Gosia Andrzejewicz w jednej ze swoich piosenek śpiewała „każdy z nas chciałby mieć trochę ciepła”. I chociaż Quebonafide pozostał niejako obojętny na wdzięk jej twórczości, my w październiku, jako hasło miesiąca, wybrałyśmy właśnie „ciepło”. Tym bardziej że ma ono wiele wymiarów – bo oprócz temperatury może wiązać się z przeżyciami, emocjami, obrazami czy w końcu wydarzeniami i muzyką. Ciepło może więc oznaczać zarówno kubek herbaty wypitej w jesienny wieczór, jak i gest, słowo czy dźwięk, rozgrzewające bardziej niż koc. To ono spaja nasze wspomnienia, łagodzi codzienność i przypomina, że nawet w chłodnych miesiącach możemy znaleźć coś, co daje nam poczucie bliskości.
Chopin wielkim artystą był!
Październik był miesiącem, który stopniowo odzierał nas z ciepła. Najpierw delikatnie, porannym chłodem, a potem bezlitośnie, deszczem, przeszywającym wiatrem, aż w końcu skracał nam dzień. Gdzieś między opadającymi liśćmi a kubkiem ciepłej kawy pojawia się więc naturalna potrzeba schowania się przed światem. Podpowiadamy, jednym z lepszych wyborów może okazać się kino. W końcu to właśnie jesień jest tą porą roku, kiedy bardziej niż zwykle szukamy w sztuce odrobiny ukojenia i refleksji. A jeśli przy okazji możemy przypomnieć sobie o jednym z największych polskich pianistów, to czemu nie skorzystać z takiej okazji?
Czy Chopin wielkim artystą był? Oj, bez dwóch zdań! Tylko, czy aby na pewno było to pokazane w filmie „Chopin, Chopin!”? Zdania są podzielone. Krytycy nie widzą w nim geniuszu samego pianisty, scenariusz oceniają raczej miernie, a to, z czym większość się zgadza, to świetne zdjęcia i rola Eryka Kulma. Z ogromnym poszanowaniem do dzieł Chopina, również udałyśmy się na seans, a nasza opinia, niefilmoznawcza, lecz szczera jest następująca: to całkiem dobry film. Wbrew temu, co zarzucają produkcji inni, widziałyśmy w niej miłość Fryderyka Chopina do muzyki, którą kochał wbrew wszystkim przeszkodom. Całość budowana jest wokół tematu gruźlicy i zmagań z chorobą. Jest to o tyle ciekawe, że pokazuje zupełnie ludzkie oblicze artysty cenionego na całym świecie. Niestety wiele fragmentów w naszym odczuciu było zbyt przedłużanych, przez co cały film stracił nieco na dynamice, ale zdecydowanie warto zobaczyć go w całości i wyrobić sobie swoje zdanie. Wszak opinię, każdy ma własną i to, czy coś nam się podoba czy nie, powinniśmy ocenić sami. W skali Filmweba, my zgodnie dajemy 6/10.
Porozmawiajmy jednak o lepszych wyborach
Tych z pewnością w październiku dokonali muzycy, których płyty zawładnęły serwisami streamingowymi. Świetną, szczerą pozycją jest zdecydowanie nowy, konceptualny album zespołu Lordofon „Niesamowita Trupa Pana Hiroszimy”. Kompletny misz-masz tego, czego oczekiwali, chcieli i nie chcieli fani grupy. Płyta łączy w sobie surowość miejskiego brzmienia z nieoczywistą wrażliwością tekstów, które balansują między ironią a introspekcją. Lordofon po raz kolejny udowadnia, że potrafi bawić się konwencją i jednocześnie tworzyć coś emocjonalnie szczerego.
Nie mniej zamieszania na polski rynek muzyczny wprowadziło drugie muzyczne dziecko Kathii. Artystka nie boi się przyznać się, że „Nie chcę być tu sama”. Teksty utworów opowiadają zarówno o bliskości, jak i rozdzierającej serce samotności. Album zapowiadały głównie utwory powstałe we współpracy z innymi artystami – bądź co bądź – bardzo dobre utwory, jednak na płycie nie zabrakło także innych perełek, niebędących singlami, dla megawrażliwców. Niżej, jeden z nich.
