcy. Wspomina za to pieczenie z mamą piernikowych ozdób na choinkę i rodzinne ubieranie świątecznego drzewka.

Maja z kolei wraca myślami do spacerów po ulicy Świętojańskiej, będącej wówczas żyjącym centrum Gdyni. „Padał śnieg, było już po zmroku, ulice rozświetlał ciepły blask sklepowych wystaw. Piękne to wszystko było”.

Zmysły pamiętają dłużej

Charakterystyczne, związane z zimowym okresem zapachy, smaki, dźwięki pozwalają w dzisiejszym zabieganym świecie, na nowo rozbudzić te emocje i poczuć ciepło płynące ze wspomnień. Intensywny zapach pomarańczy i mandarynek to coś, co wywołuje w Agnieszce najsilniejsze świąteczne skojarzenie. „Towarzyszył temu świerkowo – żywiczny aromat świeżo ściętej choinki połączony z zapachem ognia z kominka i dźwięki kolęd dobiegające z gramofonu”. A do pełnej magii świątecznej dołączył również nieoczywisty zapach leciwego pudełka pokrytego kurzem i wyłożonego watą, w którym przez cały rok, czekały na swoje pięć minut, ręcznie malowane bombki w kształcie muchomorków. Chudą sztuczną choinkę z czasów komuny, która była u Babci i światełka z PRL-u, wspomina zaś z uśmiechem Żaneta.

archiwum prywatne

Pewna figurka Świętego Mikołaja utkwiła za to w głowie Mikołajowi. Jednak nie była to taka zwykła figurka! To właściwie zabawka na baterie, dzięki którym 30-centrymetrowy Święty mógł dzwonić dzwoneczkiem i poruszać się za sprawą kółek w obuwiu.

Jedni atmosferę przywołują zapachami i symbolami, inni smakami. Ciepłe kakao, gorąca czekolada z bitą śmietaną, a u Krzyśka to… herbata rumowa. „Była sprzedawana w butelkach plastikowych, takich samych jak płyn do naczyń. Końcówkę się przycinało i to był taki płynny syrop do rozrabiania z wodą” – wspomina.

Nie zawsze jednak grudniowe dni sprowadzają się do konkretnego smaku, aromatu czy piosenki. „Nie dźwięk, nie zapach, a ogólne wrażenie” – mówi Maja. Ta trudna do uchwycenia magia, na którą składa się masa czynników, ale przecież także, a nawet przede wszystkim, nasze podejście.

Dziś: grudzień, który trzeba sobie zrobić samemu

W dorosłym życiu, aby w grudniu zadziała się magia, musimy się trochę bardziej postarać i spróbować ogarnąć logistyczny chaos. „Odkąd wyprowadziłam się z Polski, grudzień to jeszcze większe wariactwo niż kiedyś. Przygotowania do wyjazdu do Polski, a w Polsce oprócz świąt maratony po lekarzach, gorączkowe nadrabianie zaległości towarzyskich… Nie ma lekko!” – mówi Maja.

Agnieszka dodaje, że chociaż ten czas jest dla niej intensywny zawodowo, stara się zachować balans między pracą a odpoczynkiem. „W tym roku marzy mi się długa podróż pociągiem przez ośnieżone Alpy”. A na wprowadzenie tej wyjątkowej atmosfery w domu ma prosty i sprawdzony patent – w ruch wprawia dyfuzory wypełnione mieszanką cytrusów, goździków i cynamonu lub iglaków – i na pewno nie bez znaczenia jest tu fakt, że Agnieszka na co dzień zajmuje się zmysłem węchu i zapachami.

archiwum prywatne

O analogowym zatrzymaniu chwili wspomina Żaneta, dla której rytuałem jest klejenie albumu. „Drukuję zdjęcia i wklejam je w album razem z biletami, suszonymi liśćmi z całego roku i listami zakupowymi, na których pomiędzy szynką a serem jest wyznanie miłosne do męża.”

6 grudnia magiczna atmosfera zbliżających się świąt na pewno udziela się współpracownikom Mikołaja, który obdarowuje ich wówczas drobnymi upominkami. „Kiedyś pomyślałem sobie, że to może być ciekawa forma obchodzenia imienin, a dla obdarowanych fajny gest, że dostali coś od prawdziwego Mikołaja.”

