Toruń to nie tylko miasto z bogatą historią, ale także stolica jednego z najbardziej rozpoznawalnych symboli polskiej tradycji kulinarnej – piernika. Jest to również dla wielu, jedno z pierwszych skojarzeń z tym miastem. Jak powstawały pierwsze wypieki, jakie sekrety kryją receptury i dlaczego piernik z Torunia zyskał międzynarodową sławę? Aby się tego dowiedzieć, postanowiłyśmy wybrać się do Muzeum Toruńskiego Piernika, tym bardziej że w takim miejscu czujemy się jak ryby w wodzie, czy też pierniki w lukrze. Bo czy jest coś bardziej kuszącego, niż połączenie historii i słodyczy?

Fabryka Cukiernicza Kopernik
Zabierając Was do jakiegoś miejsca, staramy się chociaż pokrótce przedstawić jego historię, więc niech tradycji stanie się zadość. Aby dowiedzieć się nieco więcej musimy cofnąć się ponad 250 lat wstecz. Wtedy to, rozpoczęła się budowa rodzinnej firmy, która zajęła się produkcją pierników. Właścicielem warsztatu był Jan Weese, a po latach jego wnuk, Gustaw, przekształcił warsztat w fabrykę. W tamtym czasie powstające tam wyroby trafiały do miejsc na całym świecie. Muzeum Toruńskiego Piernika, które możemy zwiedzać dzisiaj, mieści się na Starówce i to właśnie w tym miejscu, od 1885 roku, działała fabryka. W czasie wojny została ona zniszczona, jednak udało się ją odbudować i produkcja wyrobów ruszyła ponownie, a ich receptura pozostała zachowana.
My na tym poprzestaniemy, ale jeżeli chcecie dowiedzieć się więcej o historii Muzeum, zapraszamy do odwiedzin strony internetowej instytucji. Tam też zobaczyć można archiwalne fotografie. I naprawdę, nie zawsze słowami da się opisać to, co czasem ujęte jest na fotografii.
Robimy pierniki!
No i przy tym oczywiście cieszymy się jak dzieci. Nasza przygoda w Muzeum rozpoczęła się od warsztatów wypieku piernika. Dla każdej osoby przygotowane było takie oto stanowisko pracy:

Deseczka, ciasto, wałek, forma oraz nożyk. Do tego wskazówki prowadzącej warsztaty. I tak oto każdy uczestnik wykonał swojego pierniczka. Na odwrocie podpisywaliśmy swoje skarby inicjałami, a to dlatego, że później oddawaliśmy je do wypieku.
Były to pierniki dekoracyjne, a nie jadalne. Z pewnością gdyby takie były, mogłybyśmy nawet nie zdążyć zrobić pamiątkowego zdjęcia. A tak możemy Wam się pochwalić naszymi wyrobami, które oczywiście przetrwały z nami do teraz.

O pierniku…
A skoro o piernikowym zapachu mowa, po warsztatach przyszedł czas na zwiedzanie muzeum. I właśnie jedną z atrakcji była minizgadywanka dotycząca piernikowych przypraw. Potem była okazja na spróbowanie pierniczków. Dodatkowo, to właśnie tam miałyśmy okazję poznać zmiany technologiczne, związane z wypiekaniem pierników, zobaczyć różne formy, w jakich były one wypiekane. a także niezbędny sprzęt, czyli piec z lat 60. XX wieku.


Miejsce piernika w życiu codziennym
W kolejnej części wystawy przenosimy się do miejsc, gdzie spotkać się można było z toruńskim piernikiem. I tak zostajemy zaproszeni do kuchni, w której był on wypiekany. Było to klimatyczne miejsce, które przenosiło nas w czasy średniowiecza. Widzimy tu nie tylko stare piekarnicze narzędzia, ale również sposób, w jaki pierniki były formowane i pieczone w dawnych piecach. To właśnie w takich kuchniach tworzono pierniki, które stały się symbolem Torunia, przekazywane z pokolenia na pokolenie. Każdy detal tej ekspozycji przypomina o pasji, z jaką toruńscy cukiernicy pielęgnowali tradycję wypieku tych wyjątkowych słodkości.



I idziemy dalej… tym razem do sklepu, ale nie do Biedronki, czy Lidla. Tylko takiego, do którego byśmy poszli żyjąc na przełomie XIX/XX wieku.