Podobne połączenie światła i mroku przynosi także najnowsze wydawnictwo Piotra Paduszyńskiego „Zorze”. Artysta przeprowadza nas przez wiele odcieni różnych emocji. Wprawia w osłupienie, chwilę później pozwala odetchnąć z ulgą, by za moment znowu zmrozić nasze serca. Chociaż ta twórczość pozbawiona jest słów, mówi zdecydowanie więcej. Nowy album artysty jest dojrzały, refleksyjny, ale wciąż pełen świeżości. Piotr bawi się dynamiką, łącząc minimalizm z rozbudowanymi, niemal filmowymi aranżacjami.
Światła i radości ma natomiast zaskakująco dużo, jak na tę artystkę przystało, najnowszy album Taylor Swift. 3 października serca wszystkich Swifties oszalały. Krytycy natomiast zastanawiają się, czy wolą wesołą, czy smutną i zgorzkniałą wokalistkę. Jako osoby będące poza całym fandomem gwiazdy, nie wypowiemy się na temat twórczości, natomiast zdecydowanie, nie możemy przejść obojętnie obok świetnych teledysków Taylor. Czy w związku z tym, od tej płyty zaczniemy być Swifties? Raczej niekoniecznie!
Klasyka z dzieciństwa vs. cringe
Dzieci lat 90. mogą otwierać oczy ze zdzwienie, albowiem do TV wróciła ona – „Randka w ciemno”. Inny prowadzący, inni uczestnicy, a cringe podobny, albo i większy. Niestety, ta edycja nie przyniosła ze sobą nagród w postaci egzotycznych wycieczek, tak jak jej starsza siostra. Jest natomiast „pojazd miłości”, w którym pary ze sobą rozmawiają, albo… oczekują końca spotkania. Jednak przed podjęciem decyzji jaką kandydatkę lub jakiego kandydata wybrać, nie brakuje pytań o to, jakim zwierzęciem jesteś w łóżku, do którego sprzętu kuchennego się porównasz czy co zabrał*byś na bezludną wyspę. W gratisie do randki, uczestnicy dostają również żenujące żarty prowadzącego, coby poziom cringu się zgadzał.
Kawowe dzieła sztuki!
Chociaż to wydarzenie miało miejsce pod koniec września, zasługuje na uwagę również w październiku i w każdym kolejnym miesiącu! Żaneta Stankiewicz, znana w sieci jako Czułe Rysy otworzyła swój sklep internetowy. To, co zobaczycie zarówno na stronie, jak i na Instagramie Żanety, przeniesie Was w świat sztuki, piękna, eteryczności i… kawy. Właśnie ten aromatyczny napój, kojarzony z codziennością i chwilą wytchnienia, staje się dla artystki farbą, medium oraz sposobem na opowiedzenie historii o tym, co kruche, piękne i prawdziwe. Wystarczy jedno spojrzenie, by dostrzec w jej obrazach emocje, które trudno opisać słowami, czyli czułość, nostalgię i spokój.
W sklepie Czułe Rysy można znaleźć reprodukcje prac, które mogą stać się oryginalną ozdobą wnętrza. To miejsce stworzone z pasji, w którym urzeka autentyczność i ogromne serce Żanety. Każdy detal, począwszy od malowania dzieł, poprzez sposób pakowania po opis pracy, pokazuje, że w Czułych Rysach sztuka to nie tylko praca, ale przede wszystkim sposób na budowanie relacji z ludźmi. Ta przestrzeń w sieci jest jak filiżanka ulubionej kawy. Pełen ciepła, zapachu i koloru, który zostaje w pamięci na długo.
Lekkie wycofanie
Jesień nie zawsze i nie dla każdego to przyjemny czas, bo nie wszyscy jesteśmy jesieniarami. Warto jednak odnaleźć w tej porze roku coś więcej, niż strach o przyszłość, senność czy ciemność, przychodzącą do nas dużo szybciej w chłodniejsze miesiące. Wbrew pozorom, to właśnie jesienią możemy uczyć się najbardziej doceniać to, co zwyczajne. Ciepło dłoni, smak rozgrzewającej herbaty, rozmowę. To pora, w której świat nie wymaga od nas entuzjazmu. Pozwala być zmęczonym, zamyślonym, trochę wycofanym. Nie trzeba nic udowadniać. I może właśnie dlatego jesień jest tak potrzebna. Przypomina, że spokój też jest formą siły, a zatrzymanie nie musi oznaczać słabości. Choć wielu z nas nie lubi tej pory roku, trudno zaprzeczyć, że ma w sobie coś niezwykle prawdziwego.









Fajny tekst — trafnie opisane jesienne potrzeby. Mam pytanie: która scena z filmu najbardziej oddała Wam ludzkie oblicze Chopina? Chciałbym wiedzieć, czy warto iść na seans dla tej jednej chwili.