Jak się okazuje tę magię da się zrobić! I to niekoniecznie wielkimi rzeczami. Krzysiek podkreśla z kolei znaczenia bycia razem z bliskimi. Jako że 19 grudnia będzie świętował swoje 50 urodziny, ma nietypowy plan na spędzenie tego czasu. „Najważniejsze, że będzie przy tym moja rodzinka. Święta razem są już najlepszym prezentem!”.

Co się naprawdę zmieniło?

Ze wszystkich odpowiedzi płynie jedno wspólne przesłanie – grudzień stracił swoją oczywistą magię, ale zyskał coś innego. Głębię i uważność.

„Święta kojarzyły mi się z pośpiechem i intensywnym dopinaniem wszystkiego na ostatni guzik” – przyznaje Agnieszka, starając się jednocześnie świadomie zmienić tę sytuację i załatwić wszystkie ważne sprawy wcześniej, by pod koniec miesiąca móc odpocząć i ze spokojem delektować się smakołykami.

U Mai zmiana ma bardzo osobisty i emocjonalny charakter „Odeszła moja ukochana Prababcia, odszedł Dziadek, a wraz z nimi spora część świątecznej magii”. I choć wspólnie z rodziną podtrzymują tradycje, co roku wybrzmiewają dźwięki tych samych kolęd, pustki po bliskich nie da się wypełnić. Do tego codzienny pośpiech i poczucie, że w dzieciństwie czas płynął wolniej.

archiwum prywatne

Mikołaj zauważa zamianę ról i perspektywy. „Będąc dzieckiem świat odbieramy inaczej. W dorosłym życiu, mamy świadomość, że nie ma Mikołaja, a jego rolę pełnią najbliższe nam osoby”. Krzysiek zwraca uwagę na coś jeszcze – przesunięcie priorytetów. „Mamy świadomość przemijania i ulotności życia, dlatego w święta zżywamy się jeszcze bardziej”. W jego opowieści magia nie kryje się w prezentach, ale w powtarzalności rytuałów czy smaków. Są rzeczy, które się nie zmieniają – choinka, lampki i… sos pieczarkowy, zajadany przez cały świąteczny tydzień, z kaszą, ryżem czy ziemniakami. Pół żartem, pół serio, bo przecież właśnie w takich drobiazgach najłatwiej odnaleźć coś, co pozostaje niezmienne.

Magia nie zniknęła. Zmieniła adres.

Grudzień przesunął się z zewnętrznej magii, tej związanej z ekscytującym oczekiwaniem na Mikołaja, pierwszą gwiazdkę, sanki i aniołki w śniegu na wewnętrzną magię, czyli nasze relacje z bliskimi, drobne rytuały, pamięć o tych, których już nie ma, a także miłe gesty w stronę drugiego człowieka.

Żaneta wspomina o pewnym grudniowym elemencie, który chciałaby, aby nigdy się nie zmienił.

„Uczucie, kiedy w bucie odnajdujemy prezent od Mikołaja. Ten element magii i czegoś niewyjaśnionego. Dlatego właśnie w grudniu róbmy sobie prezenty, ale nie takie z uprzednim ustaleniem: co chcesz pod choinkę. Róbmy sobie niespodzianki z prawdziwego zdarzenia. I zastanawiajmy się wtedy, jak to się stało, że ktoś pomyślał o nas właśnie w ten sposób”.

Z tego rodzi się prawdziwa magia świąt, z bliskości, bycia razem, ciepła i serca przepełnionego wdzięcznością za to, co mamy. Chyba o tym to w końcu jest.

W artykule udział wzięli:
Żaneta Stankiewicz – Czułe Rysy
Maja Klemp – Miłość w czasach strefowych
Agnieszka Zieniewicz – SLOU LAB
Mikołaj Kozak – Okładki z klocków
Krzysztof Przybylski – Cristoph 754

Z tego miejsca raz jeszcze ogromnie Wam dziękujemy!

Pozostając jeszcze w klimacie zachęcamy do przeczytania wywiadu z Małgorzatą Ciszewską, założycielką Bombkarni oraz zapoznania się z historią Moniki kolekcjonującej bombki z PRL-u.