No i w końcu nadszedł czas na chwilę relaksu. I to jaką! W klubokawiarni w stylu lat 50-80 ubiegłego wieku. Chyba w obecnych czasach każdy z nas marzy o takiej beztroskiej chwili relaksu w przytulnej kawiarni, obowiązkowo z kawą i piernikami. 🙂

A po małej lekcji historii i krótkim odpoczynku wędrujemy do gabinetu dyrektora, gdzie możemy odbyć rozmowę telefoniczną. My z okazji oczywiście skorzystałyśmy. Jeśli się tam wybierzecie to Was też do tego zachęcamy.

Oprócz tego w Muzeum obejrzeć można film, w którym dowiecie się dlaczego słynne pierniczki nazywają się Katarzynki oraz jak dokładnie wygląda produkcja pierników w Fabryce Cukierniczej „Kopernik”. Zainteresowani mogą także zerknąć do interaktywnej księgi z przepisami.
Jeśli jednak macie ochotę jeszcze mocniej poczuć zapach piernika, na koniec zostawiamy Was z Panem, który o piernikach wie chyba wszystko, bo w Fabryce Cukierniczej Kopernik pracuje już 32 lata. My jesteśmy pod wrażeniem!









Lubię bardzo Wasze opowieści ❤️ piernikowe w szczególności ❤️
Bo my mamy małą słabość do pierniczków, ale csiii! ?
Uwielbiam Katarzynki, a to za sprawą mojej mamy, która także je uwielbia! A z Toruniem i pierniczkami mam jedno bardzo pozytywne wspomnienie – w czerwcu jakieś 2 lata temu byłam w Toruniu na Zjeździe Demonstratorów Fizyki. Byłam tam m.in. z chłopakiem, który mi się podobał. Po powrocie dostałam od niego pierniczkowe serduszko ❤️ oczywiście zjadłam, ale opakowanie sobie zachowałam ?
My też je uwielbiamy! ?
Dobrze, że się pierniczek nie zmarnował, a pudełeczko to zawsze jakaś pamiątka. 🙂
Zgłodniałam. Jak przestanie lać, idę do sklepu po pierniczki – są w przynajmniej dwóch sklepach w pobliżu!
Chciałabym zgłębić temat jadalności. Czemu piernika dekoracyjnego nie da się zjeść???????
I jak? Już zaopatrzona w pierniczki? ?
Dać może by się dało, ale wolałyśmy nie próbować, skoro nie zalecali ? To miały być to pierniczki na pamiątkę z Muzeum, a nie do zjedzenia! ?
Marzy mi się, żeby wreszcie odwiedzić to miejsce. Po takim wpisie chcę jeszcze bardziej 🙂
Według nas jak najbardziej warto 😉 Z tego co wyczytałyśmy, ze względu na obecną sytuację, nie odbywają się warsztaty piernika, ale miejmy nadzieję, że wszystko jak najszybciej wróci do normy! Wtedy zachęcamy do odwiedzenia tego piernikowego świata! 🙂
Bardzo ciekawe miejsce, nigdy jeszcze w Toruniu nie byłam, ale na pewno jeśli kiedyś tam będę
(a na pewno się wybiorę) to muszę koniecznie spróbować tych niebiańskich przysmaków, pozdrawiam serdecznie<3
https://julialukasikblog.blogspot.com/
Wycieczka do Torunia nie może się obyć bez pierniczków ? No i bez kupienia pierników na zapas ? A dla nas nie mogła się też obyć bez wizyty w Muzeum Piernika! 🙂
W „piernikowym” muzeum jest chyba wszystko, co lubię: wycieczka na przestrzeni czasów, zajęcia praktyczne (przygotowywanie pierników), kawiarnia… Chętnie bym się tam wybrała! Pozdrawiam serdecznie!
I można jeszcze kupić pierniczki! Rzeczywiście, czego można chcieć więcej? No może końca pandemii, żeby w końcu tam wrócić. 😉
Toruń jest wciąż na naszej liście do odwiedzenia – i gdy w końcu się tam wybierzemy to ma pewno odwiedziny Muzeum Piernika!
Zachęcamy mocno, bo naprawdę sporo się można dowiedzieć. 😉 I te zapachy… Godne czasu każdego łasucha. 😉